Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności / Dobry weekend Seco. Tombud traci coraz więcej A A A     
al|2012-01-30 11:21:13  
TEATR MARZEŃ - SPRICK ROWERY
Tym razem niezrzeszeni nie mogli sobie pofolgować. W miniony weekend dwukrotnie musieli pojawić się na parkiecie świebodzińskiej hali. Jednym ekipom wyszło to na dobre, ale już innym niekoniecznie.
 
            W pierwszym sobotnim spotkaniu (28 stycznia) liderujący Sprick Rowery gładko rozprawił się z Piekarnią Balcewicz 6:0. Jednak wbrew temu co sugeruje wynik, nie był to całkowicie jednostronny pojedynek – przynajmniej w pierwszej połowie, bo tutaj „piekarze” nie odstawali zbyt mocno od lidera, który pierwszą bramkę w spotkaniu (Robert Brejdak) zdobył dopiero chwilę przed przerwą. Niestety dla Piekarni w drugiej połowie „rowerzyści” poczynali sobie coraz śmielej, a w chwili gdy zdobyli druga bramkę gra „piekarzy” posypała się kompletnie i kolejne gole były jedynie kwestią czasu.
            W niedzielę Sprick nie miał już tak łatwo, bowiem jego rywalem był Teatr Marzeń. Tyle teorii, bo tak naprawdę „rowerzyści” robili na boisku co chcieli. Już w 4 minucie pierwszą bramkę zdobył R. Brejdak, a po chwili poprawił Piotr Garbowski. Minutę przed przerwą następnego gola dla Spricka strzelił Tomasz Staszyński. Po przerwie bramki długo nie padały. Dopiero w 19 minucie czwartą dla „rowerzystów” zdobył P. Garbowski. W tym momencie wydawało się, że jest już po meczu. Nic z tych rzeczy, bo największe emocje miały dopiero nadejść. W 19 minucie gola zdobył Marcin Szymański, ale to niczego nie zmieniało. Jednak „rowerzyści” bez zbytniej delikatności powstrzymywali rywali i nałapali przewinień, a przecież czwarte i każde kolejne to rzut karny przedłużony. Właśnie dwie kolejne bramki z tych elementów gry zdobył M. Szymański i ostatnią minutę Sprick spędził pod huraganowymi atakami „aktorów”. Ostatecznie ci nie zdołali wyrównać i przegrali 3:4.
 
 
 
 
 
 
 

