Niedzielny mecz (12 czerwca) pomiędzy świebodzińskim Santosem a szczaniecką Victorią, miał zostać pierwotnie rozegrany w Świebodzinie. Ostatecznie jednak odbył się w Szczańcu. Nie przeszkodziło to jednak grupie kilkudziesięciu sympatyków „Świętych” w kibicowaniu swoim ulubieńcom. Doping pomógł – Santos wygrywając 3:1 wyrównał rachunki z jesieni (przegrał wówczas 0:1).
Spotkanie rozpoczęło się od gwałtownych ataków obu drużyn. Już w 4 minucie niecelnym strzałem z 16 metrów postraszył gospodarzy Artur Nowaczyk. Jednak ku rozpaczy licznej grupy sympatyków „Świętych”, to miejscowi już w 6 minucie objęli prowadzenie. Po długim wrzucie piłki z autu w pole karne, niezdecydowanie bramkarza Pawła Sergiewa i obrońców wykorzystał napastnik Victorii, który głową przebił piłkę przed bramkę, gdzie w zamieszaniu jego partner z drużyny wbił ją do siatki pod poprzeczką. Na części trybun zajmowanych przez miejscowych kibiców wybuchł szał radości. Na pewno marzyła się im powtórka z jesiennego meczu, wygranego przez Victorię 1:0.
Santos natychmiast rzucił się do wściekłych ataków, chcąc jak najszybciej odrobić straty. Już dwie minuty później goście byli bliscy osiągnięcia celu, gdy po indywidualnej akcji Janusz Obuchanicz dograł piłkę dla wbiegającego lewą stroną Nikodema Rafalika. Niestety strzał tego ostatniego minimalnie minął długi słupek.
W 13 minucie potężnym strzałem z rzutu wolnego z 25 metrów w słupek trafił Piotr Pietrzak. Parę minut później po wrzutce z boku, bramkarz Victorii wypuścił piłkę z rak, a z półobrotu niecelnie dobijał jeszcze J. Obuchanicz.
Wysiłki Santosu zostały nagrodzone w 28 minucie - z boku pola karnego piłkę przejął Mateusz Czarnecki, zdecydował się na wrzutkę, a zamykający akcję N. Rafalik wyłożył ją pod nogi Janusza Obuchanicza, który silnym uderzeniem po ziemi wyrównał na 1:1. Już dwie minuty później „Święci” mogli wyjść na prowadzenie, ale strzał głową A. Nowaczyka w pięknym stylu obronił bramkarz gospodarzy. W 38 minucie ten sam zawodnik zwiódł obrońcę, dostał się w pole karne, jednak jego strzał trafił tylko w słupek.
Tuż przed przerwą, po kolejnej składnej akcji Santosu, zakotłowało się pod bramką Victorii. Najszybciej do piłki dopadł J. Obuchanicz i strzałem z ostrego kąta próbował pokonać golkipera. Jednak i tym razem szczęście dopisywało miejscowym, gdyż piłka po raz kolejny odbiła się od słupka.
Po krótkiej przerwie drużyny rozpoczęły drugą połowę, w której dominacja „Świętych” była już dużo wyraźniejsza niż w pierwszej części gry, a to sprawiło, że gospodarze mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce i rozegraniem konstruktywnej akcji.
Za to Santos poczynał sobie coraz śmielej i widać było, że kolejne bramki są tylko kwestią czasu. W 56 minucie po dośrodkowaniu Nikodema Rafalika z lewej strony, niecelnie uderzał głową M. Czarnecki. Chwilę później w ferworze walki P. Pietrzak sfaulował rywala za co ujrzał żółty kartonik. W 67 minucie po podaniu Mateusza Czarneckiego kolejny raz niecelnie strzelał J. Obuchanicz.
W końcu w 75 minucie wpadła upragniona bramka dająca prowadzenie Santosowi. Rzut rożny wykonywał Janusz Obuchanicz. Do piłki najwyżej wyskoczył Wojciech Szczepanek i strzałem głową skierował ją do siatki obok bezradnego bramkarza. Już w kolejnej akcji mogła paść następna bramka, gdy po rajdzie lewą stroną N. Rafalik zagrał piłkę wzdłuż bramki. Niestety napastnicy minęli się z futbolówką.
W 79 minucie do rzutu wolnego, wykonywanego z boku pola karnego Victorii, podszedł W. Szczepanek i potężnym strzałem spróbował zaskoczyć bramkarza rywali. Udanie - piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców stojących na linii bramkowej i wpadła do siatki. Zrobiło się 3:1 i tym razem szał radości wybuchł na „świebodzińskiej” części trybun, a cała drużyna gości pobiegła do swoich sympatyków, aby wspólnie cieszyć się ze zdobytej bramki, która praktycznie przesądzała wynik rywalizacji. Chwilę później obolałego M. Czarneckiego zmienił nowy nabytek Santosu Dawid Siwak.
Do końca spotkania żadna z drużyn nie miała już klarownych sytuacji. Santos spokojnie rozgrywał piłkę, a zmęczona Victoria nie miała sił na jeszcze jeden atak.
„Święci” udanie zrewanżowali się za jesienną porażkę i na jedno spotkanie przed końcem rozgrywek, z przewagą ośmiu punktów, zajmują fotel lidera w ligowej tabeli. Porażka nie zaszkodziła Victorii, która obok „Świętych” jest drugą ekipa awansującą do klasy A.
Natomiast do Czarnych Pałck, pewnych spadku już od kilku kolejek, dołączy najpewniej Orzeł Niekarzyn, który traci trzy punkty do Meteora Jordanowo. W bezpośrednich pojedynkach tych drużyn to piłkarze z Jordanowa zwyciężali dwukrotnie i bez względu na wyniki ostatniej kolejki zachowają miejsce w tabeli. Jednak jak to często bywa w niższych klasach rozgrywkowych, praktycznie do końca nie wiadomo ile zespołów spada, ile awansuje i czy w międzyczasie nie nastąpi jakaś reorganizacja lig, która pozwoli utrzymać się większej liczbie drużyn.
Santos wystąpił w składzie: Paweł Sergiew, Maciej Rafalik, Piotr Pietrzak, Konrad Hładki (k), Wojciech Krzywicki, Mateusz Czarnecki (80.D.Siwak), Nikodem Rafalik, Łukasz Staszyński, Wojciech Szczepanek, Janusz Obuchanicz, Artur Nowaczyk. Rezerwa: Łukasz Jacykowski, Mariusz Brodowski, Tomasz Pyrtek.
Bramki: Janusz Obuchanicz (28.), Wojciech Szczepanek (75, 79.).