Piąte miejsce w tabeli, 49 zdobytych punktów w 30 meczach (15 zwycięstw, 11 porażek i 4 remisy). 43 bramki zdobyte, o trzy mniej stracone. Tak w statystykach wyglądają dokonania świebodzińskiej Pogoni w zakończonym niedawno sezonie 2009/2010. Czy osiągnięte wyniki odzwierciedlają potencjał drużyny? O tym między innym w rozmowie z trenerem Pogoni Świebodzin Rafałem Wojewódką.
Andrzej Lichuta: Prowadzona przez pana drużyna zajęła ostatecznie piąte miejsce w tabeli. Czy jest to powód do satysfakcji?
Rafał Wojewódka: Jak najbardziej. Już na początku sezonu mówiliśmy, że jeżeli zajmiemy miejsce do dziesiątego, to będziemy się cieszyć. Zajęliśmy piąte, także uważam, że jest to naprawdę bardzo dobry wynik. A patrząc dodatkowo na drużyny, które są przed nami, to jest to duży sukces. Bo na tą chwilę nie możemy się równać np. z ekipami z Wałbrzycha, czy Głogowa, a nawet do Trzebnicy, która miała więcej pieniędzy i możliwość ściągnięcia lepszych zawodników. Cieszę się, że w składzie było też trochę naszych chłopaków. Zimą doszliśmy do wniosku, że podziękujemy piłkarzom spoza Świebodzina, którym trzeba było np. opłacać pobyt, a i tak siedzieli na ławce. W takim wypadku woleliśmy wziąć swoich. Przez te pół roku np. Maciek Monczyn miał kilka okazji zagrania nawet prawie całych spotkań, a to jest duży plus.
Czy z tymi piłkarzami i z tym budżetem można było osiągnąć więcej?
Z perspektywy drugiej części sezonu myślę, że tak, bo te ostatnie mecze w których straciliśmy punkty mogły się ułożyć inaczej. Nie musieliśmy przecież przegrać meczu nawet z Trzebnicą, gdzie druga połowa pokazała, że stać nas było na dużo więcej. Nie musieliśmy przegrać wyjazdowego spotkania w Kątach Wrocławskich, gdzie strzeliliśmy trzy bramki, ale niestety straciliśmy pięć. Nawet w remisowym pojedynku ze Świdnicą byliśmy zespołem lepszym. Także tych punktów w tej rundzie trochę nam uciekło. Szkoda, bo może na koniec byłoby jeszcze tutaj trochę zamieszania.
Czy przed rundą wiosenną spodziewaliście się takiego rezultatu?
Raczej nie. Nasza ławka rezerwowych wydawała się uboga, bo byli na niej sami młodzi chłopcy. A to jak zagrają w dużej mierze zależy od dyspozycji. Raz wejdą i zagrają dobrze, a innym razem beznadziejnie. Dlatego nie spodziewaliśmy się czegoś wielkiego. Dlatego to, co osiągnęliśmy jest ponad to, czego się spodziewaliśmy.
Czy w składzie osobowym drużyny zajdą jakieś zmiany?
W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć na sto procent kto nas opuści, ale prawdopodobnie nie uniknie się tego. Z tego co wiem, to opuści nas rezerwowy bramkarz Mateusz Wiśniewski, który wraca w swoje rodzinne strony. Nie wiem co będzie z Jankiem Obuchaniczem i Wojtkiem Szczepankiem. Słyszałem, że planują grę w Santosie, ale jeszcze z nimi nie rozmawialiśmy konkretnie. To są ludzie, którzy ewentualnie mogą nas opuścić.
A co z piłkarzami, którzy pojawili się w Pogoni w trakcie ostatniej rundy? Mam tutaj na myśli Norberta Wasilewskiego i Tomasza Pawlaka.
Jeżeli zgodzą się grać w Świebodzinie na naszych warunkach to zostaną. A wiadomo jakie te warunki są. Nie jesteśmy w stanie dać zawodnikom tyle co w innych klubach, ale klub płaci stale i to może być argument lepszy niż większe pieniądze w innym klubie.
Czy N. Wasilewski i T. Pawlak spełnili pańskie oczekiwania?
Myślę, że tak. Norbert Wasilewski miał może słabsze te dwa ostatnie mecze, ale przez cały sezon był zawodnikiem, który się nie oszczędzał, nie odstawał i był podporą naszej defensywy. Tomek Pawlak jest doświadczonym zawodnikiem i ciężko mu było zabrać piłkę praktycznie w każdej części boiska. Swoim doświadczeniem „złapał” nam dużo stałych fragmentów gry, miał ciekawe zagrania. Może bramek nie strzelał tyle ile się spodziewaliśmy, ale dużo padło z jego podania, albo z fauli które łapał i ze stałych fragmentów.
A jeżeli chodzi o juniorów?
Na pewno chcemy żeby grali u nas. Zresztą już z nimi rozmawiałem. To młodzi chłopacy, którzy wybierają się na studia. Chcą się uczyć jak najbliżej Świebodzina żeby móc trenować. Deklarowali, że chcą dalej grać w Pogoni.
Czyli miejsce dla nich jest?
W kadrze pierwszego zespołu na pewno tak.
Co prawda dopiero co zakończył się sezon, ale czy zarząd kreśli już jakieś konkretne plany na kolejny?
Nie rozmawialiśmy jeszcze na temat oczekiwań. Jeszcze nie wiadomo jaki będzie budżet. Może znajdzie się jakiś sponsor. Wszystko w tej chwili zależy od pieniędzy. Z drugiej strony nie chcielibyśmy ściągać tutaj żadnej armii zaciężnej żeby walczyć o coś, co po pół roku okaże się nierealne. Także o konkretnych celach za wcześnie jeszcze mówić, ale bardzo rozsądnie do tego podchodzimy i myślę, że nie będziemy robić żadnych pochopnych ruchów.
Kiedy rozpoczynacie przygotowania do kolejnego sezonu?
Do 10 lipca zawodnicy mają wolne, a później już zaczynamy treningi.
A co z pańską umową? Z tego co wiadomo wygasa z końcem roku.
Na razie kontraktu nie zmienialiśmy. Przyjdzie zima i może przy dobrym wyniku będziemy rozmawiać dalej.
Czyli w tym momencie pewne jest, że będzie pan trenerem Pogoni jedynie w rundzie jesiennej?
Nie rozmawialiśmy jeszcze z zarządem jak długo mam pracować. Kontrakt kończy się 31 grudnia. Wtedy zarząd ma prawo mnie zwolnić, a ja mam prawo odejść. Być może jeszcze przed sezonem usiądziemy i porozmawiamy, a być może będziemy czekać do zimy.