Niewiele jest w Świebodzinie osób, które byłyby, chociażby ze słyszenia, powszechnie znane. Na pewno można do nich zaliczyć tych ze świecznika lokalnej władzy. Ale są w naszym mieście ludzie, którzy z władzą nigdy nie mieli nic wspólnego, a jednak wpłynęli na losy wielu osób, żeby nie powiedzieć górnolotnie – pokoleń. Jednym z tych ludzi jest bez wątpienia Szymon Pyrcz, wieloletni dyrektor świebodzińskiego Liceum Ogólnokształcącego, który funkcję szefa placówki pełnił przez 22 lata, a w sumie przepracował w niej całe swoje dotychczasowe zawodowe życie – w sumie 44 lata. Ale licznik bije, bo Sz. Pyrcz nadal uczy w ogólniaku. Jednak od września ubiegłego roku, jest już byłym dyrektorem.
Która z osób uczących się w świebodzińskim ogólniaku „za czasów” dyrektora Pyrcza nie zna legendarnych wręcz opowieści o jego gigantycznym zaangażowaniu w pracę? Kto nie słyszał o tym, jak codziennie z samego rana przyjeżdżał przed wszystkimi do szkoły, chodził, doglądał, sprawdzał? To jeszcze nic. Potrafił się w niej pojawić wieczorami, a niedzielne i świąteczne wizyty w gmachu w Parku Chopina po kilku latach nie dziwiły już nikogo, a na pewno nie woźnego, pana Czesia, który nie miał innego wyjścia, ja po prostu przyzwyczaić się do takich „nalotów” i uznać je za coś najzwyczajniejszego w świecie. Uczniowie nigdy nie zapomną jego słynnych pytań „która klasa? a co wy tutaj robicie? jaką lekcję teraz macie?” gdy nagle jak spod ziemi wyrastał przed grupką młodzieży, która w czasie lekcji snuła się po szkolnych korytarzach, niekoniecznie z czystym sumieniem. Słynne były również jego naloty na młodzież, która szybko starała się dorosnąć i w czasie przerw popalała w parku lub na podwórkach okolicznych kamienic. Sam byłem świadkiem i jednym z „bohaterów” jednego z takich nalotów, kiedy żółta Zastava dyrektora, którą jeździł na początku lat 90-tych, zatrzymała się w czasie długiej przerwy przed jedną z kamienic na ul Studenckiej. Po chwili szeryf (bo tak mówiło o nim wielu uczniów) był już na podwórku i zanim wszyscy pozbyli się dymiących dowodów, on już zdążył „zaprosić” kilkanaście osób na dydaktyczną rozmowę do swojego gabinet. Zaproszenie było imienne, bo wszystkich (!) wymienił z nazwiska. Miało się wrażenie, że zna wszystkich uczniów i szczerze mówiąc mało kto by się zdziwił, gdyby tak faktycznie było. Można wiele mówić o jego umiejętności załatwiania różnych rzeczy i usług niezbędnych do funkcjonowania szkoły, które jeszcze kilkanaście lat temu nie były tak łatwo dostępne. Tylko po co o tym mówić? Każdy, kto słyszał o Szymonie Pyrczu doskonale o tym wie. Wiedzą również, że jest stanowczy (a na pewno taki był jako dyrektor), ale nie ślepo uparty. Wielokrotnie szedł na rękę uczniom. Potrafił (i na pewno potrafi nadal) wysłuchać ich argumentów i dopiero wtedy podejmował decyzję. Choć przyznać uczciwie trzeba, że gdy ktoś mocno go zdenerwował, to lepiej było zejść mu z oczu. Ogólnie rzecz biorąc – Szymon Pyrcz, to żywa legenda „Uniwersytetu Świebodzińskiego”, bo tak lubi nazywać świebodzińskie LO. Wiedzą o tym obecni uczniowie ogólniaka, którzy w ostatnich dniach zorganizowali świetną akcję.
Pomysł jest prosty – uczniowie zaprojektowali i zamówili koszulki. Na piersi znajduje się zdjęcie Szymona Pyrcza, a pod nim napis „szacunek, przyjaźń, zaufanie – dziękujemy, zapamiętamy”. Natomiast na plecach umiejscowiony został duży napis o treści Armia Szymona. Teraz kilkudziesięciu uczniów, którzy wyrazili chęć zakupu koszulek (w kolejce są kolejni, a nawet absolwenci) paraduje w nich dumnie po szkole i mieście. Skąd pomysł? Mateusz Tarnowy( za kilka dni zdaje maturę), który wraz z Darkiem Wiśniewskim i Michałem Czaplińskim zorganizował akcję, przekonuje – Dyrektor Pyrcz zostawił tutaj dużo zdrowia, wiele zrobił dla szkoły. Miał świetne podejście do ucznia. Szanujemy go za to i właśnie w ten sposób chcieliśmy mu podziękować. Od pierwszej myśli do realizacji upłynęło kilka miesięcy. M.in. trzeba było całą koszulkę zaprojektować. Zdjęcie z tablo zostało zeskanowane i poddane elektronicznej obróbce. Jak przyznają chłopcy, było z tym trochę zabawy, ale efekt końcowy jest więcej niż przyzwoity. Koszulki są w różnych kolorach (o tym jak kolorystycznie ma dana wyglądać decydował jej przyszły właściciel). T-shirty trafiły również do nauczycieli i dyrekcji. Obecny dyrektor I LO Sławomir Pawlak akcję ocenia w sposób pozytywny – Jest to inicjatywa uczniów, którzy chcieli podziękować dyrektorowi za wieloletnie zarządzanie szkołą. Ja to oceniam jak najbardziej pozytywnie. Jest to dar uczniów, którzy chcieli przedstawić dyrektora jako osobę, która przez wiele lat dobrze kierowała szkołą osiągając dobre wyniki. Ja przeciwko temu nic nie mam. Powiem więcej, każda inicjatywa młodzieży, która jest zgodna z prawem, oceniana jest jako dobra.
Sam dowódca Armii, czyli Szymon Pyrcz, wydaje się lekko zażenowany tak dużym zainteresowaniem swoją osobą, ale widać, że jest mu bardzo miło z faktu, że uczniowie doceniają jego pracę. – Uczniowie bardzo mnie zaskoczyli. Swoich planów nie konsultowali ze mną. Odbieram to jako zapłatę i uznanie. Chcę powiedzieć, że młodzież bardzo szanowałem i szanuję za to, że zawsze chciała utrzymać w szkole wysoki poziom, tak żeby nigdy się jej nie wstydziła, że chciała pokazać liceum jako szkołę wiodącą w Świebodzinie – mówi Sz. Pyrcz, i dodaje - Zawsze powtarzałem, że jeżeli chcę, żeby oni szanowali mnie, to ja dwa razy więcej muszę szanować ich. To inni są zawsze najważniejsi, ja dopiero jestem drugi. Świadomość, że uczniowie pamiętają i doceniają, jest bardzo miła i jestem im za to niezmiernie wdzięczny. Chętnie pójdę z nimi na kawę i pączka.
Uczniowie! Zaproście dyrektora Pyrcza. Na pewno wam nie odmówi.
Armia Szymona z dowódcą