Problem jest tak stary, jak stare są nasze drogi – dziury. Na ich brak polscy kierowcy narzekać absolutnie nie mogą. Nie inaczej jest w Świebodzinie, gdzie po srogiej zimie liczba „niespodzianek” w asfalcie niejednemu kierowcy podniosła ciśnienie.
O ile jeszcze 2-3 tygodnie temu jazda po świebodzińskich ulicach przypominała slalom gigant, to w ostatnim czasie sytuacja nieco się poprawiła – jest już tylko slalom. Miasto załatało dziury w drogach którymi zarządza. W sumie znikło ich kilkadziesiąt.
Miasto zrezygnowało z wynajęcia firmy, która mogłaby przeprowadzić remonty. Postanowiono, że prace te wykona brygada będąca w dyspozycji miasta. – Zakupiliśmy masę bitumiczną do łatania „na zimno” i nasi pracownicy przeprowadzili remonty cząstkowe – informuje Paweł Wierzbicki z Wydziału Budownictwa i Zamówień Publicznych w świebodzińskim Urzędzie Miasta. To najtańsze rozwiązanie. W sumie wykorzystano niemal dwie tony masy.
Urzędnicy doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że łatanie dziur metodą „na zimno”, jest rozwiązaniem doraźnym.. Nie ma bowiem szans, aby łaty były trwałe. W najlepszym przypadku wytrzymają tylko kilka miesięcy.
Wczoraj magistrat ogłosił przetarg na bieżące utrzymanie dróg. Firma, która go wygra będzie zobowiązana m.in. właśnie do łatania dziur. Tym razem już „na ciepło”, co jest o wiele trwalszą metodą. Naturalnie założone niedawno „plomby” nie będą zrywane. Dopiero gdy zaczną się wykruszać będą na bieżąco uzupełniane nową trwalszą masą. Nawet gdyby chciano już teraz porządnie załatać dziury, to nie ma na to szans, bowiem firmy produkujące specjalne masy bitumiczne jeszcze nie rozpoczęły jej produkcji. Po prostu jest jeszcze na to zbyt zimno.
Pomimo tego, że miasto załatało dziury na swoich drogach, to nie ma niestety gwarancji, że w trakcie jazdy po mieście w żadną nie wpadniemy. Musimy pamiętać o tym, że nie wszystkie ulice na terenie Świebodzina zarządzane są przez miasto. Część z nich należy do powiatu i to właśnie on jest zobowiązany m.in. do ich utrzymania. – Nasze drogi łatamy praktycznie od stycznia. Ale wciąż wykorzystujemy masę „na zimno”, ale ta w warunkach mocnego zawilgocenia podłoża wytrzymywała najwyżej kilka dni. Także są dziury, które łatane były wielokrotnie – informuje Zofia Piotrowska-Białek z Wydziału Dróg w świebodzińskim starostwie. – To trochę syzyfowa praca, ale przecież nie można nie robić nic. Musimy robić co się da, choć zdajemy sobie sprawę, że nie jest to na miarę zadowolenia mieszkańców – dodaje Z. Piotrowska-Białek.
Sytuacja zmieni się dopiero w drugiej połowie kwietnia, gdy w przetargu wyłoniona zostanie firma, która będzie łatać wszystkie dziury na drogach powiatowych. Wtedy można się spodziewać długotrwałych efektów. Do tej pory musimy uważać, aby resory w naszych autach nie były zbyt mocno eksploatowane.