Zaledwie trzeci mecz w rundzie rewanżowej rozegrała Pogoń Świebodzin i dopiero za trzecim podejściem świebodzińskiemu trzecioligowcowi udało się sięgnąć po punkty. Dzisiaj (21 kwietnia) Pogoń zremisowała 0:0 na wyjeździe z Orłem Ząbkowice Śląskie w zaległym meczu 17 kolejki.
Przed meczem z nieco wyżej notowanym przeciwnikiem, bezbramkowy remis można by brać w ciemno. Ale po dziewięćdziesięciu minutach gry zawodnicy Pogoni i trener Rafał Wojewódka mogą czuć niedosyt, bo świebodzinianie mogli ten mecz wygrać.
Już w drugiej minucie goście mieli szansę na objęcie prowadzenia. Prostopadłe podanie dotarło do Dariusza Nazara, który znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem rywala. Uderzył w długi róg, ale minimalnie przestrzelił. Niecały kwadrans później podobną piłkę otrzymał Łukasz Sobczak. On również miał przed sobą jedynie bramkarza. Nie zdołał jednak wykorzystać szansy, bowiem został popchnięty przez obrońcę i nie był w stanie utrzymać równowagi. W konsekwencji wywrócił się. Jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia i pozwolił grać dalej. W pierwszej połowie szansę na zdobycie gola miał jeszcze Tomasz Pawlak i ponownie Ł. Sobczak. Gospodarze również mieli okazję na objęcie prowadzenia. Najgroźniejszą akcję, zakończoną strzałem z 15 metrów, przeprowadzili w 25 minucie. Na szczęście dla przyjezdnych świetnie spisał się Michał Hajdasz, który po jednomeczowej pauzie wrócił do pierwszego składu.
Drugą połowę Pogoń ponownie rozpoczęła od zdecydowanych ataków. Niewiele do szczęścia zabrakło T. Pawlakowi, który widząc wysuniętego bramkarza gospodarzy zdecydował się na strzał z trzydziestu metrów. Niestety piłka przeleciała tuż ponad poprzeczką. Przez ostatnie dwadzieścia minut meczu, gra przenosiła się spod jednej do drugiej bramki – każda z drużyn chciała za wszelką cenę zadać decydujący cios. Jednak żadnej się nie udało, choć w 82 minucie kolejną okazję mieli przyjezdni. Wówczas Pogoń wyszła do ataku z przewagą jednego zawodnika. Przy piłce był D. Nazar, który zdecydował się na strzał z dwudziestu metrów (niecelny), choć lepszym rozwiązaniem byłoby zagranie do Tomasza Pawlaka, który miałby przed sobą jedynie bramkarza.
- Po dwóch wcześniejszych porażkach można by ten punkt brać przed meczem w ciemno, ale teraz czujemy pewien niedosyt – powiedział po meczu trener Rafał Wojewódka.
Najbliższe spotkanie – znów na wyjeździe – Pogoń rozegra w sobotę 24 kwietnia z ostatnią drużyną w tabeli, Łucznikiem Strzelce Krajeńskie, który przegrał dzisiaj z Polonią Trzebnica 1:4. Pogoń podskoczyła o jedno oczko i aktualnie jest dziewiąta.