To na pewno nie był udany weekend dla zawodników świebodzińskiej Pogoni. Ale jak może być dobry, gdy przegrywa się z ostatnią w tabeli Arką Nowa Sól, dając sobie wbić dwie bramki, nie zdobywając żadnej?
Sobotni mecz (5 listopada) rozpoczął się dla Pogoni najgorzej jak tylko mógł. Już po zaledwie dwóch minutach gry świebodzinianie przegrywali – bramka dla Arki padła po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i małym zamieszaniu jakie nastąpiło pod bramką gości. Po utracie gola Pogoń nie była w stanie się podnieść. – Cała pierwsza połowa była w naszym wykonaniu beznadziejna. Zagraliśmy bardzo słabo i bez żadnego pomysłu – przyznaje trener Maciej Górecki. Nienajlepiej grali również gospodarze, ale i tak ich poczynania na boisku były skuteczniejsze niż świebodzinian, co potwierdzili kwadrans przed końcem pierwszej połowy strzelając drugą bramkę.
Do końca pierwszej odsłony Pogoń nie była w stanie zagrozić bramce rywala. Przeprowadzane przez gości akcje kończyły się dobrych kilkadziesiąt metrów przed bramką rywala. W drugiej połowie poczynania przyjezdnych wyglądały może odrobinę lepiej, ale nie przyniosło to żadnych efektów. Gra układała się jedynie do mniej więcej trzydziestego metra od bramki Arki, która nie musiała już atakować i skutecznie rozbijała niemrawe akcje Pogoni. – Brakowało kogoś, kto pojawiłby się z przodu biorąc na siebie ciężar gry – przekonuje M. Górecki. Raz próbował Andrzej Dorniak, gdy w 70 minucie po indywidualnej akcji przedarł się w pole karne, jednak bez efektu. Strzał z dystansu Łukasza Sobczaka także nie przyniósł żadnego skutku.
Za tydzień rozegrana zostanie ostatnia trzecioligowa kolejka w tym roku. W sobotę (12 listopada) Pogoń podejmować będzie na własnym boisku Polonię Świdnica. Już dziś wiadomo, że będzie ciężko. Powodem są kłopoty kadrowe świebodzinian. W dzisiejszym spotkaniu kontuzje „złapali” Michał Maślenik i Piotr Andrzejczak i nie wiadomo, czy będą mogli wystąpić za tydzień. Dodatkowo za kartki pauzować będą musieli Maciej Górecki oraz A. Dorniak.