W dwóch pierwszych częściach cyklu Ocalić od zapomnienia, przedstawiliśmy wspomnienia Margarete Rothe-Rimpler, która opowiadała o wkroczeniu Armii Czerwonej do Świebodzina w styczniu 1945 roku, a także o pierwszych miesiącach panowania Rosjan w naszym mieście, czy późniejszym wypędzeniu Niemców. Autorka wspominała także o przybyciu na te ziemie pierwszych Polaków.
Dzisiaj oddajemy głos Mirosławowi Algierskiemu, który kilka lat temu, w papierowym wydaniu „Okolic najbliższych” opublikował serię artykułów, którymi przywoływał wspomnienia z lat powojennego osadnictwa na Ziemi Świebodzińskiej.
Mieszkam w mieście w którym ponad połowa mieszkańców ma swoje korzenie na tzw. Kresach Wschodnich. Ludzie z mojego pokolenia, nie mówiąc już o młodszych ode mnie, niewiele wiedzą na temat historii osadnictwa ich dziadków, krewnych czy sąsiadów. Nie mamy jako mieszkańcy Ziemi Lubuskiej takiego poczucia tożsamości swego pochodzenia jak np. Wielkopolanie czy Ślązacy. Dlatego, póki jeszcze żyją świadkowie tamtych wydarzeń (a mam na myśli przesiedleńców zza Buga) uważam, że trzeba wykorzystać ich pamięć, aby ich wspomnienia i przeżycia były istotnym elementem historii tej ziemi.
Winny jestem wyjaśnienie dlaczego w tytule użyłem określenia „przesiedleńcy”, a nie powszechnie stosowanej nazwy „repatrianci”. W przepisach prawnych, dokumentach z 1944 r. i następnych lat, używano terminologii określającej wielki exodus ludności z terenów wschodniej Polski jako repatriację. Tamtą wędrówkę w kontekście istniejącej sytuacji geopolitycznej tak można było nazwać. Dzisiejsze spojrzenie na zaistniałą wówczas sytuację nakazuje używać określenia – przesiedlenie. Przesiedlać, to znaczy przenosić kogoś na inne miejsce stałego pobytu. Stąd taki tytuł.
Motywy przesiedlenia
Fakty historyczne mówią, że o ile polski rząd emigracyjny nie uznawał włączenia ziem wschodniej Polski takich jak: Wileńszczyzna czy Wołyń do m.in. USRR, to PKWN już w swoim pierwszym akcie „Manifeście” z 22 lipca 1944 r. zapowiedział oparcie polityki zagranicznej państwa polskiego na współpracy z ZSRR oraz stwierdził, że „(...) granica wschodnia powinna być linią przyjaznego sąsiedztwa, a nie przegrodą między nami a sąsiadami.”
Przesiedlania Polaków z terenu ZSRR były zagadnieniem skomplikowanym i bardzo trudnym. Przyjęcie repatriantów z ZSRR zostało uzgodnione pomiędzy PKWN i rządem Ukraińskiej SRR i Białoruskiej SRR z dnia 9 września 1944 r. oraz Litewską SRR w dniu 22 września 1944 r .Uzgodnienia te przewidywały przeprowadzenie wymiany ludności polskiej zamieszkałej na terenach tych republik i ludności ukraińskiej, białoruskiej i litewskiej zamieszkałej w Polsce.
Państwowy Urząd Repatriacyjny
Liczono się z przybyciem kilku milionów Polaków i w związku z tym PKWN już 7 października 1944 ( Dz.U.R.P. nr 7, poz.32) powołał Państwowy Urząd Repatriacyjny dla planowanej repatriacji ludności polskiej, ustalenia jej rozmieszczenia i zagospodarowania się. Rola PUR-u została rozszerzona dekretem Rady Ministrów z dnia 16 marca i 7 maja 1945 przez przekazanie opieki nad Polakami wysiedlonymi przez Niemców oraz przesiedleńcami ze starych ziem polskich, chcących osiedlić się na Ziemiach Odzyskanych. PUR podlegał początkowo Ministerstwu Administracji Publicznej, a od 7 maja 1945 r. Ministerstwu Ziem Odzyskanych. Na czele stał Zarząd Centralny, a podlegały mu oddziały okręgowe (od 7 VII 1945 – oddziały wojewódzkie) oraz oddziały obwodowe (od 7 VII 1945 r. inspektoraty powiatowe PUR).W październiku 1945 r. Inspektoraty Powiatowe PUR zostały przemianowane na Powiatowe Oddziały PUR.
