Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności / Remont ratusza – odpadające tynki, spróchniałe okna A A A     
al|2009-10-09 11:36:16  
Prace przy południowej ścianie trwają
Co prawda stwierdzenie, że koniec remontu elewacji świebodzińskiego ratusza już się niemal zakończył, byłoby pewnym nadużyciem, to jednak śmiało można powiedzieć, że jesteśmy bliżej końca niż początku. Ale do zrobienia pozostaje jeszcze całe wnętrze gmachu. A tam jest co robić.
 
            Prace przy renowacji elewacji i remontowe wewnątrz budynku prowadzone są obecnie równolegle. O ile każdy z mieszkańców Świebodzina na własne oczy może się przekonać jak zmienia się wygląd ratusza z zewnątrz, to do środka dojścia nie ma praktycznie nikt poza robotnikami. Ale to chyba dobrze, bo pomijając kwestie bezpieczeństwa, korytarze i pokoje są obecnie „rozbabranym” placem budowy.
            Ale wróćmy na chwilę na zewnątrz. Rusztowanie z zachodniej ściany zniknęło już kilka tygodni temu i od tego czasu możemy podziwiać tą odnowioną część ratusza w pełnej krasie. Niedawno rozebrano także rusztowanie stojące przy północnej ścianie – efekt jest więcej niż przyzwoity, choć pojawiają się nieliczne głosy, że farba pokrywająca ściany nie wygląda tak dobrze jak powinna. Co bardziej wnikliwi obserwatorzy zauważają, że po przyglądnięciu się ścianom z bliska farba wygląda tak, jakby została nałożona niezbyt starannie. Odnosi się do tego Mieczysław Czepukowicz, który kieruje pracami remontowymi. – Na dwóch podkładach położona została farba metod laserunkową. Rozrzedzona komponentem farba, w tym przypadku w stosunku 1:2 nie będzie wyglądała tak jakby nie miała żadnych odcieni. Chodzi właśnie o to, żeby ten laserunek pokazać. Przy nakładaniu pierwszej warstwy pędzel chodzi poziomo, a drugiej pionowo. I właśnie dlatego wychodzą takie, jak to nazywam, „mazaje”. O taki efekt chodziło właśnie pani konserwator.
            Dużym wyzwaniem dla robotników było skuwanie tynku od bruku do cokołu (kilkadziesiąt centymetrów). W trakcie prac okazało się, że zaprawa wiążąca cegły jest bardzo mocno zasolona. Badania laboratoryjne wykazały, że konieczne jest jej wybranie na głębokość aż 2,5 centymetra. To musiała być strasznie żmudna robota. Dopiero po jej zakończeniu można było uzupełnić puste przestrzenie specjalną zaprawą.
Mieczysław Czepukowicz deklaruje, że przed pierwszymi mrozami prace na zewnątrz gmachu zostaną zakończone. Wówczas wszystkie „siły” zostaną rzucone do środka, bo tutaj faktycznie jest ogrom pracy. Chodząc po pomieszczeniach trzeba uważnie patrzeć pod nogi, bo wpadnięcie w dziury, powstałe po zerwaniu w niektórych miejscach desek, wcale nie jest takie trudne.
            Jedną z głównych bolączek wykonawcy jest to, w jaki sposób skutecznie zamocować ściągi, które zapobiegną wybrzuszaniu się ściany północnej. O ile ich zakotwienie na ścianie zewnętrznej nie było problemem, to już ich solidne zamocowanie na ścianie wewnątrz jest sporym kłopotem. – Pierwotnie projektant zakładał, że wewnątrz budynku mamy ścianę nośną do której powinny zostać zakotwiczone ściągi. Po odsłonięciu tej ściany okazało się, że wcale nie jest ona ścianą nośną. W miejscu gdzie ściągi miały być zamocowane jest belka, a do niej nie można ich przymocować. Na razie projektant myśli jak ten problem rozwiązać. Jak długo im to zajmie? Tego nie wiem. W każdym razie myślą od sierpnia. Do chwili podjęcia przez nich decyzji nie mogę wykonać żadnego ruchu. Dla mnie jest nie do pomyślenia, żeby robić projekt bez wykonania wcześniejszych odkrywek  ­– denerwuje się M. Czepukowicz.
