Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności / Remis Pogoni. Fleszar za prezesury Ripy nie zagra A A A     
al|2008-04-19 21:02:56  
Jest pierwszy punkt! Pogoń zremisowała dzisiaj (19 kwietnia) z sąsiadującą w tabeli Unią Kunice 1:1. Bramkę dla gospodarzy w 40 minucie zdobył Andrzej Puchacz. Do pełni szczęścia zabrakło 15 minut.
 
Był to dziwny mecz, bowiem naprzeciw siebie stanęli zawodnicy, którzy jeszcze niedawno grali w jednej drużynie, a na ławce rezerwowych Unii siedział Sylwester Buczyński - szkoleniowiec, który przecież prowadził przygotowania Pogoni do rundy rewanżowej.
            Pierwsza połowa spotkania nie była porywającą. Przez pierwsze dziesięć minut gra toczyła się w środkowej części boiska, a drużyny sprawiały wrażenie, jakby nie miały zamiaru atakować. Później to Pogoń przejęła inicjatywę i coraz częściej zapuszczała się w okolice pola karnego Unii, ale nic z tego nie wynikało. Jednak to goście w 22 minucie mogli objąć prowadzenie. Z 25 metrów wykonywali rzut wolny. Dośrodkowaną piłkę wybił kapitan Pogoni Marcin Iwan. Dopadł do niej Marek Wolak, który mocnym strzałem posłał ją ponad poprzeczką. W 40 minucie stało się to, czego nie udało się zawodnikom Pogoni zrobić przez 490 minut, które spędzili wiosną na boiskach walcząc o punkty. Dobre prostopadłe podanie od Jacka Bodysa otrzymał Puchacz, który w sytuacji „sam na sam” nie dał szans bramkarzowi Unii i technicznym strzałem w „krótki róg” umieścił piłkę w siatce, wywołując tym samym wielki wybuch radości na trybunach i ławce rezerwowych Pogoni.
            Następna dobra okazja na podwyższenie wyniku nadarzyła się w 60 minucie. Do piłki ustawionej w pobliżu lewego narożnika pola karnego (rzut wolny) podszedł A. Puchacz. Strzelił niezwykle precyzyjnie, ale zbyt lekko i do piłki zmierzającej do bramki tuż przy lewym słupku „doleciał” Łukasz Stepokura, który końcami palców wybił ją na róg, który niestety nie przyniósł oczekiwanych efektów. Sześć minut później zespół gości osłabił doskonale znany świebodzińskim kibicom Bogdan Rubacha, który został ukarany drugą żółtą kartką, a w konsekwencji czerwoną. Nie załamało to jednak przyjezdnych, którzy starali się atakować. W 70 minucie niewiele do szczęścia zabrakło Wolakowi, który próbował lobować Macieja Disterhefta, ale przesadził i piłka spadła za poprzeczką. Pięć minut później ataki Unii przyniosły efekt. Po rzucie rożnym (w sumie Unia miała ich dzisiaj aż 9) nastąpiła wymiana szybkich podań, w których było nieco przypadkowości. Ostatecznie jednak piłka wpadła pod nogi Pawła Sicińskiego, który z kilku metrów wpakował piłkę do bramki. W ostatnim kwadransie gole już nie padły, choć obydwie drużyny miały po jednej bardzo klarownej sytuacji. W 88 minucie gospodarzy uratował słupek, a w doliczonym czasie gry świetnej okazji dla Pogoni nie wykorzystał Maciej Monczyn – jego strzał z bliska bramkarz przeniósł ponad bramką.
 
 
 
 
 

Fragmenty spotkania Pogoń – Unia (2,19 min. 5,63 mb)
 
