Do dwóch groźnych pożarów doszło na naszym terenie w ciągu niecałej doby. W niedzielę (24 stycznia) paliła się chlewnia w Kupieninie, a dzisiaj (poniedziałek 25 stycznia) doszło do pożaru mieszkania w Lubogórze.
Informacja o pożarze w Lubogórze nadeszła tuż przed ósmą rano. Z relacji osoby zgłaszającej wynikało, że w jednym z mieszkań znajdującym się w wielorodzinnym parterowym budynku występuje bardzo duże zadymienie. Gdy świebodzińscy strażacy dotarli na miejsce stwierdzili zadymienie z okolic przewodu kominowego. Jednak bardzo trudno było ustalić źródło dymu. Początkowo podjęto decyzję o dostaniu się do przestrzeni pomiędzy dachem a sufitem (tam spodziewano się źródła ognia) przez dach. Jednak biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne panujące na dworze zdecydowano, że wykonany zostanie otwór w stropie przy kominie. - Jak się okazało była to trafna decyzja, bowiem od razu trafiono na źródło pożaru – relacjonuje zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Świebodzinie mł. bryg. Dariusz Paczesny. Tliło się trzcinowo-słomiane ocieplenie znajdujące się pomiędzy stropem a powierzchnią dachu. Strażacy szybko stłumili ogień.
Zniszczeniu uległa część ścian z ociepleniem i część podsufitki. Uszkodzona została także konstrukcja podtrzymująca dach. Straty oszacowane zostały na około 30 tysięcy złotych. Strata tym dotkliwsza, że niedawno mieszkanie było remontowane. – Całe szczęście, że do pożaru doszło w dzień, a nie w nocy. Wówczas konsekwencje mogłyby być o wiele poważniejsze – mówi st. asp. Dariusz Pałasz dowódca Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej PSP w Świebodzinie, który uczestniczył w akcji, podczas której ewakuowano z mieszkania trzy dorosłe osoby, którym na szczęście nic się nie stało.
- Co było przyczyną pożaru ustalą specjaliści ochrony przeciwpożarowej. W chwili obecnej możemy przypuszczać, że pożar pojawił się na skutek nieszczelnego przewody kominowego, albo przyczyną było zwarcie w instalacji elektrycznej biegnącej w pobliżu komina – mówi D. Paczesny.
Wczorajszy pożar w Kupieninie zaangażował o wiele większe siły. W akcji uczestniczyło aż pięć zastępów ze świebodzińskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej. Pomagali im strażacy ochotnicy z Dąbrówki Wlkp., Rusinowa, Szczańca, Rogozińca, Rzeczycy, Skąpego, Niekarzyna, Glińska i Smardzewa. W pierwszej fazie pożaru działania strażaków polegały na podaniu dwóch prądów gaśniczych wody w natarciu na palącą się część budynku chlewni. Gdy na miejsce dotarły kolejne zastępy one również zaczęły gasić ogień, a dodatkowo broniły dalszą część budynku nie objętą pożarem. Strażacy za pomocą pił i sprzętu burzącego wykonali otwory w dachu, co umożliwiło gaszenie ognia i nie pozwoliło na przedostanie się pożaru na dalszą części budynku. Strażacy pomogli również w ewakuacji trzody chlewnej do sąsiedniego budynku. Uratowano w sumie ponad 120 sztuk zwierząt.
W wyniku pożaru spaleniu uległa drewniana konstrukcja dachu, która zawaliła się do wewnątrz. Tuż przed północą strażacy otrzymali informację, że na terenie pogorzeliska znów pojawił się ogień. Na miejsce pojechali ponownie strażacy ze Świebodzina i Rusinowa. Pożar został ugaszony. Dodatkowo przeprowadzono prace rozbiórkowe konstrukcji dachowej i drewnianej podbitki. Akcję utrudniał kilkunastostopniowy mróz. Niska temperatura stwarzała poważne zagrożenie zamarznięcia linii wężowej.
Dogaszanie pożaru w mieszkaniu w Lubogórze. foto: PSP Świebodzin