Twardziele ponownie stanęli na wysokości zadania! Na starcie siódmej edycji Spływu dla Twardzieli, stawiło się pięćdziesięciu śmiałków, którzy wiosłowali przez dwa dni. Pogoda dopisała… lub nie. Zależy jak na to patrzeć.
Siódma edycja listopadowego Spływu dla Twardzieli, który w połowie listopada (16 – 17) odbył się w Lubrzy, przyciągnęła wielu miłośników wiosłowania. Mimo tak późnej pory roku, pięćdziesięciu uczestników, w wieku od 10 do 74 lat, stawiło się w sobotni, chłodny poranek na starcie w stanicy wodnej Martinez.
Kajakarze pochodzili z różnych zakątków kraju (Poznań, Wrocław, Toruń, Żagań, Zielona Góra, Głogów, Świebodzin, Grodzisk Wlkp., Dzierżoniów, Cybinka, Łagów i in.), jeden uczestnik pochodził z Niemiec, można więc z czystym sumieniem uznać spływ za imprezę o międzynarodowym charakterze.
Pierwotny program spływu zakładał sobotnie kajakowanie na Kanale Ołobockim, jednak z uwagi na niedobór wody na niektórych odcinkach, organizatorzy zmuszeni byli do całkowitej zmiany planów - spływ na odcinku Lubrza-Gościkowo oraz „czasówkę” (4.110 m) do jeziora Paklicko Wielkie przeprowadzono w sobotę.
Po powitaniu przez organizatorów i przedstawieniu zasad odbyło się losowanie kolejności startowej oraz przydzielenie numerów. Zawodnicy rywalizowali w różnych kategoriach, a najlepszy czas wśród „jedynek” uzyskała Izabela Klaczkowska z Głogowa (45.43). W „dwójkach” bezkonkurencyjna była załoga Bożeny Władyki (50.59). Wyniki te czekać będą na poprawienie aż do listopada przyszłego roku, kiedy to odbędzie się kolejna edycja spływu.
Wieczorem zwycięzcy otrzymali puchary, zaś wszyscy uczestnicy zostali tradycyjnie uhonorowani medalami na ośrodku Martinez w Lubrzy, następnie wysłuchali opowieści (wraz z prezentacją multimedialną) gościa specjalnego, Bogusława Szymańskiego, członka AKTK Bystrze z Krakowa, który był uczestnikiem tegorocznej wyprawy kajakowej na Grand Canyon Colorado.
Mimo że uczestnicy dość późno położyli się spać, również w niedzielny poranek stawili się bardzo licznie na starcie drugiego etapu. Szlak wiódł z Gronowa przez jezioro Łagowskie aż do zamku w Łagowie, przy którym w parku czekał gorący posiłek. Następnie kajakarze popłynęli z powrotem do Gronowa
Tegoroczny spływ, jego organizacja i klimat, był chwalony zarówno przez stałych bywalców, jak również przez nowych uczestników lubrzańskiej imprezy dla twardzieli, którzy już zapowiedzieli swój udział w przyszłym roku, chociażby po to, by pobić swój wynik w „czasówce”, która wprowadzając element sportowej rywalizacji, uatrakcyjniła listopadowe pływanie.