W kiepskich warunkach rozpoczęła Pogoń opóźnioną rundę wiosenną. Przelotny deszcz, niska temperatura, a do tego fatalny stan boiska. To wszystko, a szczególnie ten ostatni czynnik, miało wpływ na przebieg dzisiejszego spotkania (27 marca), w którym Pogoń Świebodzin przegrała z Górnikiem Wałbrzych 0:2.
Od początku było jasne, że mecz z Górnikiem łatwy nie będzie. Wiadomo – lider. Ale wielu szansę wietrzyło w tym, że drużyna z Wałbrzycha przed tygodniem zaledwie zremisowała z Promieniem Żary na własnym obiekcie (2:2). Tym razem Górnik znów strzelił dwie bramki, ale żadnej nie stracił.
Spotkanie na pewno nie należało do tych o których można by kiedyś opowiadać wnukom. Było i tyle. Szybko się o nim zapomni. Słowem, nie był to mecz porywający. Pierwsza połowa była po prostu nudna, choć zaczęło się całkiem obiecująco. W czwartej minucie Pogoń wykonywała rzut rożny. Dośrodkowana piłka trafiła na głowę jednego z piłkarzy Górnika i wyszła z tego mała kontra, która na szczęście została szybko przerwana. W dwunastej minucie gospodarze wykonywali drugi rzut rożny. Tym razem do piłki dobrze wyszedł bramkarz gości Damian Jaroszewski, który wypiąstkował ją daleko w pole. Po kolejnych czterech minutach miejscowi wykonywali kolejny róg, ale i tym razem bez powodzenia. W 23 minucie groźny strzał obronił Michał Hajdasz, który po dalszych dwóch minutach, gdy Górnik dośrodkowywał z rożnego, ustrzegł swoją drużynę przed stratą gola. To samo uczynił w 29 minucie po strzale Marcina Morawskiego. Niecały kwadrans przed końcem szczęścia próbował Marcin Adamczewski, jednak uderzona przez niego piłka przeleciała kilka metrów od lewego słupka bramki gości. W 41 minucie Pogoń dośrodkowywała z wolnego. Kopnięta piłka wpadła prosto w ręce bramkarza, który bez chwili namysłu wybił ją do przodu. Przeciwnicy wymienili kilka szybkich podań i gdyby nie fenomenalna obrona M. Hajdasza przyjezdni wyszliby na prowadzenie. Po kilku minutach prowadzący spotkanie Łukasz Sobiłło zakończył pierwszą połowę w której lepszy był Górnik.
W początkowych minutach drugiej połowy wydawało się, że Pogoń będzie sobie śmielej poczynała na boisku. Brutalne otrzeźwienie przyszło w 56 minucie, gdy po strzale Pawła Tobiasza goście wyszli na prowadzenie. Co prawda piłka skozłowała na nierówności przed M. Hajdaszem (co utrudniło mu nieco interwencję), ale nie zmienia to faktu, iż goście po prostu wykorzystali prezent, który podarował im Łukasz Chmielewski. Bez dwóch zdań sobota nie była najlepszym dniem tego zawodnika.
Dwie minuty później bramkarz Pogoni w akcie desperacji sfaulował w polu karnym jednego z przeciwników, który wyszedł „sam na sam” i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. M. Hajdasz zrehabilitował się za wcześniejsze zagranie i zdołał nogami obronić strzał. Piłka wyszła za linię końcową i goście wykonywali rzut rożny. Wyszło im to znakomicie, bo po małym zamieszaniu piłkę do bramki wpakował Dominik Janik – 0:2.
Po chwili szansę na częściowe odrobienie strat miał Michał Żywucki, jednak bramkarz okazał się lepszy. W 67 minucie dwukrotnie rzut wolny wykonywał Wojciech Szczepanek, ale „przekombinował” i nic z tego nie wyszło. W 72 minucie „zaiskrzyło” w polu karnym Górnika i wydawało się, że któryś z pogonistów zdoła wepchnąć piłkę do siatki. Niestety… Dziesięć minut przed końcem mocny strzał oddał nowy nabytek Pogoni Norbert Wasilewski,ale był on bardzo niecelny. W 86 minucie rozmiary porażki chciał zmniejszyć Janusz Obuchanicz. Uderzył mocno, a co ważniejsze precyzyjnie. Jednak bramkarz był tam, gdzie być powinien. W ostatnich minutach nie wydarzyło się już nic godnego uwagi i wynik nie uległ zmianie.
Świebodzińscy kibice, których garstka pojawiła się na spotkaniu, na pewno liczyli na dużo więcej. Niestety zawiedli się. Naturalnie szkoda straconych punktów, ale przegrana z liderem dramatem nie jest i nie ma co rwać włosów z głowy.
Za tydzień Pogoń jedzie do Nowej Soli, gdzie zmierzy się z miejscową Arką, która przegrała dzisiaj 1:4 z Promieniem Żary. Jedno jest pewne – żadna z drużyn nie odpuści.
Po meczu powiedzieli:
Rafał Wojewódka (trener Pogoni Świebodzin)
Robert Bubnowicz (trener Górnika Wałbrzych)
Pogoń wystąpiła w składzie: Michał Hajdasz, Norbert Wasilewski, Adam Sankiewicz (k), Robert Stachowiak, Łukasz Chmielewski, Michał Żywucki (66. Roman Tsomenko), Wojciech Szczepanek, Marcin Adamczewski, Łukasz Sobaczak (46. Dariusz Nazar), Janusz Obuchanicz. Rezerwa: Mateusz Wiśniewski, Wiktor Jurczyk, Maciej Mączyn, Mikołaj Kowala, Kamil Kruszyński.