            Świebodzińscy piłkarze pomimo nienajlepszej atmosfery po odsunięciu od drużyny Arkadiusza Fleszara, zagrali po raz kolejny całkiem niezłe zawody i za to zawodnikom oraz trenerowi Adamowi Beneszowi należą się słowa uznania.
Sytuacja jaka zapanowała w klubie po zawieszeniu do końca sezonu A. Fleszara nie jest może aż tak dramatyczna, jak w chwili ogromnego zamieszania związanego z kompletowaniem wiosennego składu, która doprowadziła do odejścia trenera Sylwestra Buczyńskiego i większości zawodników, ale na pewno nie służy drużynie. Kolejne „darcie kotów” i brak woli do zawarcia kompromisu, mogą popsuć to, co do tej pory trenerowi Beneszowi szło naprawdę dobrze – ogrywanie chłopaków, którzy w przyszłym sezonie mieli przestać być chłopcami do bicia. Fleszar miał być mocnym ogniwem w jego drużynie, o czym Benesz mówił niejednokrotnie. Jeżeli jego sprawa na dłuższy czas zmąci atmosferę w zespole, to odpowiedzialność spadnie na zarząd (podjął decyzję o zawieszeniu tego zawodnika), a w szczególności na prezesa Adama Ripę, który był głównym orędownikiem pozbycia się bramkarza, czemu dawał wyraz już wcześniej, mówiąc o jego „gwiazdorskim” zachowaniu. Do tego, aby Fleszar nie zagrał wiosną w ogóle, niewiele brakowało. Bramkarz podjął już nawet decyzję o odejściu z Pogoni, ale ostatecznie porozumiał się z władzami klubu i ją zmienił. O tym, że to prezes Ripa był orędownikiem pozbycia się Fleszara mówi sam zawodnik - Już w trakcie zimowego zamieszania wokół drużyny dowiedziałem się, że prezes Ripa mówił, że zrobi wszystko, żeby Fleszara z drużyny się pozbyć. Wszyscy wiedzą, że bezpośrednim powodem zawieszenia bramkarza była sprzeczka pomiędzy nim a prezesem o 100 (!) zł o które zawodnik się upomniał. Fleszar przedstawia ciekawą wersję - Przez ostatni tydzień udało mi się ustalić, że to był tylko pretekst ze strony prezesa. Po prostu chciał usunąć mnie z drużyny, żeby na moje miejsce mógł wejść Maciek Disterheft. Wydaje mi się, że ta cała sprawa była jedynie pretekstem. Gdybym wiedział od początku, że tak to wygląda, to nawet po tą stówę bym nie poszedł. Zawieszony bramkarz Pogoni podkreśla jednocześnie, że decyzja o jego odsunięciu od drużyny została podjęta przez samego prezesa – To nie była decyzja zarządu, ani sztabu trenerskiego, tylko osobiście prezesa – mówi – Przez miniony rok dobrze poznałem pana Ripę i wiem, że to niehonorowy człowiek, który zawsze szuka winnych dookoła nie patrząc na siebie. A. Fleszar nie ukrywa, że miałby ochotę dalej grać w Pogoni – Ja chłopakom z miłą chęcią bym pomógł, ale niestety nie jestem w stanie, bo nikt nie może wpłynąć na decyzję prezesa. Na pewno dopóki prezesem będzie pan Ripa nie będzie mnie w tym klubie.  Na razie muszę znaleźć sobie jakiś inny, bo w piłkę chcę grać dalej. A jeżeli w przyszłość prezes się zmieni, to będę chciał grać w Pogoni. Trzeba pamiętać, ze to prezes Ripa mnie wyrzucił, a nie ja sam siebie. Kwestia 100 zł (słownie: stu złotych !) wydaje się śmieszna. Tylko dlaczego zawodnik miałby się nie upomnieć o pieniądze, które według niego słusznie mu się należą? – Gdy doszło do rozliczeń, to prezes bardzo szybko wszystko wyliczył, ale gdy upomniałem się o te sto złotych, to od razu zaczął się denerwować i powiedział, że musi to sprawdzić. Wychodzi więc na to, że w jedną stronę liczy dobrze, a w drugą nie. No i wtedy zaczęła się cała afera.
Inaczej całą sprawę przedstawia prezes Ripa – Arek został zawieszony dyscyplinarnie. Jest to zawodnik z którym ciężko prowadzi się rozmowę, a klub nie jest w stanie spełnić jego wymagań. Wcale nie chodzi o te sto złotych, ale o formę w jakiej chciał je wyegzekwować. Nikt się nie uchylał od wypłacenia tych pieniędzy, bo przecież to jest śmieszna kwota. Zawodnik chciał po prostu zademonstrować kto tutaj jest mocny. I o to głównie chodziło. Jestem nawet gotów, żeby przeprowadzić w tej sprawie konfrontację – mówi A. Ripa. Poproszony o ustosunkowanie się do zarzutu Fleszara, który przypuszcza, iż jego usunięcie ma związek z wprowadzeniem na jego miejsce Disterhefta odpowiada – Totalna bzdura! Według mnie, to jest szukanie dziury w całym, choć przyznaję, że od początku byłem przeciwnikiem, żeby Arek wiosną grał w klubie i nie będę tego ukrywał. Czemu? ­– sam zadaje pytanie i odpowiada – Od stycznia ubiegłego roku, gdy zostałem prezesem, każdy trener, który tutaj przychodził i prowadził drużynę, mówił, że Fleszar to zawodnik średni i potrzebny jest dobry bramkarz. Mówił to Buczyński, Sobczak, czy nawet Benesz. Tylko wtedy byłem jedyną osobą, która mówiła, że Fleszar musi tutaj grać, bo jest miejscowy. Stałem za nim murem, do meczu z Nową Solą, gdzie była sytuacja pokazania siły ze strony Arka. I to mnie do niego zniechęciło. To nie jest prywatna wojna. Nie można stawiać na zawodników, dla których pieniądz jest rzeczą najważniejszą.
           
Za tydzień Pogoń pauzuje. Mecz z Walką Makoszowy został przełożony na środę 4 czerwca. Natomiast 30 kwietnia (środa) Pogoń zagra u siebie z Lechią Zielona Góra.
 
 
Po meczu powiedzieli:
 
Adam Benesz (trener Pogoni Świebodzin):
 
 
Sylwester Buczyński (trener Unii Kunice):
 
 
Andrzej Puchacz (zdobywca bramki dla Pogoni Świebodzin):
 
 
Pogoń wystąpiła w składzie: Maciej Disterheft, Marcin Iwan, Tomasz Burnejko, Wojciech Popielecki, Jacek Bodys, Andrzej Puchacz (76. Maciej Monczyn), Wiktor Jurczyk (76. Bartosz Rykowski), Damian Janecki, Adam Suchowera, Rafał Baraniak, Tomasz Cenin (63. Dawid Thom). Rezerwa: Norbert Czekaj, Mateusz Thom, Mateusz Podwyszyński.
 
 
 
Pozostałe wyniki 21 kolejki: Raków Częstochowa - Rozwój Katowice 0:1, Skalnik Gracze - Polonia Słubice 0:0, GKP Gorzów Wlkp. - Walka Makoszowy 1:1, Chrobry Głogów - Lechia Zielona Góra 0:1, Orzeł Ząbkowice Śląskie - Gawin Królewska Wola 0:4, Arka Nowa Sól - Koszarawa Żywiec 4:3, Miedź Legnica - MKS Kluczbork 2:1.
Powrót
KOMENTARZE
andrzej|2008-04-19 23:35:22
gdy czytam o sprawie Arka Fleszara, to nie wiem co o tym myśleć. ktoś tutaj kręci i mam wrażenie, że to nie Fleszar....
hm..wojtas|2008-04-20 14:04:34
Ciężko wywnioskować kto tu ma rację ! Raz później drugi zaszedł prezesowi za skórę ( słusznie czy nie ) i prezes stracił cierpliwość ! Ale zastanawia mnie jedno ? Czemu on przeszkadzał tylko panu Ripie ? Chłopak ze Świebodzina , wszyscy wiemy, że był "motorem napędowym" drużyny ! Potrafił krzyknąć , pustawiać , w końcu pochwalić chłpaków ! A oprócz tego lubiany przez kibiców ! Czy to nie była pochopna decyzja ? Jakoś argumenty prezesa do mnie nie przemiawiają , może nie chce mówić całej prawdy , może i dobrze jeżeli miałoby to zaszkodzić drużynie !
Brawo panowie za ten pkt , za walkę do ostatniej minuty ! No i brawo Puchy !
krzyś|2008-04-20 18:32:47
tak jest! brawo za grę, choć szkoda, że nie udało sie wygrać, ale punkt też jest ok.
że nie ma już Arka Fleszara to moim zdaniem jakoś specjalnie na wyniki osiągane przez drużynę chyba (??????) nie wpłynie, ale sposób w jaki się go pozbyto, jest po prostu totalnym dziadostwem!!!
hm.........garbaty|2008-04-20 20:55:30
ponoć pytać można i to nic złego... więc ja zapytam
1. kto wywołał wojnę przed rozpoczęciem sezonu.
2. czy nie poszło czasami o p. Matkowskiego
3. na jakiej pozycji grał syn p. Matkowskiego
4. nie trzeba pytać o sytuację Arka przed rozpoczęciem obecnego sezonu, bo sam prezes ją wyjaśnia...
5. czyim zawodnikiem jest Maciej Disterheft (tzn kto ma jego kartę)
Czyżby to wszsytko nie składało się w jedną całość.
Prezes Ripa zapewniał w poprzednim artykule, że wszystko powyjaśnia więc czekamy...
Panie redaktorze proszę zadać te pytania prezesowi przy okazji następnego wywiadu.
Jeżeli to co myślę okaże się prawdą powinniśmy mieć do czynienia z dymisją. szkoda gadać, nawet tutaj prywata....
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego