Po raz kolejny świebodzińska Biblioteka Publiczna zorganizowała spotkanie z ciekawym człowiekiem. Tym razem był to pisarz Sławomir Koper. O przebiegu spotkania opowiada dyrektor świebodzińskiej biblioteki, Andrzej Grupa.
Wieczór autorski w świebodzińskiej książnicy (5 marca) stał się miejscem obrachunków z historią, dokonanych przez Sławomira Kopera – autora głośnych książek, m.in. o elitach politycznych i artystycznych II Rzeczypospolitej. Na początku autor zastrzegł się, że tylko interpretuje fakty historyczne, ale ich nie ocenia. Inaczej niż dotychczas uważano, umiejscawia historię Polski w dziejach, przyjmując dla niej końcową datę 04.06.1989 r. Wszystko co było później, zalicza do publicystyki historycznej.
Spotkanie w bibliotece miało charakter ożywionej dyskusji autora z czytelnikami, w której poruszono następujące zagadnienia: wielcy zdrajcy, życie elit politycznych, artyści PRL-u, odbrązawianie postaci historycznych i ich kontrowersyjna działalność.
Autor przyznał, że spośród naszych epok historycznych, jedynie u Jagiellonów nikt nie skalał się mianem wielkiego zdrajcy. Jako pierwszego wymienił biskupa Stanisława ze Szczepanowa w 2. połowie XI w., który niezależnie od intencji sprzeniewierzył się władzy króla Bolesława Śmiałego. Wspomniał o niechlubnej roli rodów Nałęczów, Zarębów i Radziwiłłów w czasie wojen ze Szwecją.
Były w naszej historii osoby, których postaw nie można jednoznacznie ocenić, bo były zbyt kontrowersyjne. Autor wymienił tu margrabiego Aleksandra Wielopolskiego i marszałka Śmigłego - Rydza. Ten pierwszy swą postawą w czasie powstania styczniowego pokazał, że urodził się albo za wcześnie, albo za późno. W marszałku Śmigłym - Rydzu społeczeństwo polskie pokładało spore nadzieje na walkę z okupantem hitlerowskim. Śpiewano wówczas: „Nikt nam nie zrobi nic, Nikt nam nie weźmie nic, Bo z nami zawsze, zawsze Śmigły – Rydz”.
Jego rola jako wojskowego na początku II wojny światowej była dość tajemnicza, a w świetle nowych badań nawet nie ma pewności, czy grób na Powązkach zawiera szczątki marszałka.
Mówiąc o życiu elit artystycznych i literackich, Sławomir Koper wspomniał o dwóch kawiarniach: Czytelnika na Wiejskiej i SPATiF-u w Alejach Ujazdowskich. Ta pierwsza słynęła ze stałych spotkań T. Konwickiego, G. Holoubka, S. Dygata, L. Kołakowskiego i A. Słomińskiego, do którego stolika nie sposób było się nigdy dostać. Kawiarnia SPATiF-u działała na zasadzie klubu, do której przychodziło się nie w celach gastronomicznych, lecz aby zaistnieć. Było to naturalne miejsce spotkań literatów, aktorów, reżyserów, dziennikarzy i sportowców. To tu kulomiot W. Komar do rosołu dolewał ćwiartkę wódki i ten koktajl wypijał jednym duszkiem. Tutaj także J. Głowacki, Z. Matlakiewicz i M. Piwowski wymyślali dialogi do kultowego filmu „Rejs”. Obok nich „wywracając się na stoliki, w zawiązanej na głowie chustce, wywijał swoją polkę – treblinkę Janek Himilsbach”.
Pytany o swoje najbliższe plany, Sławomir Koper powiedział, że przymierza się do napisania książki o Lodzie Halamie i Jadwidze Smosarski oraz monografii o Agnieszce Osieckiej.
Spotkanie autorskie ze Sławomirem Koperem zorganizowano w ramach Dyskusyjnych Klubów Książki.