XI Świebodziński Turniej Halowej Piłki Nożnej LZS-ów, jak szybko się rozpoczął, tak szybko się zakończył. Tydzień temu przeprowadzono rozgrywki grupowe, a w minioną niedzielę (8 stycznia) rozegrano spotkania półfinałowe i finałowe.
Rozgrywki sprzed tygodnia ustaliły pary półfinałowe. Jako pierwsze, o godzinie siedemnastej, pojawiły się na parkiecie drużyny Meteora Jordanowo i Błyskawicy Lubinicko, która gładko wygrała 3:6. W kolejnym spotkaniu Zryw Rzeczyca zmierzył się (w roli gospodarza) z Wogą Chociule. Nie był gościnny i wygrał 5:3. W następnym meczu zwycięstwo nie było już tak wyraźne. Po sporych męczarniach Bizon Wilkowo pokonał Sokół Rozłogi 0:1. W ostatnim półfinałowym spotkaniu Zenit bez najmniejszych kłopotów rozjechał Lubusze Rusinów 4:0. Wyniki spotkań przesądziły o tym, jakie drużyny będą walczyć o konkretne miejsca.
Po 24 minutach gry (grano 2x12) w spotkaniu o 7 miejsce (Meteor – Woga) na tablicy widniał wynik 3:3. Organizatorzy turnieju nie przewidzieli dogrywek – od razu zarządzono rzuty karne. W tym elemencie lepiej poradziła sobie ekipa z Jordanowa, która wygrała w karnych 3:2. Karne nie były potrzebne do wyłonienia zwycięzcy spotkania o 5 miejsce pomiędzy Błyskawicą a Zrywem. Tutaj zdecydowanie lepiej zaprezentowali się zawodnicy z Lubinicka, którzy pewnie wygrali 4:2.
Spotkania o czołowe miejsce były bardziej zacięte i emocjonujące. W meczu o trzecie miejsce spotkały się ekipy Sokoła i Lubuszy. Do 18 minuty Rusinów prowadził 1:2, ale wtedy padła wyrównująca bramka. Do końca regulaminowego czasu nikt już nie zdołał pokonać bramkarza rywala i o najniższym miejscu na podium zadecydowały rzuty karne. Ten element gry lepiej mieli opanowani zawodnicy z Rozłóg (2:1) i to oni schodzili rozradowani z parkietu. Ale Lubusz nie powinien być nadzwyczaj smutny. Czwarte miejsce nie jest złe, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, że drużyna z Rusinowa została niedawno reaktywowana.
Największa dramaturgia towarzyszyła spotkaniu finałowemu. Dosłownie do ostatnich sekund niewiadomo było która z drużyn będzie mogła o sobie mówić, że jest najlepsza.
Pierwsza bramka dla Zenitu padła już w 40 sekundzie spotkania. Jej szczęśliwym zdobywcą był Andrzej Szwer. W piątej minucie, za sprawą Filipa Baraniaka, było już 1:1, dosłownie chwilę później na 2:1 swoją drużynę wyprowadził Rafał Baraniak. Chwilę przed przerwą na 3:1 podwyższył F. Baraniak. Wydawało się, że Zenit nie będzie już w stanie się podnieść, ale w kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy, nadzieję swojej drużynie dał Paweł Witkowski, który zdobył kontaktową bramkę. Na boisku panowało spore napięcie i niestety nie wszyscy zawodnicy potrafili zapanować nad nerwami. W wyniku ostrego starcia sędziowie wykluczyli z gry w 15 minucie (na dwie minuty) po jednym zawodniku z każdej drużyny. Na osiem minut przed końcem R. Baraniak zdobył kolejną bramkę – 4:2. Ale tak niekorzystny wynik i niewielka ilość czasu, która pozostała do zakończenia spotkania, niespecjalnie zdeprymowała zawodników z Ługowa, którzy wściekle nacierali na bramkę rywala. A ten nie przebierał w środkach. Na 4 minuty przed końcem za zbyt ostry faul boisko musiał opuścić jeden z zawodników Wilkowa, a przeciwnicy wykonywali rzut karny. Paweł Müeller okazał się bezbłędny. Po chwili na boisku zapanowało potężne zamieszanie, zakończone przepychankami, które ze sportem miały niewiele wspólnego. Sędziowie – Sebastian Chudy i Maciej Mikołajewski - zareagowali błyskawicznie. Posypały się czerwone kartki, także przez pewien czas w drużynie Wilkowa grało jedynie dwóch zawodników w polu. Zenit nie był w o wiele lepszej sytuacji, niemniej swoją przewagę bezwzględnie wykorzystał i w 21 minucie Sławomir Kubiak wyrównał. Pomimo niekorzystnego obrotu sprawy Bizon chciał za wszelką cenę strzelić kolejnego gola. Udało się po kilkudziesięciu sekundach – 5:4. To nie załamało ługowian, którzy wycofali bramkarza i liczniej zaatakowali. Udało się na pół minuty przed końcem i mecz zakończył się remisem. Oczywiście zwycięzcę trzeba było wyłonić w serii rzutów karnych. Tutaj lepsi okazali się zawodnicy Zenitu i to oni po raz kolejny pokonali w finale Wilkowo.
Pocieszeniem dla Bizona może być fakt, że to właśnie ich golkiper Krzysztof Walczak został wybrany najlepszym bramkarzem. Najskuteczniejszym strzelcem, z dziesięcioma trafieniami, został Marcin Żebrowski z Błyskawicy Lubinicko.