W ten weekend kibice śledzący rozgrywki XV Turnieju Niezrzeszonych mogli poczuć pewien niedosyt. Powód? Nie odbyły się aż trzy spotkania. Ani razu nie zagrał Finit, który z racji braku punktowych zdobyczy spadł na trzecią pozycję. Ale to najpewniej jedynie chwilowe.
Komplet punktów zapisał na swoim koncie Computec, który robi wszystko co tylko w jego mocy, aby jednak jakimś cudem znaleźć się ostatecznie na podium. Krokiem do tego celu była m.in. sobotnia wygrana 8:3 nad Kico, którego postawa w tym spotkaniu mocno rozczarowała kibiców, bo przecież „zamki” niejednokrotnie udowodniły, że w piłkę grać potrafią. O ile sama porażka wielkim zaskoczeniem nie jest, to już jej rozmiar może budzić zdziwienie. Warto wspomnieć, że aż połowę bramek dla swojej drużyny zdobył Łukasz Topolski.
Ten sam zawodnik rozpoczął strzelanie następnego dnia, gdy „komputerowcy” zmierzyli się z Piekarnią Balcewicz. Jednak po chwili „piekarze” wyrównali, a trzy minuty przed przerwą, po drugim trafieniu Rafała Baraniaka, wyszli na prowadzenie! Ten wyniki widniał jednak na tablicy jedynie do 13 minuty, gdy wyrównał Janusz Śmiałek. Ten sam zawodnik po trzech kolejnych minutach wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, którego Computec już nie oddał. Co więcej strzelił jeszcze dwukrotnie i zasłużenie zwyciężył 5:2.
Sześć oczek zgarnął w ten weekend także Tombud. W sobotę bez większego problemu rozstrzelał Rejmar 5:1, a w niedzielę pokonał 3:0 Klub Galeria. Jednak te spotkanie nie było dla Tombudu lekkie, łatwe i przyjemne – zwycięstwo trzeba było rywalowi po prostu wyrwać. O tym, że nie było to proste, niech świadczy chociażby fakt, że pierwsza bramka padła dopiero w 18 minucie, gdy strzał z rzutu karnego dobił Remigiusz Horodyski. Później trafiał także Tomasz Olechnowicz i Nikodem Rafalik, który na pozycji jokera zastąpił Wojciecha Szczepanka. Dzięki zwycięstwu Tombud wskoczył na drugie miejsce w tabeli, jednak ma o dwa spotkania rozegrane więcej niż aktualnie trzeci Finit, a różnica pomiędzy drużynami to zaledwie jeden punkt. Klub Galeria, który w sobotę pokonał 5:1 Recaro, jest póki co liderem.
Czołówkę goni Teatr Marzeń, który w ten weekend zagrał tylko raz – w niedzielę zasłużenie pokonał 3:1 Rejmar, który jednak postawił rywalowi wysoko poprzeczkę. Ostatecznie musiał jednak uznać jego wyższość. Dwie bramki w tym spotkaniu zdobył Ireneusz Baczyński.
Bez historycznego punku nadal jest Euro-Box. Nie udało się go zdobyć w niedzielnym spotkaniu z Seco Warwick, choć było naprawdę blisko, bowiem od dwunastej minuty „euroboksiarze” tracili do rywala zaledwie jednego gola. Niestety nie udało się go zdobyć, chociaż były po temu okazje. Ostatecznie to „piece” dobiły rywala, strzelając w ostatniej minucie spotkania aż dwie bramki.
Kolejne mecze w najbliższy weekend. W sobotę zaczynamy o 16-tej, a w niedzielę godzinę później.