Kolejnym rozmówcą w cyklu „W drodze do Sejmu” jest Katarzyna Osos, kandydatka Platformy Obywatelskiej.
Katarzyna Osos w ubiegłorocznych wyborach samorządowych zdobyła mandat do Rady Powiatu Świebodzińskiego. Powierzono jej funkcję przewodniczącej Komisji Edukacji, Kultury i Sportu. Jest pozaetatowym członkiem Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Zielonej Górze oraz dyrektorem biura poselskiego posłanki Bożenny Bukiewicz.Z wykształcenia jest prawnikiem. Od 25 lat mieszka w Łagowie.
Andrzej Lichuta: Radna Rady Powiatu, przewodnicząca Komisji Edukacji, Kultury i Sportu. Ma pani 31 lat. Czy w tym wieku to zbyt mało?
Katarzyna Osos: Wydaje mi się, że to dobry wiek żeby zaczynać coś więcej i iść dalej. Zdaję sobie sprawę, że 31 lat to dla jednych zbyt młody wiek, a dla innych jest już się starym. Uważam, że jestem młoda. To zależy też od tego, jakie funkcje w tym wieku zaczyna się obejmować idąc dalej w politykę, a jeżeli człowiek już się na to decyduje, to trzeba mieć jakieś doświadczenie, wykształcenie i ukształtowane poglądy.
Czyli pani doświadczenie jest wystarczające?
Tak, choć oczywiście człowiek uczy się przez całe życie, a i tak czegoś zawsze będzie brakowało. Uważam, że funkcje jakie obecnie pełnię, doświadczenie, czyli praca w ministerstwie i wykształcenie prawnicze, na pewno bardzo się przydadzą.
Dlaczego zainteresowała się pani polityką? Przecież jest tyle innych ciekawych zajęć.
Nie planowałam, że pójdę tak mocno w politykę. Zresztą ostatnio moi znajomi pytali mnie, jak to się stało, że znalazłam się na liście. Po prostu tak się poukładało moje życie. Już na studiach przebywałam w towarzystwie, które polityka „kręciła”. Siedząc przy kawie zawsze dyskutowaliśmy o tym co się dzieje w kraju, jak byśmy chcieli żeby to wszystko wyglądało, żeby było lepiej. Jeszcze w czasie studiów, jako wolontariuszka, chodziłam do Sejmu przyglądając się np. pracy komisji sejmowych. Właśnie tak spędzałam swój wolny czas. Chciałam być blisko miejsc, gdzie tworzy się coś ważnego. Później przyszła praca w Ministerstwie Transportu i tutaj też byłam blisko istotnych wydarzeń uczestnicząc np. w posiedzeniach komisji, jako przedstawicielka ministerstwa. Później dostałam propozycję z Zielonej Góry na współpracę z posłami i to trwa do tej pory. Nigdy nie potrafiłam siedzieć z boku marudząc i narzekając. Wolę brać się do roboty. Ale oczywiście polityka, to nie jest całe moje życie. Mam także inne zainteresowania.
Pytam o to wszystkich obecnych radnych kandydujących do Sejmu, zapytam więc i panią. Czy to w porządku wobec wyborców, którzy dali pani mandat, że po zaledwie roku zasiadania w Radzie Powiatu, chce pani iść wyżej?
Nawet jeżeli 9 października poprą panią wyborcy, którzy zadecydowali o tym, że zasiada pani w Radzie Powiatu, to i tak będzie za mało, aby uzyskać mandat poselski. W związku z tym pytanie – na czyje głosy pani liczy?
Na pewno na mieszkańców całego powiatu świebodzińskiego. Tak jak i oni, jestem mieszkanką tego powiatu. To tym wyborcom powinno najbardziej zależeć na tym, żeby mieć swojego przedstawiciela w Sejmie. Działam też od wielu lat w Zielonej Górze, pracowałam również na uczelni w Sulechowie, przez którą przeszło kilka tysięcy studentów. Pewnie część z nich kojarzy moje nazwisko. Mam nadzieję, że te głosy gdzieś się pozbiera. W trakcie głosowania może być różnie. Gdy już będzie wszystko wiadomo, część osób może być zaskoczona mile, albo negatywnie. Zobaczymy. Ja w każdym razie walczę do końca.
Dalej będę drążył temat ewentualnych wyborców. Czy z racji pani wieku, młodzież to naturalny sprzymierzeniec?
Patrząc na obecną młodzież widać mało aktywności z jej strony, a więcej narzekania. Ja jestem przedstawicielem nowego pokolenia. My nie chcemy rozliczać, chcemy żeby nam się dobrze żyło. Nie żyjemy minionym systemem. Chcemy iść do przodu. Będąc w Radzie Powiatu, a być może i w Sejmie, myślę o przyszłości. Mam nadzieję, że przede mną wiele lat życia i chcę o tą przyszłość zadbać. Nie tylko o swoją, ale również o przyszłość młodych ludzi. Myślę, że oni to zrozumieją. Pojdą do urn i wybiorą świeżość i nową jakość.
W jaki sposób prowadzi pani swoja kampanię?
To moja pierwsza kampania na większą skalę. Oczywiście pojawiają się plakaty, a do mieszkańców trafiają ulotki. Spotykam się też bezpośrednio z wyborcami nie tylko w Świebodzinie, ale i w innych miejscowościach. Trzeba pamiętać, że mamy też swoje limity wydatków, także też za bardzo nie można zaszaleć.
Chciałbym zapytać o pani program. Na co mogą liczyć pani wyborcy, czego mogą się spodziewać? Wiadomo, że będzie pani realizować program PO, ale co ponadto?
Dziesiąte miejsce na liście, to jak na debiutanta raczej wysoka pozycja. W jaki sposób przekonała pani regionalne władze partii, żeby zaufały pani dając tak dobre miejsce.
Od czterech lat bardzo ciężko pracuję. Zawsze daję z siebie to co mogę najlepszego. Widocznie to zostało docenione. Często słyszałam - skąd ona się wzięła. Gdy Platforma Obywatelska tworzyła w województwie swoje struktury, to jeszcze jako studentka uczestniczyłam w spotkaniach, poznawałam ludzi. Także to też nie jest tak, że pojawiłam się tutaj nagle i „sprzedając komuś bajki” dostałam miejsce ot tak. Zadecydowały o tym lata pracy.
Domyślam się, że wiele osób może pomyśleć, że tak wysokie miejsce to efekt pani dyrektorowania w biurze posłanki Bukiewicz.
Sądzę, że pani poseł, z którą blisko współpracuję, zauważyła, że jestem wartościową osobą, której można dać szansę, a może która da szansę Platformie. Przecież trzeba wprowadzać nowych ludzi. Musi przecież w Sejmie następować zmiana pokoleniowa. Obecni posłowie nie są wieczni. Dobrze by było, żeby wchodzili ci młodzi, którzy przez kilka lat będę mogli się uczyć od tych, którzy mają już doświadczenie w działalności parlamentarnej.
Ostatnie pytanie. Wiara bez wątpienia jest potrzebna – czy wierzy pani w sukces?
Wierzę. Zawsze wierzę. Gdybym nie wierzyła, to bym po prostu tego nie robiła. Nawet jeżeli zdarzy się porażką, to ona motywuje do dalszego działania. Ale myślę, że będzie dobrze.
W drodze do Sejmu