Po niespełna dwóch miesiącach przerwy piłkarska karuzela znów zaczyna się kręcić. Jutro (9 sierpnia) Pogoń rozpocznie swoje zmagania na trzecioligowych boiskach od wyjazdowego meczu z Unią Kunice.
Przed rozpoczęciem sezonu w klubie panuje ostrożny optymizm. Zarówno trener pierwszego zespołu Adam Benesz, jak i prezes Adam Ripa twierdzą, że są optymistami, a jeżeli nawet nie są, to nie okazują swojej niepewności. A powodów do takiego stanu ducha mogą mieć sporo. Głównym jest kadrowa karuzela. Niestety znów nie udało się skompletować zespołu na chociażby tydzień przed rozpoczęciem sezonu. Przez cały okres przygotowawczy, czyli od 30 czerwca, z drużyną trenowało wielu piłkarzy, którzy nie zagrzali w Świebodzinie miejsca na dłużej. Odeszło również kilku, których widzieliśmy na świebodzińskim stadionie w ubiegłym sezonie. M.in. do Śląska Wrocław odszedł Marcin Bodnar, ale największą stratą jest odejście do Orła Międzyrzecz Marcina Iwana, który był kluczowym zawodnikiem w drużynie Benesza, a który jak sam przyznaje nie rozumie decyzji zawodnika. – Na pewno nie dałem mu powodu żeby odszedł. Może bał się rywalizacji? Nie wiem, nie wiem… - przekonuje A. Benesz. Wielka szkoda, że nie udało się pozyskać do zespołu Tomasza Iwanowskiego, który był o krok od powrotu do Pogoni, ale ostatecznie wybrał ofertę Ilanki Rzepin. Niewiele brakowało, a znów zobaczylibyśmy w pogonijnych barwach Łukasza Kołodyńskiego – nie udało się. Mało tego, mówi się, że to właśnie „Kołek” (obok trenera Rafała Wojewódki) namówił Marcina Iwana na przeprowadzkę do Międzyrzecza. Dlaczego nie udało się zatrzymać tych zawodników? – Kwestią są finanse. Bardzo ubolewam, że nie grają oni w Świebodzinie, a w innych miastach. Prawda jest taka, że niektórym oferowaliśmy naprawdę dobre warunki, ale niestety nie skorzystali z tego, co mnie dziwi, bo niejednokrotnie nasze oferty były lepsze od tych, które dostali w swoich obecnych klubach. My, jako działacze, zrobiliśmy wszystko co mogliśmy – twierdzi prezes Ripa.
Ale są i „jaskółki”. Jedną z nich jest powrót do Świebodzina Macieja Grochowskiego. Być może również do gry zespołu wniosą coś czterej młodzieżowcy grający do tej pory w zespołach Groclinu. Bardzo mocno liczy na nich trener Benesz. Tak samo jak na Radka Erlicha, który do tej pory grał w Gorzowie. Ale tak naprawdę on sam do końca nie wie, kto będzie grał w jego zespole. Oczywiście zdecydowana większość składu już jest, ale na pewno dojdą kolejni zawodnicy, a nie wykluczone, że z obecnych ktoś się wykruszy, dlatego na podawane nazwiska trzeba patrzeć z pewną rezerwą. Trener stawia sprawę jasno – Chciałbym mieć do swojej dyspozycji dwóch bramkarzy, ośmiu obrońców, ośmiu pomocników i czterech napastników, czyli w sumie 22 ludzi i na to prezesi zgodę mi dali.
Pogoń w trakcie przygotowań rozegrała kilka sparingów, które wypadły całkiem przyzwoicie. – W rundzie wiosennej graliśmy dobrze w pomocy i w obronie, ale nie mieliśmy napastników. Wystarczyło, że przyszedł Erlich, to od razu posypały się bramki. Ciekawym wzmocnieniem jest również Janusz Obuchanicz. Jest trochę zaniedbany, ale myślę, że będzie z niego wiele korzyści – mówi A. Benesz. Do dobrych duchów zespołu trzeba koniecznie dopisać również Tomasza Cenina i oczywiście Andrzeja Puchacza.
Napastnicy napastnikami, ale dużym zmartwieniem są bramkarze, a właściwie ich brak. Do wczoraj (czwartek 7 sierpnia) w świebodzińskiej drużynie był tylko jeden – Michał Hajdasz, który przyszedł z Grodziska Wlkp., bowiem Pogoń opuścił Maciej Disterheft (który jeszcze we wtorek miał grać w Pogoni) , no i oczywiście Arkadiusz Fleszar, ale akurat to było pewne od dawna. Pewne jest również to, że drugi bramkarz być musi i jak zapewnia trener Benesz wkrótce się pojawi. Oby to kompletowanie, które trwa o wiele za długo, skończyło się do końca sierpnia, bo potem będzie już za późno. Przecież nikt nie chce, żeby powtórzyła się sytuacja z wiosny, gdy po kartkach i kontuzjach, trener miał ogromny ból głowy –jak tu sklecić „jedenastkę” na następny mecz.
O co może grać Pogoń w rozpoczynającemu się sezonie? Czy środkowa część tabeli będzie szczytem marzeń, a może będziemy grać o coś więcej? – Początek sezonu to zawsze wielka niewiadoma. Jest wielu nowych ludzi, którym zgranie się zajmie trochę czasu. Ale myślę, że we wrześniu nasza gra będzie dobra. Tak do tej kwestii podchodzi trener.Natomiast prezes Adam Ripa mówi wprost – Skończyły się czasy, kiedy zbieraliśmy baty. Mamy ambicję, żeby dla Świebodzina przynosić chlubę, żeby Pogoń była postrachem trzeciej ligi. Czy nam się uda? Bardzo mocno w to wierzymy. Na pewno będą i zwycięstwa i porażki, dlatego bardzo prosimy kibiców o wyrozumiałość i troszeczkę czasu.
Czy ta wyrozumiałość będzie musiała trwać długo, czy też trochę krócej okaże się już niebawem. Na pewno nie można wyciągać pochopnych wniosków już po pierwszych meczach.
W dziale Pogoń/ Kadra oglądniecie twarze nowych zawodników Pogoni. Oczywiście nie wszystkich, bo niektórzy zapewne jeszcze sami nie wiedzą, że w Pogoni zagrają.