W publikowanych od kilku tygodni wspomnieniach i opisach ostatnich wojennych i pierwszych powojennych miesięcy Świebodzina i okolic dotarliśmy do czasu, gdy na te ziemie zaczynają docierać coraz większe grupy dotychczasowych mieszkańców Kresów Wschodnich. Pisze o tym Mirosław Algierski.
Każde opuszczenie domu rodzinnego, żegnanie się z bliskimi i wyjazd w nieznane jest zawsze dużym przeżyciem, zwłaszcza dla osób starszych, które tam na Kresach zostawiały swoje dzieciństwo, młodość, dom czy gospodarstwo. Całe rodziny opuszczały bliskie im strony i wyjeżdżały. Wyjazdy na Ziemie Zachodnie były drogą w nieznane. „Mieliśmy nakaz wyjazdu ze Stanisławowa, mieliśmy wyjechać wszyscy. Zresztą , kto zostałby między Rosjanami czy Ukraińcami” , tak wspomina moment wyjazdu Stanisław Bober.
Dojazd koleją do Świebodzina odbywał się głównym – jedynym torem przystosowanym do polskich wagonów od strony Zbąszynka. Nieśmiało przypominam, że drugi tor (północny) był przystosowany tylko i wyłącznie dla radzieckich pociągów wojskowych (szeroki tor). Tym torem kierowano pociągi przewożące broń, wojsko, jeńców, trofea wojenne (maszyny, meble), ewakuowano także rannych.
Osadnictwo rozpoczęło się natychmiast po wyzwoleniu pogranicznych miejscowości. Nie było ono zorganizowane, odbywało się samorzutnie. Ludność szukała lepszych warunków życia, lepszych warsztatów i gospodarstw. Były wypadki porzucania uprzednio zajętych gospodarstw i przenoszenia się do innych wsi lub do miast. Dużą rolę w zagospodarowaniu Ziem Odzyskanych (naszej Ziemi Świebodzińskiej także) odegrał Polski Związek Zachodni, który powstał w listopadzie 1944 r. z przedwojennego Związku Obrony Kresów Zachodnich i podjął akcje osadniczą na szeroką skalę. PZZ kształcił kadry dla administracji, oświaty, kultury. Oddział Poznański PZZ wystąpił z inicjatywą tzw. patronów powiatów i miast wielkopolskich nad poszczególnymi powiatami i miastami Ziemi Lubuskiej. Patronat narodził się w kwietniu 1945 r. w Gnieźnie na bazie żywiołowego osadnictwa mieszkańców Wielkopolski na naszych terenach. Nad Babimostem, Świebodzinem, Sulechowem patronat objęły miasta: Wolsztyn, Nowy Tomyśl i częściowo Grodzisk. W naszym mieście szereg ważnych funkcji (milicja, UB, starostwo) objęli mieszkańcy Wielkopolski.
Obok osadników zza Buga i Wielkopolski przybywała tu również ludność z centralnej Polski, szukając lepszych warunków życia. Znaczna jej część szukała tu okazji szybkiego dorobienia się i nie pomagała w stabilizacji. W związku z tymi wypadkami Ministerstwo Ziem Odzyskanych 4 marca 1946 r. wydało okólnik zabraniający wędrówek oraz ograniczyło indywidualne przenoszenie się z Polski Centralnej. Pozwolono przenosić się w liczbie co najmniej dziesięciu rodzin.
O tym, kto i kiedy przyjechał do Świebodzina można dowiedzieć się ze „Spisu repatriantów przybyłych do Świebodzina za m-ce kwiecień i maj 1945 r.”. Ewidencja ta opisana jest: „ RP Prezydium Rady Ministrów, Państwowy Urząd Repatriacyjny, Punkt Etapowy w Świebodzinie”. Spis ten podzielony jest na dwa działy, druga część obejmuje wpisy od lipca 1945 r. Wg tej ewidencji, zameldowano m.in.: Bartkiewicz Stanisław – rolnik (3 osoby), Zwoliński Wacław - rolnik (4), Sokołowski Florian - rolnik (10), Wawrzyńczyk Jan - rolnik (6). Wszyscy wymienieni przybyli z Wołkowyska 28 kwietnia 1945, a już 10 maja zostali wymeldowani do Gredzicza (Grodziszcze). W dalszej części spis obejmuje następujące osoby: rodzina Kłażejewskich (4 osoby) przybyła z Szumska 28 kwietnia, a 10 maja została przeniesiona do wsi Wilków (Wilkowo), Lach Ludwik - rolnik (9) przyjechał ze Stanisławowa – zameldowany w Mostkach, Gawłowski Kazimierz (5) przyjechał z Opalenicy – zameldowany w Koppen (Kupienino), Gordzelewska Paulina - (3) przybyła z Szumska – zameldowana 20 maja w Wilkowie.
Podałem jedynie wybrane przykłady. W spisie tym zawarta była informacja dotycząca m.in. z ilu osób składa się rodzina, rok urodzenia i zawód osoby meldowanej (przeważnie był to ojciec) później wprowadzano więcej danych np. nr karty repatriacyjnej, adres poprzedniego zameldowania, daty urodzenia członków rodziny i inne dane.