Fragmenty spotkania Teatr Marzeń – Sprick Rowery
 
 
            Pomimo porażki „aktorzy” mogą być chociaż częściowo zadowoleni z weekendu. Dzień wcześniej odnieśli spodziewane zwycięstwo nad Euro-Boxem 5:0. Wynik mógł być o wiele bardziej okazały, gdyby nie wyśmienite interwencje bramkarza „euroboksiarzy” Adama Tyrańskiego. Gra Euro-Boxu była całkiem przyzwoita, jednak to o wiele za mało na drużynę z góry tabeli. Trzy bramki w tym spotkaniu zdobył Robert Buła. Następnego dnia było jeszcze gorzej – Tombud „wrzucił” zawodnikom w żółtych strojach siedem bramek. Cztery z nich zdobył Wojciech Szczepanek.
            Być może było to odreagowanie po nieudanym sobotnim spotkaniu z Klubem Galeria. Mecz był bardzo wyrównany i to pomimo tego, że na ławce „klubowiczów” wiało pustką, w przeciwieństwie do sąsiadów. Pierwsza bramka padła kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy, a jej zdobywcą został Tomasz Olechnowicz. Dwie minuty po przerwie drugiego gola na konto Tombudu dopisał W. Szczepanek (29 bramek na koncie) i wydawało się, że jego drużyna bez problemu zgarnie komplet punktów. To przeświadczenie było aktualne do 22 minuty, gdy straty zmniejszył Radosław Rataj. Było jasne, że ostatnie dwie minuty będą naprawdę gorące. I tak też się stało. Najpierw okazję do wyrównania miał R. Rataj, ale zmarnował szansę. Remis uratował kilkadziesiąt sekund przed ostatnią syreną Patryk Podwyszyński, który wykorzystał rzut karny podyktowany za czwarte przewinienie zawodników w czerwonych strojach. Oczywiście wykonanie karnego zostało poprzedzone kłótnią o to czy faul faktycznie był, czy też go nie było. Remis był dobrym wynikiem jedynie dla „klubowiczów”. Dla Tombudu 2:2 jest jak przegrana, która boli, bo przecież punkty i główny rywal, czyli Sprick, uciekają.
            Nadzieją dla Tombudu było zwycięstwo Kico nad „komputerowcami”. Jednak te nie nadeszło, choć było bliziutko. Początkowo więcej z gry miał Computec, który objął prowadzenie już w 3 minucie (Sebastian Chudy). Z upływem minut Kico poczynało sobie coraz śmielej i kilkukrotnie bliskie było wyrównania. Udało się dopiero w 14 minucie, gdy bramkę zdobył Wojciech Kucharski. „Zamki” naciskały nadal co sprawiło, że rywal momentami się gubił i pozwalał Kico na zbyt wiele, co doprowadziło do niebezpiecznych sytuacji. Dwie z nich, niemal pewne „setki”, zmarnowali W. Kucharski i Marcin Kwapisiewicz. Niewykorzystane sytuacje naturalnie zemściły się bardzo szybko. W 22 minucie zwycięską bramkę dla Computeca zdobył Krzysztof Hildebrand – Kico pomimo usilnych starań nie zdołały chociażby wyrównać.
            W 14 kolejce Computec pauzował, a Kico zagrało z Piekarnią. To spotkanie „zamki” powinny były wygrać, jednakże „piekarze” ani myśleli ułatwiać zadania rywalowi i na każde trafienie przeciwnika odpowiadali celnym uderzeniem. Najpierw w 4 minucie prowadzenie Kico dał W. Kucharski, ale już po trzech minutach wyrównał Paweł Mueller. W 10 minucie ponownie Wojciech Kucharski „ukłuł” rywala. W drugiej odsłonie zawodnicy Piekarni robili wszystko żeby tylko wyrównać. Ta sztuka im się nie udawała aż do 21 minuty, gdy po raz kolejny strzelił P. Mueller. Pomimo okazji z obydwu stron, więcej goli w tym meczu nie oglądaliśmy.
            Całkiem dobry weekend zaliczyło Seco. W trzynastej kolejce „piece”, raczej dość niespodziewanie, ograły zielonogórski Golden Team 3:1. Seco Warwick w pierwszej połowie wyraźnie odstawało od rywala, ale pomimo tego nie pozwoliło sobie strzelić gola. Co więcej, minutę po przerwie, po strzale Jarosława Sota wyszło na prowadzenie. „Złoci” zaciekle próbowali odrobić straty, ale bili głową w mur. Mało tego, w 22 minucie drugiego gola dla Seco zdobył Michał Gendera. Chwilę później nadzieję w serca zielonogórzan wlał Maciej Pawłowski, jednakże ta umarła minutę później po drugim trafieniu M. Gendery. Mecz zostanie zapamiętany nie tylko ze względu na wynik, ale również z powodu małej awantury i czerwonej kartki (za dwie żółte) dla  jednego z zawodników  Seco, który mówiąc o kilka słów za dużo zarzucił arbitrom stronniczość.
            W niedzielę uskrzydlone zwycięstwem „piece” znów zwiększyły swój stan posiadania. W szybkim meczu z Klubem Galeria żadna z ekip przez bardzo długi czas nie mogła zdobyć gola, choć okazji było bez liku, a zdecydowaną większość z nich stworzyli sobie „klubowicze”. Tylko dzięki golkiperowi Mateuszowi Szymczakowi Seco nie przegrywało. W 23 minucie gola dla „pieców” zdobył Paweł Rutkowski i zapachniało sensacją. Jednak ostatecznie skończyło się „jedynie” niespodzianką, bowiem kilkadziesiąt sekund przed ostatnią syreną wyrównał Mariusz Hoffman i drużyny podzieliły się punktami.
            Z kolei komplet punktów wywalczyli zawodnicy Żar Oil&Rejmar, którzy w niedzielę pokonali wyraźnie, bo 3:1 „złotych”, co może być pewnym zaskoczeniem. Gdyby nie wynik, mecz przeszedłby bez najmniejszego echa – po prostu był nudny. Niby tempo meczu było całkiem przyzwoite, ale poczynania obydwu drużyn na boisku oglądało się po prostu ciężko. Dwa gole dla „olejarzy” zdobył Jarosław Kostrzewa.
 
            W następny weekend niezrzeszeni pojawią się na parkiecie tylko raz, w niedzielę 5 lutego. Interesująco zapowiadają się co najmniej dwa mecze: Teatr Marzeń – Computec oraz Klub Galeria – Kico. Początek spotkań o godzinie 17-tej.
Powrót
KOMENTARZE
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego