Było tak, jak miało być – po prostu radośnie. II Festyn Michała, który został zorganizowany w minioną niedzielę (30 sierpnia) to już tylko wspomnienia. Ale bardzo miłe.
Organizatorzy – Akcja Katolicka działająca przy parafii pw. św. Michała Archanioła – starali się maksymalnie wypełnić czas kilkugodzinnej imprezy, którą zorganizowano przy kościele. Działo się naprawdę sporo i chyba z czystym sumieniem można zaryzykować stwierdzenie, że każda z osób, która pojawiła się na festynie znalazła dla siebie coś interesującego.
Miłośnicy rywalizacji mogli wziąć udział w trwającym kilka godzin turnieju łuczniczym zorganizowanym w miejskiej fosie. Naturalnie spora część uczestników zawodów łuk wcześniej widziała… ale raczej na zdjęciach lub filmach. Okazało się, że trafienie chociażby w tarczę (nie mówiąc już o „dziesiątce”), która oddalona była zaledwie o kilka metrów nie jest wcale proste. Dlatego tym większa radość tych, którym się udało.
Na scenie Świebodzińskiego Domu Kultury (i przed nią), która została rozstawiona na przykościelnym parkingu, również sporo się działo. Przed publicznością zaprezentowały się chóry Adoramus i Niezapominajki. Odbył się również pokaz strojów i tańca w wykonaniu grupy rycerskiej, która zorganizowała ponadto wspomniany już turniej łuczniczy. Przed zgromadzonymi wystąpiła także grupa taneczna ŚDK. Naturalnie na otwarcie festynu nie zabrakło Świebodzińskiej Orkiestry Dętej, która ma już „abonament” na tego typu imprezy.
Prowadzący zdecydowali się ponadto na udostępnienie mikrofonu dla wszystkich chętnych, którzy mieli ochotę zaśpiewać przed publiką. Odważnych, którzy się na to zdecydowali, nie było zbyt wielu. Pozostałych, nawet jeżeli mieli taką chęć, „zjadła” trema i na scenę nie weszli.
Odwaga na pewno nie była potrzebna, żeby podejść do licznych stoisk na których można było zaopatrzyć się m.in. w wyroby rękodzielnicze – obrazy, haftowane serwetki czy rzeźby. Nozdrza uczestników kusiły bez przerwy zapachy przeróżnych potraw pichconych w dużym namiocie. Na ruszcie grilla co chwilę lądowały nowe kawałki mięsa, które chwilę po usmażeniu trafiały na tacki, a te w dłonie głodnych mieszkańców Świebodzina i gości. Można było zjeść także pierogi, bigos oraz uraczyć się chlebem ze smalcem. Zajadano się również ciastami, które upiekły panie zaangażowane w organizację imprezy.
Chętni mogli oglądnąć ustawioną w kościele ekspozycję poświęconą zmarłemu przed rokiem proboszczowi ks. Benedyktowi Pacydze. Na prezentowanych fotografiach mogliśmy zobaczyć m.in. w jaki sposób zmarły ksiądz spędzał czas wolny.
W pierwszych trzech godzinach trwania imprezy przy namiocie w którym sprzedawano losy loterii fantowej kłębił się tłum. Chętnych na wydanie 5 złotych za los było wielu. Dowód? Około godziny 16-tej losów już nie było. Sprzedano wszystkie – w sumie 757 sztuk!Czy kupujących kusiły atrakcyjne nagrody, czy też świadomość, że pozyskane pieniądze zostaną przeznaczone na remont dachu kościoła? Zapewne jedno i drugie.
Skoro już jesteśmy przy pieniądzach to trzeba wspomnieć, że w trakcie festynu zbierano je na dwa cele. Po pierwsze starano się zgromadzić jak najwięcej środków na remont kościelnego dachu, który jest w nienajlepszym stanie – W niektórych miejscach już zaczyna przeciekać – mówi prezes parafialnego oddziału Akcji Katolickiej Ryszard Łotarewicz. Pieniądze pozyskane ze sprzedaży losów, z aukcji momentami zaciekle licytowanych przedmiotów ufundowanych przez sponsorów, albumu o kościele, a także ze sprzedaży kulinarnych przysmaków przeznaczone są na dach. Natomiast środki pochodzące z licytacji pamiątek po księdzu Pacydze oraz specjalnych cegiełek, wydane zostaną na nagrobki dla zmarłych księży.
Ile pieniędzy zebrano? Tego jeszcze nie wiadomo. Ale na pewno to i tak kropla w morzu, ale już jakiś początek jest. Zresztą przy remoncie dachu na pewno nie obejdzie się bez środków zewnętrznych o które parafia będzie musiała usilnie zabiegać.
Festyn zakończyły koncerty zakopiańskiej grupy Wesołe kierpce oraz legnickiej formacji Anastasis.
Zadowolenia z przebiegu imprezy nie kryje R. Łotarewicz – Bardzo mnie cieszy zaangażowanie ludzi, którzy przygotowywali festyn. Jest ich dwa razy więcej niż przy pierwszym festynie. Oczywiście cieszy mnie także, że tak wiele osób przyszło na festyn. A skoro przychodzą, to znaczy, że jest potrzeba na organizowanie bezalkoholowych imprez, na których panuje sympatyczna atmosfera. Na które bez obaw można przyjść z dziećmi, dobrze się bawić a przy okazji dobrze zjeść.