Dobra wiadomość dla rodziców – w świebodzińskich przedszkolach podwoi się liczba miejsc w grupach żłobkowych. Tak jeszcze kilka dni temu brzmiałaby informacja na ten temat. Niestety dzisiaj nie jest to już takie pewne.
Aktualnie grupę żłobkową, w której opiekę znajduje zaledwie 20 dzieci, prowadzi tylko Publiczne Przedszkole nr 4 przy ulicy Wałowej. Zainteresowanie rodziców kilkukrotnie przewyższa możliwości placówki. Jasnym było, zresztą wiadomo o tym od dawna, że konieczne jest zwiększenie liczby miejsc dla najmłodszych dzieci, których rodzice pracują. Z danych gminy wynika, że na miejsca oczekuje obecnie 65 maluchów.
Nowa grupa żłobkowa, w której opiekę znalazłoby 20 dzieci, miałaby powstać w przedszkolu nr 7 na Osiedlu Widok. – Wybraliśmy tą placówkę ze względu na to, że za rok sześciolatki trafią do szkół. W związku z tym zwolnią się miejsca w przedszkolach, a w placówce na Osiedlu Widok, jedna z sal będzie wówczas pusta. Chcielibyśmy ją wykorzystać na grupę żłobkową – wyjaśnia szef gminnej oświaty Ryszard Graczyk.
Wyposażenie pomieszczeń oraz ich końcowa adaptacja kosztować ma ponad 60 tysięcy złotych, z czego 30 tys. zł pochodziłoby z resortowego program rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 „Maluch”, prowadzonego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Pozostałą kwotę zabezpieczyła gmina. Połowa sumy ma zostać wydana na adaptację pomieszczenia, a druga część na jej wyposażenie, czyli np. na łóżeczka dostosowane dla dzieci w tym wieku.
Prace miałyby rozpocząć się jesienią, a zakończyć w grudniu. W związku z tym, że zakres prac nie jest zbyt duży (wymiana oświetlenia, odświeżenie sali itp.), roboty można by prowadzić np. w weekendy, aby nie utrudniać funkcjonowania placówki.
Niestety niewykluczone, że plany trzeba będzie zweryfikować. Dlaczego? Przez niespodziewaną zmianę zdania przez urzędników Urzędu Wojewódzkiego. Gdy gmina aplikowało o środki z programu „Maluch” zaznaczyła we wniosku, że nie chce tworzyć nowego żłobka, a „jedynie” grupę żłobkową w ramach funkcjonującego przedszkola.
Urzędnicy przyjmujący wniosek nie mieli do tego zastrzeżeń. Jednak po kilku tygodniach zmienili zdanie. Owszem, obiecane pieniądze będą, jednak pod warunkiem, że dzieci znajdą opiekę nie w grupie żłobkowej, ale w żłobku. Wychodzi więc na to, że gmina musiałaby powołać do życia kolejna placówkę, a to niesie przecież za sobą konkretne koszty. –Powoływanie nowych tworów organizacyjnych jest bezcelowe – przekonuje R. Graczyk, który nie traci wiary, że jednak uda się doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału. – Obecnie trwa wymiana korespondencji, która, mamy nadzieję, pozwoli na ostateczne ustalenie w jakiej formie organizacyjnej ma to funkcjonować. Próbujemy przekonać urzędników Urzędu Wojewódzkiego, że poszukujemy odpowiedniej formy, która pozwoli na pozyskanie dofinansowania, ale przede wszystkim pozwoli na utworzenie takiego oddziału. Przecież chodzi o to, aby były dodatkowe miejsca dla najmłodszych dzieci. A czy to się będzie nazywało żłobek, czy grupa żłobkowa, to przecież dla rodziców jest mało istotne – twierdzi kierownik Graczyk.
Jeżeli uda się doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału, pierwsze maluszki pojawią się w placówce i tak dopiero we wrześniu przyszłego roku. Dlaczego tak późno? Odpowiedź jest banalnie prosta – dlatego, że sześciolatki, które od września tego roku mogły rozpocząć edukację w szkole podstawowej, w znakomitej większości pozostały w przedszkolach w których po prostu nie ma miejsc.