Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności sportowe / Falstart Computeca. Kalinowe Pola wysoko A A A     
al|2011-07-12 11:17:28  
foto: Krzysztof Kowalski
Załoga Computeca, startująca w cyklu regat PGNiG Bezpiecznie Nad Wodą Delphia Cup, na pewno nie tak wyobrażała sobie swój tegoroczny debiut w imprezie. Pomimo wielkiej woli walki i dorównującego optymizmu, regat rozegranych w miniony weekend (9 – 10 lipca) w Kołobrzegu na pewno nie zaliczy do udanych.
 
Tym razem kampania PGNIG zawitała do Kołobrzegu. Dla załogi Computeca były to pierwsze regaty w obecnym sezonie i niestety, delikatnie mówiąc, nie były to zawody udane.
To jak kiepski był ten weekend, może zobrazować droga powrotna po nieudanych regatach. Computec wracał do domu razem z załogą Kalinowych Pól. Do wyboru były dwie drogi - nowa trasa S3 ze Szczecina w kierunku Gorzowa, oraz trasa nieco krótsza, ale prowadzącą bocznymi drogami przez Barlinek i Strzelce Krajeńskie. Obawiając się niedzielnych powrotów znad morza i korków, Computec wybrał opcję drugą, a „kalinowi” pojechali „trójką”. Efekt był taki, że ci pierwsi dotarli na miejsce godzinę później, a spodziewanych korków nie było.
Mniej więcej tak też wyglądało weekendowe pływanie Computeca w Kołobrzegu, gdzie świebodzinianie najczęściej dokonywaliśmy po prostu złych wyborów. Do tego brakowało szczęścia, opływania, nie wspominając nawet o wszechobecnym pechu.
- Po pierwszym dniu fatalnego pływania, kiepskich decyzjach taktycznych i drobnych defektach, w pierwszym niedzielnym wyścigu pojawiła się szansa na rehabilitację i pokazanie się z trochę lepszej strony. Przez większość dystansu prowadziliśmy wyścig, skutecznie broniąc się przed atakami Zbyszka Kani. Na „ostatnią prostą” wpływaliśmy na pierwszym miejscu z dużą szansą na „dowiezienie” wyniku do mety – relacjonuje sternik Computeca Maciej Gałązka, który w ten weekend pływał z Łukaszem Chominem, Jackiem Dydyniem i Maciejem Wilewskim. Tutaj niestety limit szczęścia się wyczerpał, a przewrotny los odebrał nadzieję na podreperowanie honoru. - W najmniej spodziewanym momencie odkręcił się nam fał genakera i uciekł na samą górę masztu, co uniemożliwiło nam dalszą rywalizację – opowiada zasmucony M. Gałązka. Gwoli wyjaśnienia - fał genakera to lina, za pomocą której wciąga się żagiel na maszt. Z kolei genaker, to dodatkowy żagiel wyciągany na kursach z wiatrem, który umożliwia nawet dwukrotne zwiększenie prędkości jachtu. - W tej sytuacji niestety do mety przypłynęliśmy dopiero na dziewiątym miejscu.
Dzięki niesamowitym umiejętnościom alpinistycznym jednego z członków załogi z zaprzyjaźnionego jachtu, który wszedł na sam czubek masztu po fał, Computec mógł kontynuować rywalizację.
Oprócz tego jednego wyścigu, w którym świebodzińska załoga miała przebłysk formy z zeszłego sezonu, całych regat nie może zaliczyć do udanych. - Powodów było wiele. Przede wszystkim brak opływania w dużych imprezach, brak szczęścia, awarie, czasem po prostu pech – wyjaśnia M. Gałązka, którego załoga zajęła ostatecznie, nomen omen, pechowe trzynaste miejsce.
O wiele lepiej spisała się nasza druga załoga – Kalinowe Pola (Piotr Kotwicki, Remigiusz Horodyski, Jacek Górecki, Konrad Żółtowski). Co prawda tym razem „golfiarze” na podium nie stanęli, ale w stawce czternastu załóg, zajęli znakomite piąte miejsce, dopisując do swojego stanu posiadania kolejne punkty.
Regaty wygrała załoga Ford Kuga z Andrzejem Czapskim za sterem. W tym sezonie są zdecydowanymi liderami rankingu. Ciekawostką może być to, że triumfatorzy poprzednich regat, czyli załoga Indygo, zajęła dopiero siódme miejsce, a zeszłoroczny Mistrz Polski i zwycięzca Pucharu Polski Zbigniew Kania (PGNiG) w tym sezonie nie stanął jeszcze na podium. Gołym okiem widać, że poziom w stawce bardzo się wyrównał. To z kolei sprawia, że każdy wyścig jest bardzo emocjonujący i wymagający najwyższej koncentracji.
- Na szczęście atmosfera w załodze jest pozytywna, wnioski wyciągnięte. Kolejne regaty już za dwa tygodnie w Pucku. Myślę, że zaprezentujemy się znacznie lepiej niż w Kołobrzegu – kończy Maciej Gałązka.
 
Powrót
KOMENTARZE
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego