Uszkodzony został jeden ze świebodzińskich zabytków. Wczoraj (21 kwietnia) w godzinach wieczornych zawaliła się częściowo ceglano-kamienna baszta znajdująca się na skwerze przy ul. Wałowej.
Katastrofa nastąpiła wczoraj tuż przed 22.00. Policję o zdarzeniu powiadomił jeden z okolicznych mieszkańców, który po usłyszeniu głośnego huku zauważył, że zawaliła się część baszty. Policja poinformowała strażaków, którzy szybko znaleźli się na miejscu. Pojawili się także pracownicy Urzędu Miejskiego, do którego należy obiekt, a także Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
W związku z tym, że nie było bezpośrednich świadków zdarzenia strażacy musieli sprawdzić czy pod gruzami nie znajduje się żaden człowiek. – Na szczęście nikogo nie znaleźliśmy – zapewnia zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Świebodzinie mł. bryg. Dariusz Paczesny. Poza sprawdzeniem gruzowiska strażacy za pomocą bosaków usunęli luźne cegły i kamienie, które mogły stanowić zagrożenie. Cały teren odgrodzono taśmą.
Budowla pękła w centralnej części. Powstała wyrwa prowadzi od szczytu aż do ziemi. Cegły i kamienie, którymi wypełniona była konstrukcja rozrzucone są dookoła. Spękania w baszcie widoczne były już od dłuższego czasu, a okoliczni mieszkańcy opowiadają, że w ciągu ostatnich kilku dni się powiększały. Niestety nikt o tym fakcie nie zawiadomił właściciela obiektu. Spękania zauważyli również pracownicy Muzeum Regionalnego w Świebodzinie, którzy dosłownie kilka dni przed katastrofą zrobili dokumentację fotograficzną powstałych spękań, chcąc ją przekazać do Urzędu Miejskiego.
Baszta pięć lat temu została poddana powierzchownej renowacji. W jej trakcie wzmocniona została konstrukcja, uzupełniono ubytki cegieł. Na polecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków usunięto również dwie stalowe szyny, które wystawały z konstrukcji strasznie ją szpecąc. Z informacji uzyskanych od Adama Gonciarza ze świebodzińskiego muzeum wynika, że kilkadziesiąt lat temu baszta była remontowana. Uzupełniono wyrwy, które być może postały w latach wojennych. Przypatrując się fotografiom wykonanym w ubiegłym roku można przypuszczać, że zawaliła się właśnie jedna z wykonanych w czasie tamtego remontu łat.
Co będzie dalej z basztą? W takim przypadku prawo nakazuje powiadomienie konserwatora zabytków, który zadecyduje o dalszych losach obiektu. Raczej nie należy się spodziewać, że zostanie ona rozebrana. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że budowla jest do uratowania. Prawdopodobnie konserwator zleci wykonanie ekspertyz, które dadzą odpowiedź na to w jaki sposób odrestaurować basztę.
Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego fragment, prawdopodobnie XVI wiecznej baszty (właściwie
basteja) się zawalił. Można przypuszczać, że stara konstrukcja przepuszczała wodę, która osłabiła budowlę, której wnętrze jest całkowicie zmurszałe.
Na razie teren zostanie starannie ogrodzony, aby uniemożliwić dostęp osobom postronnym. Takie zalecenia wydał Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Władysław Rudowicz. Raczej nie należy przypuszczać, że ogrodzenie szybko zniknie, bo ekspertyzy i odbudowa zajmą zapewne kilka miesięcy.