Pogoni Świebodzin udało się wczoraj zdobyć trzy niezwykle ważne punkty. Są one cenne tym bardziej, że udało się je wywalczyć na gorącym gorzowskim obiekcie. Piłkarze i sztab trenerski mają tym większą satysfakcję, że udało im się podnieść po ciosie w pierwszych minutach gry.
Początek spotkania był fatalny. Świebodzińscy piłkarze rozpoczęli grę przestraszeni świadomością wagi tego spotkania i na konsekwencje takiego podejścia nie trzeba było długo czekać, bowiem już w czwartej minucie straciliśmy bramkę. Z rzutu wolnego zdobył ją Piotr Gajewski wykorzystując nienajlepsze ustawienie Arkadiusza Fleszara. Po zdobyciu gola piłkarze GKP jakby odpuścili. Zwolnili grę i spoczęli na laurach wierząc, że szybko zdobyta bramka udokumentowała ich przewagę i że nic złego w tym meczu nie może się im przydarzyć. Stracona bramka była dla świebodzińskich piłkarzy jak otrzeźwiający policzek. Wykorzystali fakt, że gorzowscy zawodnicy oddali inicjatywę i zaczęli mądrze rozgrywać piłkę. Efekt w postaci gola przyszedł nadspodziewanie szybko. Już w 9 minucie padła wyrównująca bramka. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Roman Kopacz, a fatalny błąd popełnił były bramkarz Pogoni Świebodzin Dawid Dłoniak, który spokojnie wykorzystał Łukasz Kołodyński pakując piłkę do siatki. Od tej pory dużo graliśmy piłką. Wiedzieliśmy, że drużyna GKP Gorzów nie jest dobrze przygotowana motorycznie do tego spotkania – to opinia trenera Pogoni Sylwestra Buczyńskiego. Dobre rozgrywanie piłki przyniosło rezultat w 29 minucie. Lewą stroną „jechał” Kopacz, który zauważył wchodzącego z pola Tomasza Iwanowskiego. Nie namyślając się ani chwili precyzyjnie dośrodkował piłkę, która spadła na głowę Iwanowskiego, a ten nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem jej z kilku metrów w siatce. W tym momencie na ławce rezerwowych Pogoni wybuchł szał radości. Do końca pierwszej połowy Pogoń miała okazję na zadanie kolejnych ciosów kompletnie zaskoczonym gorzowianom, jednak stworzonych sytuacji nie udało się wykorzystać Mariuszowi Ekiertowi oraz Markowi Wolakowi. Od początku drugiej połowy GKP, nie mając nic do stracenia, rzucił się do odrabiania strat. Jednak Pogoń nie dała się wypunktować. Świebodzińscy zawodnicy starali się rozciągać grę. Broniąc wyniku liczyli jednocześnie na kontry. Co najmniej dwie z nich mogły się zakończyć powodzeniem, jednak strzały Macieja Góreckiego i Gigyego Ndakiży bronił Dłoniak lub piłka przechodziła obok bramki. Ostatecznie Pogoń bezpiecznie „dowiozła” wynik 2:1 do końca i mogła cieszyć się z trzech punktów oraz awansu na czternaste miejsce w tabeli.
Trochę szkoda, że nasi bezpośredni rywale w walce o utrzymanie wygrali lub zremisowali swoje spotkania. Skalnik Gracze pokonał Gawin Królewska Wola 1:0 i utrzymał dwunastą pozycję w tabeli. Arce Nowa Sól udało się bezbramkowo zremisować z Lechią Zielona Góra i obecnie jest tuż przed Pogonią (13 miejsce) z taką samą liczbą punktów (27). Jedynie Zagłębie Lubin było na tyle „uprzejme”, że przegrało z Chrobrym 1:0 i pozwoliło się wyprzedzić. Za tydzień Pogoń gra w Świebodzinie z Polonią Słubice. To kolejny mecz o przysłowiowe sześć punktów. Musimy go wygrać, a jeżeli przy okazji powinie się noga Arce, która grać będzie u siebie z GKP i Raków zrobi Pogoni tą grzeczność, że wygra u siebie ze Skalnikiem to w takim przypadku możemy wskoczyć na dwunaste miejsce. Czy to się uda zobaczymy za tydzień. W każdym razie szkoda byłoby zaprzepaścić wczorajsze trzy punkty. Szansa na utrzymanie jest, ale nikt nam trzeciej ligi nie da za darmo. Trzeba ją wywalczyć.
Pogoń wystąpiła w składzie: Arkadiusz Fleszar, Jakub Jasiński, Marcin Iwan, Maciej Grochowski, Łukasz Kołodyński, Marek Wolak (88. min Tomasz Cenin), Konstanty Szeremiet (72. min Bogdan Rubacha), Maciej Górecki, Tomasz Iwanowski, Roman Kopacz, Mariusz Ekiert (78. min Gigy Ndakiża).