Czas płynie nieubłaganie. To co było, nigdy już nie powraca. Jednak dzięki materiałom filmowym, można zachować pamięć o minionych wydarzeniach, ludziach i miejscach. Okazję do niezwykłego spotkania z historią swojego miasta miały dzieci z Publicznego Przedszkola nr 6, które w czasie odwiedzin w Świebodzińskim Domu Kultury, obejrzały fragmenty Świebodzińskich Kronik Filmowych oraz dowiedziały się, jak dawniej nagrywane i wyświetlane były filmy.
W spotkaniu uczestniczyła spora grupa dzieci z Publicznego Przedszkola nr 6 w Świebodzinie. Przez kilkadziesiąt minut przedszkolaki z zaciekawieniem słuchały opowieści dyrektora Świebodzińskiego Domu Kultury Stanisława Mosiejko, który w bardzo ciekawy i zrozumiały dla młodych słuchaczy sposób opowiadał m.in. o tym jak przed kilkudziesięciu laty wyglądał proces tworzenia filmów. A było to przecież o wiele bardziej skomplikowane i czasochłonne niż obecnie, gdy filmowcy posługują się niemal wyłącznie sprzętem cyfrowym, który umożliwia łatwy i szybki proces rejestrowania obrazów oraz ich obróbki. Kiedyś tak nie było – najpierw obraz rejestrowało się na światłoczułej taśmie, którą następnie należało poddać procesowi wywoływania, a na koniec żmudnemu montażowi, gdzie poza wprawnym okiem montażysty, najważniejsze były nożyczki i taśma klejąca. O tym wszystkim dowiedziały się dzieci, po których minach można było wywnioskować, że ciężko im to sobie wyobrazić.
Spore wrażenie na przedszkolakach zrobił projektor za pomocą którego odtwarzano kiedyś filmy. Atrakcją była możliwość oglądnięcia go z bliska, a nawet dotknięcia. Wielką frajdą była naturalnie możliwość oglądnięcia fragmentów Świebodzińskich Kronik Filmowych, które powstawały od pierwszej połowy lat 60-tych do 80-tych ubiegłego wieku, a tworzone były przez ludzi skupionych wokół ich głównego twórcy Zenona Piszyczyńskiego, który szefował Amatorskiemu Klubowi Filmowemu przy Ośrodku Rehabilitacyjno-Ortopedycznym w Świebodzinie, który z czasem przyjął nazwę Lubusz. To właśnie dzięki tym ludziom i ich zaangażowaniu możemy teraz zobaczyć jak na przestrzeni lat zmieniło się nasze miasto, jego ulice, zabudowa, mieszkańcy, ich ubiór i wygląd. To wszystko mogły zobaczyć dzieci.
– Wydaje mi się, że udało nam się stworzyć bardzo ciekawa lekcję historii dla przedszkolaków – mówił zaraz po spotkaniu dyrektor Mosiejko. Nie sposób się z tym nie zgodzić.