W cytowanym spisie od 6 czerwca 1945 r. wprowadzono zasadę, że wpisywano wszystkich członków rodziny. Używano nazw zawodów takich, jakie przybyli wykonywali w poprzednim miejscu zamieszkania. Najpowszechniejszy zawód to rolnik, ale był także: młynarz, ślusarz, buchalter, biuralista, urzędniczka, woźny szkoły itp. Wpisywano także daty urodzenia.
Bardzo ciekawie przedstawia się ewidencja transportów. 28 kwietnia 1945 r. przybył transport z 80 rodzinami z Wołkowyska, Stanisławowa i Szumska, które osiedliły się w Grodziszczu, Wilkowie, Senfeld (Rokietnica), Mostkach i Łąkach. 8 maja do Świebodzina dotarł transport składający się z 246 rodzin pochodzących ze Stanisławowa, Szumska, Tomaszgód, Łucka, Horodyszcz. Ludzie ci osiedlili się w Wilkowie, Kalsku, Radoszynie i Łąkach. Kolejnego wpisu w ewidencji transportów dokonano 1 czerwca. Przybyło wówczas 178 rodzin z Brzeżan, Czortkowa, Stanisławowa, Tarnopola i Tlumacz. Przesiedleńcy zamieszkali w Milboku (Ołobok), Rudgerzowicach, Lubrzy, Kijach i Niedźwiedźu. Osiem dni później kolejnych 165 rodzin przybyło z Wilna, Zbaraża i Kowel. Osiedlono ich w Świebodzinie i Grodziszczu. 20 czerwca 259 rodzin przyjechało z Równego, Kowel, Wilna, Postawy, Łucka, Olechówka. Wszyscy otrzymali przydziały w Świebodzinie. Największy do tej pory transport przybył ostatniego dnia czerwca 1945 r. Składał się on z aż 459 rodzin, które do tej pory mieszkały w Ostrogu, Brzeżanach, Równem i Łucku. Od teraz ich nowym domem został Świebodzin i Lubinicko. W kolejnych tygodniach przybywały kolejne pociągi z Wilna, Włodzimierza Wołyńskiego, Lidy, Grodna, Baranowicz, Trebmowli.
Do 1 czerwca 1945 r. osiedliło się w powiecie 756 rodzin chłopskich zza Buga.
Zaludnienie Ziemi Lubuskiej następowało stosunkowo szybko. 31 sierpnia zarejestrowanych było w powiecie świebodzińskim 12 930 Polaków, a w końcu grudnia 1945 r. już 15 444, w tym 9485 repatriantów (tzw. zza Buga) i 5959 przesiedleńców.
Nie ukrywam, że przeglądając Spis Punktu Etapowego w Świebodzinie wyszukiwałem swoich bliskich, znajomych i znanych mi osób. Z ewidencji wynika np. że w miejscowości Merzdorf (Lubinicko) pierwsze rodziny zameldowały się 2 lipca 1945 r, a byli to: Szczebiotkowscy (ojciec młynarz, rodzina trzyosobowa) i Popławscy (rodzina czteroosobowa). Następne rodziny to: rodzina czteroosobowa Bronisława Algierskiego (16 lipca) i rodzina czteroosobowa Pawła Algierskiego (17 lipca) a także Stanisława Krajewskiego, Kazimierza Księżaka (był krótko sołtysem, został zamordowany przez żołnierzy radzieckich na „zlecenie” jednego z mieszkańców wsi), Józefa Łakomego (były żołnierz KOP-u) i innych.
Pod pozycją nr 2182 znalazłem, śp. Jana Baczańskiego, ur. w 1906 r., lekarza, przybyłego do naszego miasta na podstawie karty repatriacyjnej nr 158-63, a zamieszkałego wcześniej w Wilnie. Jego pięcioosobowa rodzina została wpisana do ewidencji w Świebodzinie 7 lipca 1945 r. a już następnego dnia wymeldowana na ul. Fabryczną nr 3 w Świebodzinie.
Duży transport mieszkańców Ostroga został wpisany w ewidencji pod datą 30 czerwca 1945 r. a przybyły wtedy rodziny Ostaszewskich, Martynowskich, Mogielnickich, Nowosielskich, Ostrowskich, Bułajewskich - większość osiedliła się w Świebodzinie m.in. na ulicy Skrajnej.
Na koniec krótki fragment wspomnień pani Feliksy Fryni z Gościkowa (cytat z pamiętników): „ zamieszkuję w Gościkowie, poczta Jordanowo, Powiat Świebodzin, woj. Zielona Góra, gdzie zagospodarowali gospodarstwo bez stodoły i bez zapasów, bo były spalone od wojny. Rodzina składa się z 12 osób, drobnych dzieci i 2 stare babcie, i nie znaleźli żadnych zapasów poniemieckich jak niektórzy sąsiedzi co przyjechali na Ziemie Odzyskane aby się zbogacić to nie przewieźli swojego, a kombinowali i zdobywali poniemieckie i wywozili i się bogacili, a kto nie miał swojego inwentarza to dawali konie, krowy a że my przywieźli swoje to nam nie przyznali...”
Jak pierwsze dni pobytu na „nowej ziemi” pamiętają uczestnicy tych wydarzeń? O tym w następnej części.
Wykorzystano materiały: Archiwum Państwowego i Instytutu Zachodniego w Poznaniu.
Fotografia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Świebodzinie
Tekst pierwotnie ukazał się w papierowym wydaniu „Okolic najbliższych” (czerwiec 2006)