Ziemia Lubuska w latach 1945-1949 podlegała Oddziałowi Okręgowemu w Koszalinie, a następnie Ekspozyturze Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu z siedzibą w Gorzowie. Na czele inspektoratów powiatowych stali naczelnicy. Dla zapewnienia sprawności ruchu transportowego PUR posiadał tzw. punkty etapowe na stacjach tranzytowych, głównie dla aprowizacji transportów, opieki i informacji oraz punkty docelowe dla rozładunku transportu ze schroniskami i środkami transportu drogowego. Oddział Okręgowy PUR w Gorzowie w sierpniu 1945 r. posiadał 14 punktów etapowych z obsługą 153 osób i schroniskami dla zakwaterowania ponad 5 tys. osób. Osadników do przeznaczonych miejsc osiedlenia rozwożono furmankami i samochodami.
PUR w Świebodzinie
Oddziały powiatowe PUR-u zaczęto tworzyć na Ziemi Lubuskiej w maju 1945 r. Powstał wówczas oddział w Świebodzinie, chociaż pierwsi osadnicy zaczęli przybywać z terenów wschodnich ( ZSRR) na Ziemię Lubuską już w kwietniu 1945 r. Pierwszy transport do Świebodzina przybył 28 kwietnia 1945 r. i liczył 80 rodzin. Początkowo repatriacją zajmował się Referat Rolny starostwa, aż do momentu utworzenia PUR-u. Do 1 czerwca 1945 osiedliło się w naszym powiecie 756 rodzin chłopskich zza Buga. Wg zapisów w „Sprawozdaniu z działalności oddziału w zakresie punktów etapowych do dnia 25 lipca 1945 r.” w Punkcie Etapowym w Świebodzinie było: 1 schronisko na 200 osób, środki transportu to 1wóz i 2 konie. Przez punkt przeszło 6378 repatriantów i 177 przesiedleńców. Wydano 25.695 obiadów, 4480 szt. chleba i udzielono pomocy lekarskiej dla 241 osób. Punkt nie posiadał sienników, sprzętu kuchennego, maszyn do pisania i innych poza wymienionymi (wóz i konie) środków transportu. W Świebodzinie tylko w czerwcu dla repatriantów udzielono zaliczek pieniężnych na kwotę 65.100 zł. Punkt powstał 30 maja 1945 r. - wcześniej (25 maja) takie punkty powstały w Gorzowie i Repinie (Reppen) – dzisiaj Rzepin.
Przywracanie polskości
Obok spraw osadnictwa należało na Ziemi Lubuskiej dokonać polonizacji nazewnictwa .W celu przywrócenia historycznych nazw miejscowości, które przed wiekami zostały przez Niemców zgermanizowane, powołano przy Radzie Ministrów Komisję Ustaleń Nazw Miejscowości. Nazwy miejscowości były proponowane przez gminy. Wszystkie ustalane nazwy były ogłaszane w Dzienniku Ustaw. Dla repolonizacji nazw topograficznych na m.in. Ziemi Świebodzińskiej wiele zrobił Instytut Zachodni w Poznaniu. Pracownicy Uniwersytetu Poznańskiego przyczynili się także do uzasadnienia historycznych praw Polski do tych ziem i do repolonizacji nazewnictwa.
Nazewnictwo polskie wprowadzono do połowy 1946 r. i 21 września 1946 r. Wydział Ziemi Lubuskiej przy Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu otrzymał wykaz nazw miejscowości Ziemi Lubuskiej. Nieco później wprowadzono pewne korekty w nazewnictwie topograficznym.
Transporty z przesiedleńcami jechały w nieznane, na zachód Polski. Zdarzały się przypadki, że ludność będąca w transporcie odmawiała opuszczenia wagonów. Taki transport kierowano do innych miejscowości, odczepiano lokomotywę i pozostawiano na stacji. Ale były też sytuacje, że transport powracał – nie do punktu wyjazdu, ale do miejscowości w centrum Polski. Np. wg pisma z dnia 13.06.1945 r. Zarządu Centralnego Urzędu Repatriacyjnego ( siedziba w Łodzi) do PUR w Poznaniu „(…) zdarzają się wypadki zawracania transportów wysyłanych na teren oddziału, mimo wyraźnego zastrzeżenia w tej sprawie telegramem Zarządu Centralnego...ze sprawozdania z Częstochowy wynika, że transport z woj. Wołyńskiego składający się z 60 repatriantów, objechał ziemie poznańskie i został skierowany do Zamościa Lubelskiego..”
Pierwszy transport przesiedleńców w naszym mieście został wpisany do „Książki meldunkowej repatriantów” Punktu Etapowego w Świebodzinie pod datą 28 kwietnia 1945. Przybyło wówczas 80 rodzin z Wołkowyska, Szumska, Stanisławowa. Osiedlili się oni w Mostach, Wilkowie, Grodziszczu, Rokietnicy i Łąkach.
O tym kto, kiedy i skąd przyjechał, przeczytacie już za kilka dni.
Wykorzystano materiały: Archiwum Państwowego i Instytutu Zachodniego w Poznaniu, Muzeum Regionalnego w Świebodzinie.
Fotografia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Świebodzinie.
Tekst pierwotnie ukazał się w papierowym wydaniu „Okolic najbliższych” (maj 2006)
Ocalić od zapomnienia