W niespełna tydzień doszło do trzech kolizji w miejscowości Gościkowo – Jordanowo. Ucierpiały trzy osoby, które hospitalizowano.
Do pierwszej kolizji doszło w środę 19 czerwca. Około godziny 10.20 warszawiak kierujący samochodem osobowym Hyundai, nie zachował bezpiecznej odległości za poprzedzającym go Fordem Mondeo i najechał na jego tył. Uderzenie było tak silne, że Forda pchnęło na jadącą przed nim Toyotę Verso. W kolizji ucierpiały dwie osoby. Pogotowie z ogólnymi obrażeniami ciała na obserwację do szpitala w Świebodzinie przetransportowało 56-cio letniego mężczyznę i kobietę w wieku 51 lat.
Do następnej kolizji doszło dwa dni później. Przyczyna była ta sama. Tym razem bezpiecznej odległości od prawidłowo poruszającego się Forda na świebodzińskich numerach rejestracyjnych nie zachowała mieszkanka Międzyrzecza kierująca Peugeotem. Nie wyhamowała i najechała na tył Forda. Pojazdem podróżowały cztery osoby, w tym dwoje dzieci w wieku 3 i 7 lat. - Jedno z nich było bardzo zdenerwowane, zanosiło się od płaczu. Uspokoiło się dopiero wtedy, gdy dostało od ratowników strażackiego pluszowego misia – mówi zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Świebodzinie bryg. Dariusz Paczesny. Kierującą pojazdem pogotowie zabrało na badania diagnostyczne do świebodzińskiego szpitala.
Poważnie ranny został jeden z uczestników trzeciej kolizji, do której doszło w miniony wtorek (25 czerwca). Podobnie jak w dwóch poprzednich także i w tym przypadku przyczyną wypadku było najechanie na tył poprzedzającego auta. Pecha miał mężczyzna kierujący Fiatem 126p.W tył „malucha” wjechała potężna, ciężarowa Scania na jarocińskich numerach rejestracyjnych. 64-latka z poważnym urazem głowy pogotowie przewiozło do szpitala w Świebodzinie, a następnie do Zielonej Góry.