Tegoroczny lipiec nie zapisze się w statystykach jako bezpieczny. W ciągu niecałej doby, na terenie naszej gminy zginęły dwie osoby. Niewykluczone, że w jednym z przypadków była to próba samobójcza. Niestety udana.
Do pierwszego tragicznego zdarzenia doszło wczoraj (19 lipca) na terenie budowy trasy S3 w okolicach miejscowości Grodziszcze. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 50-letni pracownik budowy rozkładając ramię dźwigu odbezpieczał młotkiem urządzenie blokujące ramię teleskopu. Podczas tej czynności ramię dźwigu zsunęło się z prowadnic i spadło przygniatając mężczyznę.
Jak informuje prokuratura, prawdopodobną przyczyną zdarzenia mogła być nieostrożność przy wykonywaniu odbezpieczania urządzenia dźwigu blokującego ramię teleskopu przez samego pokrzywdzonego. Nie można jednak wykluczyć przyczyn technicznych wynikających ze stanu maszyny i jej poszczególnych elementów.
Przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia. Na miejscu czynności wykonywał również przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy w Zielonej Górze.
Kolejny wypadek, który również zakończył się tragicznie, wydarzył się przed godziną czwartą nad ranem (20 lipca) na krajowej „dwójce” w pobliżu miejscowości Wityń.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 31-letni świebodzinianin, kierujący samochodem osobowym marki Skoda Octavia, jadąc w kierunku Poznania zjechał nagle na przeciwległy pas ruchu i uderzył czołowo w jadący prawidłowo swoim pasem ruchu samochód ciężarowy marki DAF z naczepą. Z relacji świadków zdarzenia wynika, że mężczyzna po zjechaniu na lewy pas nie hamował i nie wykonywał żadnego manewru, który pomógłby w uniknięciu zderzenia. Takie zachowanie może potwierdzać, że było to samobójstwo.
Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że przed wypadkiem mężczyzna przebywał w jednym z barów w którym spożywał alkohol. Po jego wypiciu pożegnał się i zapowiedział, że jedzie się zabić. Szefowa świebodzińskiej prokuratury, Ewa Grześkowiak nie potwierdza, ani nie zaprzecza tej informacji. – W chwili obecnej sprawdzamy wszystkie wątki. Nie możemy wykluczyć, że działania ofiary były w pewnym stopniu świadome – mówi E. Grześkowiak. A to oznacza, nie mniej, nie więcej, że prokuratura nie wyklucza samobójstwa.
Kierowca ciężarówki wyszedł z wypadku bez szwanku.