W trakcie czterech dni minionego tygodnia (środa-sobota), przez salę widowiskową Świebodzińskiego Domu Kultury przewinęło się 2,3 tys. osób. Takiej publiczności wcale nie zgromadził koncert rockowy, jak można by przypuszczać, ale sztuki teatralne i kabaret.
Wiosna Teatralna, bo tak nazywano cykl spektakli, rozpoczęła się w środę (16 kwietnia) od przedstawienia „Pinokia” w wykonaniu aktorów Teatru im. Juliusza Osterwy z Gorzowa Wlkp., który zagrali dwukrotnie. Przedstawienie przeznaczone było dla uczniów szkół podstawowych, które nie zawiodły stawiając się w komplecie. Dyrektor Świebodzińskiego Domu Kultury Stanisław Mosiejko uważa to za sukces – Po razpierwszy zdarzyło się, żezabrakło biletów. Zabiegaliśmy o to, żeby odbył się jeszcze trzeci spektakl, ale niestety ze względu na wcześniejsze plany aktorów nie było to możliwe. Szkoda, ale przyznam, że przez myśl mi nie przeszło, że sala byłaby pełna w trakcie trzech spektakli. Na przyszłość trzeba będzie pomyśleć o takim rozwiązaniu.
Czwartek przeznaczony został dla młodzieży świebodzińskich szkół średnich. Dla nich przygotowano coś poważniejszego – „Król Edyp”. Pomimo tego, że z wiadomych względów, odpadły klasy maturalne, to i tak udało się niemal w całości zapełnić salę podczas dwóch spektakli, co niezmiernie uradowało dyrektora Mosiejko. Zresztą miał jeszcze jeden powód do radości - Publiczność, która przyszła oglądnąć sztukę gorzowskiego teatru zachowywała się wspaniale. Bardzo dobrze, że już teraz szkoły uczą swoich wychowanków chodzenia do teatru. To na pewno będzie procentowało w przyszłości. My jako dom kultury będziemy robić wszystko, żeby stwarzać mieszkańcom taką możliwość.
Gorzej było w piątek. Pomimo tego, że dla młodzieży gimnazjalnej zaplanowano dwa spektakle „Skąpca” (również w wykonaniu teatru Osterwy), odbył się tylko jeden. Niestety na drugi nie udało się sprzedać odpowiedniej ilości biletów, bowiem z oferty nie skorzystało gimnazjum nr 3, natomiast dobrze potrafili się zorganizować nauczyciele z „jedynki”, gimnazjum społecznego i ogólniaka, którego uczniowie również mieli ochotę oglądnąć coś lżejszego. Sztukę chciała obejrzeć również grupa uczniów „siódemki”, ale na pierwszy spektakl zabrakło już miejsc, a na ewentualny drugi była to niestety zbyt mała grupa. Gdyby wszystkie gimnazja zdecydowały się na uczestnictwo, to PSP 7 również by się „załapało”. Szkoda, bo widać, że nauczyciele z „siódemki” mieli ochotę wpajać swoim wychowankom zamiłowanie do teatru.
Ci którzy skorzystali z oferty na pewno nie żałują. Bilety w cenie 12 zł (na wszystkie spektakle obowiązywała ta sama cena) nie są zbyt drogie, zważywszy, że szkoły od czasu do czasu organizują wyjazdy do zielonogórskiego lub poznańskich teatrów, a taki wyjazd kosztuje o wiele więcej (np. koszty przejazdu).
Sobotni wieczór przeznaczono dla dorosłej widowni. Na świebodzińskich deskach pojawił się kabaret „Super Duo”, czyli Witor Zborowski i Marian Opania, którzy specjalnie dla świebodzińskiej publiczności przyjechali z Warszawy, a nie „zahaczyli” o nasze miasto przy okazji występów w innych występów. Bilety na ich show, pomimo, że nie były najtańsze (40 zł), sprzedano już na kilka tygodni przed występem. Wszyscy szczęśliwcy, którzy zdążyli nabyć bilety, przez niemal dwie godziny sobotniego wieczoru świetnie się bawili.
Kiedy kolejne spektakle? Na pewno jesienią – Chcemy, aby mieszkańcy Świebodzina mieli możliwość obcowania z teatrem zawodowym przynajmniej dwa razy w roku: wiosną i jesienią. Na przełomie października listopada chcemy zaproponować młodzieży z gimnazjów i szkół średnich „Balladynę”, a jeżeli chodzi o występ estradowy, to już teraz miłośnicy kabaretu powinni zarezerwować sobie wieczór 10 listopada. Właśnie wtedy na scenie ŚDK wystąpi Kabaret Moralnego Niepokoju.
Na koniec słów kilka o finansach. Wiadomo, że nikt do Świebodzinie nie przyjedzie za darmo. Artystom trzeba zapłacić – to jasne jak słońce. Również koszty związane z przygotowaniem imprezy – oświetlenie, nagłośnienie itd. ponieść trzeba. – Na przedstawieniach dla dzieci i młodzieży nie chcemy zarabiać, bowiem naszym celem jest zgromadzenie jak największej widowni, przy możliwie jak najniższym dla nich obciążeniu finansowym. Przy tym przedsięwzięciu chcemy wyjść na zero lub niewiele dopłacić. Natomiast przy występach rozrywkowych chcemy wypracować pewien dochód, który będziemy mogli przeznaczyć na naszą działalność – kończy S. Mosiejko.