Było tak jak miało być – wiele atrakcji, mnóstwo ludzi, dobre humory, piękna pogoda i otwarte serca. Właśnie tak w telegraficznym skrócie wyglądał niedzielny festyn charytatywny zorganizowany na torze motocrossowym w pobliżu Rozłóg.
Impreza, która w tym roku miała już swoją trzecią odsłonę, tym razem została zorganizowana dla 14-letniego Cypriana Piechockiego, mieszkańca pobliskiego Borowa, który przed kilkoma miesiącami uległ poważnemu wypadkowi i zapadł w śpiączkę. Niedawno chłopiec został wybudzony, jednak wymaga długotrwałej i kosztownej zarazem rehabilitacji. Rodziny na nią nie stać. Dlatego pojawił się pomysł, aby zorganizować festyn charytatywny, w trakcie którego zostaną zebrane pieniądze przeznaczone na rehabilitację. Tak też się stało.
Na imprezie pojawiło się mnóstwo osób. I to nie tylko ze Świebodzina i okolicznych miejscowości. Pojawili się nawet mieszkańcy… Bydgoszczy. Jak się okazało, śledzili fanpage Cypriana na Facebooku. Dowiedzieli się o imprezie i postanowili na nią przyjechać i dodatkowo wesprzeć szczytny cel.
Ale wsparcie okazało wiele osób. Pieniądze lądowały w puszkach wolontariuszy wśród których byli m.in. przedstawiciele Publicznej Szkoły Podstawowej nr 7, której Cyprian jest uczniem. Koniecznie trzeba wspomnieć, że to właśnie społeczność „siódemki” od samego początku ogromnie zaangażowała się w pomoc swojemu uczniowi. Ale wróćmy do niedzielnego festynu. Pieniądze pochodziły również ze zorganizowanej loterii, a także przeprowadzonych licytacji. Suma nie jest jeszcze ostateczna, ale już wiadomo, że udało się zgromadzić ponad 25 tysięcy złotych!
Hojność przybyłych została nagrodzona wieloma atrakcjami, które zapewnili organizatorzy. Ze sceny płynęła muzyka w wykonaniu młodych i tych nieco starszych wykonawców, którzy śpiewali swoje kompozycje. Niemal bez przerwy można było podziwiać popisy motocyklistów, którzy jeździli po torze, a za pomocą specjalnych ramp wzbijali się w powietrze wykonując zapierające dech ewolucje. Można był również oglądnąć zabytkowy sprzęt wojskowy.
Kto miał tylko ochotę miał możliwość wzięcia udziału w konkurencjach siłowych przeprowadzonych przez siłaczy ze świebodzińskiego stowarzyszenia Arm Strong. Najmłodsi również mieli wiele radości. Specjalnie dla nich przygotowano m.in. dmuchańce. Kto tylko miał ochotę mógł znaleźć coś dobrego do jedzenia, nie pozbywając się jednocześnie całej zawartości portfela. Ogólnie rzecz biorąc panowała atmosfera radosnego pikniku, choć jednocześnie chyba wszyscy mieli w głowie jedno imię: Cyprian. Bo przecież każdy wiedział, że nie pojawił się na festynie tylko po to, żeby dobrze się bawić, ale przede wszystkim po to, aby pomóc właśnie Cyprianowi.
Frekwencją mile zaskoczeni są organizatorzy, Adam Piwoński i Paweł Golimento, którzy podkreślają swoje zadowolenie z przebiegu imprezy. – Było 100 procent lepiej niż miało być – zapewnia z uśmiechem na ustach P. Golimento. Z kolei A. Piwoński, który od początku stoi za ideą organizowania festynów na torze motocrossowym i który spędził na nim całe tygodnie aby wszystko przygotować jak należy, podkreśla zaangażowanie wielu osób, którym zależało na tym, aby impreza się udała i przyniosła oczekiwany efekt. – Chciałbym podziękować wszystkim zawodnikom, artystom, którzy występowali. Wszystkim, którzy zaangażowali się w przygotowanie i przeprowadzenie imprezy. Bez ich zaangażowania nic by nie wyszło – mówi Adam Piwoński, który skromnie pomija swoją rolę w całym przedsięwzięciu.
To szczera prawda. Ale pewne jest jedno – impreza nie wypaliłaby, gdyby nie wszyscy ci, którzy pojawili się na festynie i nie wsparli jego idei. Za to należą im się ukłony i podziękowania!
Koniecznie trzeba wspomnieć, że hasłem przewodnim festynu było do bólu prawdziwe stwierdzenie: DOBRO JEST JEDYNĄ RZECZĄ, KTÓRA DZIELONA SIĘ MNOŻY. Tak też się stało!