W końcu się doczekaliśmy – ruszył remont przepustu pod ulicami Konarskiego i Łukową. Umowa z wykonawcą przewiduje zakończenie prac dopiero pod koniec lipca, jednak istnieje szansa na wcześniejszy finał.
Prace remontowe trwają od kilkunastu dni. Początkowo szły dosyć niemrawo, jednak w ubiegłym tygodniu nabrały tempa, a to pozwala nieco optymistyczniej myśleć o przywróceniu w tym miejscu normalnego ruchu samochodowego.
Przetarg na wykonanie robót wygrała zielonogórska firma Gauza Budowa Remonty Mostów. Obecnie prace wykonywane przez jej robotników są już mocno zaawansowane, przynajmniej na odcinku ulicy Łukowej. Istniejący w tym miejscu wykop został znacznie powiększony. Położona została już rura, którą przepływać będzie struga. Jednak zanim popłynie nią woda, niezbędne było wykonanie obejścia, którym do czasu zakończenie prac płynąć będzie świebodzińska rzeczka.
Gdy prace w tym miejscu dobiegną końca, a właściwie zakończony zostanie ich pierwszy etap, robotnicy przeniosą się na przejezdny aktualnie odcinek ulicy Konarskiego. Tutaj także powstanie wykop, wykonana zostanie ława fundamentowa na której spocznie drugi odcinek ogromnej rury. Gdy prace remontowe prowadzone będą w tym miejscu, ruch samochodowy przeniesiony zostanie na zamknięty do tej pory odcinek ulicy Łukowej. Nie wiadomo jednak, czy będzie to ruch dwukierunkowy, czy też jedno. Dlaczego? Otóż po zakończeniu prac na ul. Konarskiego, robotnicy ponownie wrócą na Łukową, gdzie prowadzone będą prace wykończeniowe, w tym położenie asfaltu. Dopiero potem ruch wróci do stanu sprzed 3 kwietnia, gdy droga została zamknięta.
- Zgodnie z umową prace powinny zakończyć się najpóźniej do 27 lipca, jednak chcemy zakończyć tą inwestycję szybciej, bo doskonale zdajemy sobie sprawę, że cała ta sytuacja jest bardzo uciążliwa dla mieszkańców – mówi Olga Gałązka, naczelnik Wydziału Dróg w świebodzińskim starostwie, która przekonuje jednocześnie, że nie było innej możliwości, jak ogłoszenie przetargu na wykonanie robót, choć pierwotnie zastanawiano się nad wyborem wykonawcy „z wolnej ręki”.
Koszt całej inwestycji wyniesie około 230 tys. zł, choć początkowo wydawało się, że koszty będą o wiele wyższe. – Po opracowaniu dokumentacji projektowej i przygotowaniu kosztorysu inwestorskiego okazało się, że koszty mogą być znacznie niższe. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się przeprowadzić całą procedurę przetargową i wybrać najlepszego oferenta. Cena 230 tys. zł, to praktycznie dwukrotnie mniej niż pierwotne założenia – przekonuje O. Gałązka.
Prace obejmują również wzmocnienie skarp kamieniami i kostką granitową. Znikną również murki oporowe. Zastąpią je poręcze zabezpieczające.