Na sześć kolejek przed końcem rozgrywek w klasie B, Santos Świebodzin zapewnił sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Sukces przypieczętował okazałym zwycięstwem (5:0) nad Meteorem Jordanowo, którego podejmował w minioną niedzielę (8 maja).
Mecz od początku toczył sie pod dyktando „Świętych”. Przewaga w posiadaniu piłki oraz ilość sytuacji podbramkowych jednoznacznie wskazywała na to, kto jest faworytem do zainkasowania kompletu punktów. Jednak, pomimo dogodnych okazji strzeleckich, pierwsza bramka padła dopiero po blisko dwóch kwadransach.
Jednak już w 5 minucie było groźnie pod bramką gości, gdy lewą stroną atakował Nikodem Rafalik, a jego dośrodkowanie wykańczał Janusz Obuchanicz. Niestety strzelając w interweniującego obrońcę. Parę chwil później po podaniu od J. Obuchanicza uderzał wbiegający w pole karne rywala Artur Nowaczyk, ale piłka przeleciała ponad poprzeczką.
Kolejne minuty upływały pod znakiem dominacji Santosu, jednakże świebodzinianie nie mogli znaleźć recepty na zdobycie pierwszej bramki, a na dodatek sami niemalże stracili jedną - błąd przy ustawianiu pułapki ofsajdowej wykorzystał napastnik Meteoru i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Pawłem Sergiewem. Miał jednak kłopoty z przyjęciem piłki, co pozwoliło obrońcom na powrót i zablokowanie strzału.
W 25 minucie prawą stroną przedarł sie Mateusz Czarnecki i idealnym podaniem obsłużył A. Nowaczyka. Jednak kapitan Santosu z sześciu metrów uderzył prosto w golkipera przyjezdnych. Co się nie udało kapitanowi, udało sie N. Rafalikowi już cztery minuty później - w polu karnym przeciwnika piłkę odzyskał Janusz Obuchanicz, posłał podanie wzdłuż bramki, a na długim słupku całość akcji zamknął wślizgiem właśnie Nikodem Rafalik i w ten sposób otworzył wynik spotkania.
W 32 minucie na 2:0 podwyższył Wojciech Szczepanek. Po indywidualnej akcji zdecydował się na strzał z około 20 metrów i mocno uderzona piłka po raz drugi tego dnia zatrzepotała w siatce gości.
W drugiej odsłonie meczu obraz gry nie zmienił się. To gospodarze byli stroną przeważającą, a Meteor dzielnie się bronił i w kontratakach szukał okazji do zdobycia kontaktowego gola. Jednak dobrze dysponowany blok obronny „Świętych” nie pozwolił stworzyć gościom choćby jednej klarownej sytuacji.
W 54 minucie po faulu na N. Rafaliku arbiter odgwizdał rzut wolny na przedpolu przyjezdnych. Ze stałego fragmentu gry uderzał W. Szczepanek, ale bramkarz zdołał wybronić strzał. Minutę później solową akcją popisał sie Janusz Obuchanicz - wywiódł w pole trzech obrońców i wyłożył piłkę wzdłuż bramki gdzie wbiegający Artur Nowaczyk dopełnił formalności i strzałem po ziemi podwyższył na 3:0. Po chwili Santos powinien zdobyć kolejną bramkę, ale strzał J. Obuchnicza instynktownie wybronił bramkarz Meteoru.
W 64 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie niecelnie głową uderzał Mariusz Brodowski. W kolejnej akcji „Święci” podręcznikowo rozmontowali obronę rywali - po wymianie podań w środkowej strefie, piękną prostopadłą piłkę pomiędzy dwóch obrońców posłał Łukasz Staszyński, tam na wolne pole wychodził już A. Nowaczyk, który mając przed sobą jedynie golkipera Meteora, nie dał mu najmniejszych szans.
W 70 minucie lewym skrzydłem zapędził sie M. Brodowski, zwiódł obrońcę i posłał wysokie dośrodkowanie w pole karne. Do górnej piłki dopadł J. Obuchanicz, jednak źle obliczył tor lotu piłki i nie zdołał oddać celnego strzału.
Ostatnia bramka tego dnia padła w 87 minucie, a zainicjował ją wprowadzony w drugiej połowie P. Przybyszewski. Z lewej strony boiska ograł bezproblemowo obrońcę, wjechał z piłką w pole karne, po czym podaniem wzdłuż bramki wyłożył ją prosto do Artura Nowaczyka, któremu pozostało tylko dołożyć nogę, aby skompletować hattricka. Parę minut później sędzia zakończył spotkanie.
Santos pewnie i zasłużenie pokonał Meteora Jordanowo 5:0. Tym samym zapewnił sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej, gdyż na sześć kolejek przed końcem ma 19 punktów przewagi nad trzecim w tabeli Chrobrym Brojce, który w tej kolejce uległ na wyjeździe rezerwom Medyka Ciborz.
Santos wystąpił w składzie: Paweł Sergiew, Maciej Rafalik, Mariusz Brodowski, Paweł Cenin, Wojciech Krzywicki, Mateusz Czarnecki, Nikodem Rafalik, Wojciech Szczepanek, Łukasz Staszyński (Paweł Przybyszewski), Artur Nowaczyk, Janusz Obuchanicz. Rezerwa: Wojciech Kliński.
Bramki: Nikodem Rafalik (29.), Wojciech Szczepanek (32.), Artur Nowaczyk (55, 65, 87.).