            Drugim poważnym problemem, który był już sygnalizowany wielokrotnie, jest kwestia stolarki okiennej. Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków uparł sie aby zachować istniejącą i poddać ją jedynie gruntownej renowacji. – W wielu pomieszczeniach, jak np. sala ślubów, toastów, czy pomieszczeniach biurowych stolarka powinna być wymieniona w stu procentach, bo nie nadaje się ona do żadnej renowacji. Jest ona spróchniała i nie domyka się. Żadna wymiana ram, czy szprosu nic nie da – przekonuje Mieczysław Czepukowicz, który twierdzi, że potrzeba wstawić nowe drewniane stylizowane okna. Patrząc na to w jakim stanie jest stolarka okienna trudno się z tą opinią nie zgodzić. Wyjęte z ram skrzydła po prostu się rozpadają, a dziury w spróchniałych ramach nie są czymś odosobnionym. – Jeżeli okna nie zostaną wymienione to nadal będą one nieszczelne, a pracownicy będą musieli ja zaklejać żeby nie hulał wiatr i było ciepło. Przy tak wielkiej inwestycji stolarka okienna powinna być bezwzględnie wymieniona – mówi szef robót.
            Mnóstwo czasu pochłonie renowacja tynków pokrywających ściany. Już na samym początku tych prac pojawiły się problemy. W wielu miejscach tynk trzyma się jedynie na słowo honoru, albo nie trzyma się wcale. Tak było na przykład w sali toastów, gdzie po zdjęciu luster i obić tynk po prostu odpadł. Gdzie indziej spod cienkiej warstwy zaprawy wystaje trzcina, którą wykorzystywano kiedyś jako warstwę izolacyjną. To, czy tynk w poszczególnych pomieszczeniach trzyma się wystarczająco mocno okaże się dopiero wtedy, gdy zaczną w nich być wykonywane bruzdy, którymi poprowadzone zostaną nowe kable elektryczne i od sieci informatycznej.
            Także podłogi nie są w najlepszym stanie. Na przykład w sali toastów pod częścią podłogi jest pusta przestrzeń, a to sprawia, że ugina się ona pod ciężarem chodzących po niej osób. – Moim zdaniem trzeba będzie wykonać odkrywki i robić dodatkowe wzmocnienia. Dopiero po tym uzyskamy zadowalający efekt – wylicza M. Czepukowicz. W pokojach gdzie znajduje się parkiet niezbędne będzie jego przełożenie i przeszlifowanie. Kto wie czy nie okaże się, że tam również podłogi trzeba wzmacniać.
            Kolejnym wyzwaniem dla robotników będzie instalacja centralnego ogrzewania. Wszystkie rury i kaloryfery będą nowe. Sporym utrudnieniem przy prowadzeniu rur jest sklepienie łukowe w piwnicach. Ze względu na to, nie jest możliwe wyprowadzenie instalacji przy samych ścianach, bo w takim przypadku (ze względu na łuki) konieczne byłoby przebijanie się przez bardzo grubą warstwę muru, co w tym przypadku nie jest możliwe. W związku z tym rury na parterze wychodzą z piwnicy nie przy ścianie ale kilkadziesiąt centymetrów od niej. Wykonawca zapewnia jednak, że instalacja zostanie ukryta pod podłogą i nie będzie jej widać, a co ważniejsze nie będzie przeszkadzać.
            Czasu do zakończenia prac, które zgodnie z umową powinny zostać ukończone w maju przyszłego roku, pozostało pozornie sporo. Jednak patrząc na ogrom pracy którą trzeba wykonać można czuć pewien niepokój, czy faktycznie termin uda się dotrzymać. – Przez te wszystkie niespodzianki na które natknęliśmy się po drodze, może być tak, że pod koniec naszych robót będziemy gnali na siłę. Ale obiecuję, że żadnej fuszerki tutaj nie będzie. Nie dopuszczę do tego dopóki będę tutaj kierownikiem – solennie zapewnia M. Czepukowicz. Trzymamy za słowo.
 
Zobacz jak obecnie wygląda ratusz wewnątrz – kliknij ikonę GALERIA poniżej
Powrót
KOMENTARZE
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego