Zimno nie zimno, mgła nie mgła. Plany trzeba wcielać w życie i już! Z takiego założenia wyszła grupa śmiałków, którzy pomimo kiepskiej pogody postanowili wziąć udział w szóstej edycji Spływu dla Twardzieli, który odbył się w miniony weekend.
Pod znakiem gęstej mgły upłynęła szósta edycja Spływu dla Twardzieli, który odbył się w Lubrzy w ostatni weekend (17 - 18 listopada).
Niesprzyjająca aura (ledwie kilka stopni powyżej zera, silne zamglenie) nie zniechęciła „twardzieli” (i „twardzielek”), którzy w liczbie ponad pięćdziesięciu stawili się na starcie tradycyjnego listopadowego spływu.
Impreza zamykająca sezon potwierdza, że można pływać kajakiem o każdej porze roku. Imponująca była rozpiętość wieku uczestników – od 10 do 72 lat - przybyłych z różnych zakątków kraju (Poznań, Wrocław, Żagań, Zielona Góra, Świebodzin, Szamotuły, Grodzisk Wlkp., Dzierżoniów).
Aby spływ był trudniejszy, zadaniem uczestników było pokonanie rzeki Paklicy pod prąd – czyli spod klasztoru w Paradyżu do Lubrzy. O ile pierwsze kilometry szlaku od Gościkowa przez Nowy Dworek do jeziora Paklicko Wielkie nie sprawiły kajakarzom większych problemów, o tyle sama przeprawa przez jezioro okazała się najbardziej emocjonującym punktem imprezy. Gęsta mgła spowijająca akwen pozwalała na widoczność jedynie w promieniu 50 metrów i znalezienie przeciwległego brzegu bez urządzeń nawigacyjnych stanowiło nie lada wyzwanie.
Zwieńczeniem trudów błądzenia we mgle była gorąca zupa i ognisko na polanie na drugim krańcu jeziora. Mimo iż istniała możliwość zakończenia w tym miejscu spływu, większość uczestników zdecydowała się kontynuować wiosłowanie aż do Lubrzy. Ostatni kajakarze dotarli do stanicy wraz z zapadającym zmierzchem.
Wieczorem twardziele zostali tradycyjnie uhonorowani medalami w ośrodku Martinez w Lubrzy, a następnie wysłuchali opowieści podróżniczki Anny Grebieniow o niesamowitej wyprawie żaglowozami przez pustynię Gobi.
Mimo, że uczestnicy dość późno położyli się spać, również w niedzielny poranek stawili się bardzo licznie na starcie drugiego etapu. Tym razem ruszyli autokarem do Kuźnika pod Międzyrzeczem, aby – tym razem już z prądem – pokonać dolny odcinek Paklicy aż do jej ujścia do Obry w Międzyrzeczu. W mieście opłynęli fosą zamek, by na jego dziedzińcu zjeść gorący posiłek, po czym zwiedzili muzeum z unikalną ekspozycją portretów trumiennych.
Tegoroczny spływ, jego organizacja i klimat, był chwalony zarówno przez stałych bywalców, jak również przez nowych uczestników lubrzańskiej imprezy dla twardzieli, którzy już zapowiedzieli swój udział w przyszłym roku.