Ostatni mecz, który Pogoń Świebodzin rozegrała na własnym boisku w tym sezonie, nie dał podopiecznym Rafała Wojewódki choćby jednego punktu. Świebodzinianie przegrali wczoraj (30 maja) z Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie 1:2.
Pierwsza bramka spotkania padła już w trzeciej minucie. Sędzia w zagraniu Roberta Stachowiaka dopatrzył się faulu, a że miał on miejsce w polu karnym przeciwnika zarządził „jedenastkę”. Na gola zamienił ją Marek Kowalczyk. W dalszej części pierwszej połowy żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć klarownej sytuacji na zdobycie gola – oddawane przez piłkarzy strzały były niecelne.
Wyrównująca bramka padła w 42 minucie. W rzuty rożnego dośrodkowywał Arkadiusz Dereżyński. Jego koledzy naciskając obrońców gości zmusili ich do popełnienia katastrofalnego błędu – w konsekwencji sami wepchnęli piłkę do siatki. Samobójcza bramka przeciwnika dawała szansę Pogoni na korzystny wynik, którego przed własną publicznością nie osiągnęła od dawna. Co prawda kibiców ze względu na padający chwilami ulewny deszcz było jeszcze mniej niż zwykle, ale zwycięstwo na własnym obiekcie zawsze sprawia radość.
Niestety gospodarzom nie było to dane. W 62 minucie Grzegorz Rajter przedarł się przez linię obrony świebodzinian i mocnym strzałem z „szesnastki” pokonał Michała Hajdasza – 1:2.
Dziesięć minut później na linii pola karnego sfaulowany został jeden z zawodników gospodarzy. Nasi piłkarze domagali się rzutu karnego twierdząc, że faul nastąpił już za linią szesnastu metrów. Arbiter był jednak odmiennego zdania i nakazał wykonanie rzutu wolnego. Piłkę uderzył A. Dereżyński. Celnie, jednak bramkarz przyjezdnych nie miał problemu z jej złapaniem.
Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i ostatecznie Pogoń przegrała czwarty mecz z rzędu na własnym boisku – ostatni.
Za tydzień Pogoń rozegra swój ostatni mecz w tym sezonie. O punkty będzie niezwykle ciężko, bowiem przeciwnikiem świebodzinian będzie lider naszej grupy – Górnik Polkowice.