W nocy z niedzieli na poniedziałek (21/22 września) policjanci ze Świebodzina zatrzymali po pościgu mężczyznę, który „maluchem” uciekał przed kontrolą drogową. Ze strachu przed badaniem na zawartość alkoholu, porzucił auto.
Tuż po północy świebodzińska policja została powiadomiona, że krajową „dwójką” w dziwny i niebezpieczny sposób jedzie samochód osobowy Fiat 126 p. Opisywane zachowanie kierowcy mogło świadczyć o tym, że jest on po prostu pijany.
Kierujący maluchem, pomimo wyjącej syreny i błyskającego na dachu „koguta”, wysłanego na miejsce radiowozu, nie zatrzymał się do kontroli. Mundurowi nie mieli innego wyjścia i podjęli pościg. Przez cały czas kierujący nie dopuszczał do wyprzedzenia go przez policyjne auto. Jednak w pewnym momencie został zablokowany przez inny pojazd i zatrzymał się. Wówczas policjant podbiegł do auta, a gdy otworzył drzwi (kierowca nie miał na to ochoty) wówczas kierujący wrzucił wsteczny bieg i ruszył, a policjant został staranowany drzwiami.
W trakcie dalszego pościgu „maluch” wjechał w leśną drogę. Nagle auto zatrzymało się, a kierowca zaczął uciekać. Jednak po chwili policjanci dogonili uciekiniera. Okazał się nim 26-letni mieszkaniec Gminy Lubrza. Mężczyzna odmówił poddania się badaniu na obecność alkoholu i narkotyków w organizmie, jednak przyznał, że wcześniej spożywał alkohol.
Trwają czynności procesowe w sprawie. Mężczyzna przebywa w izbie zatrzymań świebodzińskiej policji. Za „brawurową ucieczkę” oraz brak uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi, grozi mu do lat 2.