Dzieciaki z Grodziszcza z zazdrością mogą obserwować swoich rówieśników z innych wsi oraz Świebodzina, gdy ci w trakcie wakacji uganiają się po zielonych boiskach za piłką. W swojej miejscowości nie mogą tego robić. Powód? Boisko jest częściowo zarośnięte wysokimi chwastami. Dodatkowo zalegają na nim hałdy piachu. Po prostu nie ma jak grać.
Boisko w Grodziszczu funkcjonowało przez wiele lat. Jego pochyłość była niemalże legendarna, ale nikomu specjalnie to nie przeszkadzało – w piłkę na amatorskim poziomie można było grać bez problemu (swoje mecze rozgrywała tu miejscowa Zorza). Swego czasu postanowiono wyciąć okalające boisko drzewa. Niestety drwale-amatorzy tak niefortunnie ścieli jedno z nich, że te spadło wprost na jedną z bramek kompletnie ją niszcząc. Jakiś czas temu zabrano się także za równanie nawierzchni, jednak prace stanęły i od wielu miesięcy nic się tam nie dzieje. Zdewastowana została szatnia, która po rozpadzie drużyny popadła w ruinę. Pomazane ściany, wyłamane drzwi i okna, to niestety obrazek który dostrzeże każdy.
Miejscowe dzieciaki znalazły sobie inne miejsce do gry na terenie wsi, jednak szybko zostały stamtąd przepędzone. Wiadomo – okna blisko, a i wyobraźnia młodych ludzi przeważnie jest mocno ograniczona. Z pomocą przyszedł jeden z mieszkańców, zapalony sportowiec Dariusz Wojtala, który na własnym podwórku postawił dwie bramki i od teraz niemal dzień w dzień gości kilkanaścioro młodych grodziszczan, którzy chcą grać w piłkę.
Teoretycznie dzieci mogłyby grać na którymś z kompleksów sportowych w pobliskim Świebodzinie. Rodzice nie chcą jednak puszczać tam swoich latorośli. Barierą jest ruchliwa trasa, którą trzeba by przekraczać dwukrotnie, a niestety nie jest to bezpieczne.
Problem dostrzega sołtys Grodziszcza Andrzej Finiak, który jak sam mówi chciał doprowadzić boisko do stanu używalności. – Sami zaczęliśmy niwelować ten teren, ale zepsuła nam się maszyna i w tej chwili czekamy aż ją naprawią i dalej będziemy równać. Trudno mi ocenić jaki to jest koszt, ale staram się to robić z pieniążków sołeckich. Gmina nie chce się raczej do tego dołożyć, bo nie ma u nas drużyny piłkarskiej – informuje sołtys, który zapewnia jednak, że będzie się starał pozyskać środki na dokończenie prac. – Trudno mi przewidzieć ile potrwają jeszcze prace. Mam nadzieję, że za mojej kadencji ukończymy to boisko – mówi A. Finiak. Do jej zakończenia jeszcze ponad dwa lata…
Dzieciaki muszą mieć zajęcie. Powinny mieć możliwość wyjścia na świeże powietrze i pokopania piłki, a nie szwendania się z nudów po wsi. Co prawda w Grodziszczu funkcjonuje świetlica wiejska, jednak zajęcia nie są prowadzone przez cały dzień. Popołudniami po prostu nie ma co robić. A jak nie ma co robić, to do głowy przychodzą różne dziwne i nie zawsze dobre pomysły.