Zawodnicy i sympatycy świebodzińskiego Santosu nie mają powodów do radości. Dopiero co rozpoczął się sezon, a zespół już ma kłopoty. Nie dość, że z drużyny odszedł najbardziej bramkostrzelny piłkarz, czyli Janusz Obuchanicz, to na domiar złego za współpracę podziękowano trenerowi Tomaszowi Traczyńskiemu.
Mało tego. Po dwóch pierwszych spotkaniach sezonu, które „Święci” wygrali w cuglach (dwa razy po 5:1), przyszły dotkliwe porażki. W niedzielę (26 sierpnia) Santos przegrał na wyjeździe z UKP Lechia II Zielona Góra 1:3. Dwa dni później, w zaległym meczu pierwszej kolejki, świebodzinianie znów przegrali w fatalnym stylu, i to na własnym boisku. Tym razem z Trampem Osiecznica (0:3).
Zespołowi nie pomoże już Janusz Obuchanicz, który nie jest już zawodnikiem Santosu. Jak zapewnia prezes klubu Konrad Hładki rozstanie nastąpiło w zgodzie. – Nie było sporów. Janusz dostał dobrą ofertę i tam poszedł. Jak się dowiedzieliśmy J. Obuchanicz przeszedł do Niemieckiego VSG Altglienicke w którym grał już kilka lat temu.
Ze słów prezesa Hładkiego wynika, że klub nie będzie szukał zawodnika, który mógłby zastąpić J. Obuchanicza. – Tym będziemy się martwić w zimie – informuje.
Na pewno nie będzie to zmartwienie Tomasza Traczyńskiego, który nie jest już trenerem Santosu. Jak „wieść gminna” niesie jednym z powodów rozstania z drużyną był brak posłuchu wśród zawodników. Rozstanie, jak na razie, błyskawicznych efektów nie przyniosło, bo szkoleniowiec opuścił zespół po niedzielnym meczu, a we wtorek przyszła kolejna porażka.
Tutaj, tak jak w przypadku J. Obuchanicza, nie będzie szukany następca. – Na razie grającym trenerem będzie Wojciech Szczepanek, który jest najbardziej doświadczonym zawodnikiem w naszej drużynie. Mamy również kilku innych doświadczonych piłkarzy, którzy mu pomogą – mówi K. Hładki, który nie wyklucza, że w trakcie przerwy zimowej klub jednak nowego trenera znajdzie.