W nienajlepszych nastrojach spędzą święta piłkarze świebodzińskiej Pogoni, którzy zmierzyli się dzisiaj (3 kwietnia) z Arką Nowa Sól. Pogoń przegrała (2:3) mecz, który bezapelacyjnie powinna była wygrać.
Pierwsza połowa, a szczególnie jej początek, była w miarę wyrównana, pomimo tego, że od 16 minuty goście przegrywali 0:1. Bramka padła po stałym fragmencie gry. Ale początek meczu mógł wyglądać zupełnie inaczej, bo już w pierwszej minucie Pogoń mogła prowadzić. W dogodnej sytuacji znalazł się Tomasz Pawlak, jednak piłka nie została uderzona wystarczająco precyzyjnie i „przeszła” obok słupka. Dobra sytuacja na wyrównanie nadarzyła się w 25 minucie, ale akcja nie została wykończona. Tuż przed przerwą Tomasz Rozynek z Arki ujrzał drugą żółta kartkę i w konsekwencji musiał opuścić boisko.
Wydawało się, że przyjezdni grając całą druga połowę w przewadze, nie powinni mieć większego problemu z wykorzystaniem tego atutu. Okazało się jednak, że było zupełnie inaczej.
Pogoń atakowała zaciekle, a gospodarze ograniczali się jedynie do obrony, rzadko podejmując próbę ataku. Przyjezdni mieli kilka dobrych sytuacji, jednak świetnie spisywał się bramkarz Arki, który stawał na drodze zmierzającej w światło bramki piłki.
W trakcie jednej z nielicznych akcji gospodarzy, piłka została uderzona z 25 metra prosto w Mateusza Wiśniewskiego, który zastępował pauzującego za kartki Michała Hajdasza. Nasz golkiper chwycił co prawda piłkę, ale tak nieszczęśliwie, że ta wypadła z jego rąk i wtoczyła się do bramki. Ten kuriozalny gol rozbił psychicznie zawodników Pogoni, którym ciężko było się pogodzić z tak nieszczęśliwą stratą.
Na szczęście przyjezdnym udało się choć trochę pozbierać, czego efektem była bramka Łukasza Chmielewskiego. Wcześniej uderzona „po rogu” futbolówka została wybita, ale powtórnie została przejęta na szesnastym metrze i ostatecznie zatrzepotała w siatce rywala.
Około 75 minuty w polu karnym Arki sfaulowany został Janusz Obuchanicz. Sędzia podyktował rzut karny, a do piłki podszedł T. Pawlak. Niestety bramkarz okazał się lepszy i o wyrównaniu można było zapomnieć. Co gorsza z niewykorzystanej sytuacji „urodziła się” kontra, która zakończyła się bramką – 3:1. Po zdobyciu trzeciego gola Arka naturalnie nie miała już najmniejszej ochoty na jakiekolwiek ataki i czekała na przeciwnika w okolicach swojego pola karnego.
Pięć minut przed końcem Pogoni udało się zmniejszyć rozmiary porażki. Dobre podanie w pole karne otrzymał Dariusz Nazar, który po minięciu obrońcy uderzył w „krótki róg”. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki. Niestety to było wszystko, na co stać było dzisiaj Pogoń.
- Można powiedzieć, że przegraliśmy wygrany mecz, bo Arka na pewno nie była drużyną lepszą. Niestety niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak było właśnie dzisiaj. Jestem przekonany, że gdyby karny został strzelony, to mecz zakończyłby się naszym zwycięstwem. Zamiast się cieszyć, jesteśmy smutni. Na pewno musimy się obudzić – mówił po spotkaniu niepocieszony trener Pogoni Świebodzin Rafał Wojewódka.
W najbliższą sobotę (10 kwietnia) kolejna szansa na punkty. Tym razem na własnym terenie. Przeciwnikiem Pogoni będzie Promień Żary, który wygrał dzisiaj 2:0 z Polonią Świdnica i zajmuje dziewiątą pozycję w tabeli. Pogoń spadał aż o cztery oczka i jest dziesiąta.