Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Niezbyt często mamy okazję oglądać sztuki Williama Shakespeara. A zobaczenie (wysłuchanie) ich w języku autora, to kompletna rzadkość, co na szczęście nie oznacza, iż jest to niemożliwe. I wcale nie trzeba wybierać się do Londynu. Wystarczyło pojawić się w świebodzińskim ogólniaku.
Niespełna tydzień temu (piątek 15 kwietnia) w I Liceum Ogólnokształcącym odbyła się premiera „Snu nocy letniej” Williama Shakespeara. Co ciekawe dialogi prowadzone były w języku angielskim.
W role bohaterów wcielili się uczniowie szkoły z Parku Chopina, którzy nie dość, że musieli wykazać się talentem aktorskim, to na dodatek wszystkie kwestie wygłaszali po angielsku, co na pewno nie ułatwiało zadania. Jednak sceniczna trema została przezwyciężona, i nawet jeżeli zdarzały się drobne potknięcia, to na dobrą sprawę mało kto zwracał na nie uwagę.
Nie był to pierwszy projekt sceniczny w I LO, w którym kwestie wygłaszano w języku angielskim. Wcześniej wystawiono już „Draculę” oraz „Opowieść Wigilijną”. – Teraz postanowiliśmy zaadaptować komedię Shakespeara – mówi Hanna Krajniak, nauczycielka języka angielskiego w I LO, która wspólnie z Katarzyną Piechowiak trzymała pieczę nad przygotowaniami.
Przede wszystkim należało przekonać uczniów do udziału w przedsięwzięciu. – Niektóre osoby występują już po raz trzeci. W tym roku w szkole pojawił się nowy narybek i okazało się, że uczniowie doskonale sobie radzą – chwali uczniów K. Piechowiak. Nie przesadza, bowiem współpraca pomiędzy żakami ze wszystkich roczników musiała przebiegać bardzo sprawnie. Inaczej nie udałoby się im tak świetnie zaprezentować.
Z grą aktorską znakomicie współgrała pieczołowicie przygotowana scenografia, która co prawda nie zmieniała się jak w kalejdoskopie (wcale nie musiała), ale była efektowna. – W jej tworzeniu pomagali nam troszeczkę uczniowie, ale i nasi mężowie. Każdy kto mógł – przekonuje H. Krajniak. Całość dopełniały stroje i rekwizyty młodych aktorów, które w oryginale na pewno się nie pojawiły(np. koniki na biegunach, czy latarki), jednak tutaj, razem z krótkim wstawkami muzycznymi, były prawdziwymi „smaczkami”. Tak miało być, bo podejście do sztuki było niesztampowe, a przede wszystkim zabawne.
Najpewniej nie był to ostatni projekt nauczycielek języka angielskiego. Możemy się spodziewać, że za kilka miesięcy młodzież po raz kolejny stanie na scenie wygłaszając kwestie w języku Shakespeara. Jakie? Tego jeszcze nie wiadomo.