Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Pierwsza kolejka spotkań XI Turnieju Halowej Piłki Nożnej dla Niezrzeszonych nie przyniosła żadnych sensacyjnych rozstrzygnięć. Ale prawdę powiedziawszy, chyba żaden wynik niebyłby bardzo zaskakujący, bo przecież to początek i drużyny dopiero wchodzą w swój rytm.
Ale przyznać jednocześnie trzeba, że drużyny, które w ubiegłym sezonie były mocne, wczoraj również potwierdziły swoją siłę, choć nie wszystkim przyszło to łatwo. Przykładem może być drużyna Studia Efekt, jedna z rewelacji X Turnieju w którym zajęła drugie miejsce. To właśnie ta ekipa, meczem z drużyną Żar-Oil, otworzyła Turniej. Tak naprawdę niewiadomo było, czego spodziewać się po „olejarzach”. Ekipę mięli tak liczną, że mogliby wystawić dwie drużyny i jeszcze w zapasie coś by tam zostało. Natomiast Studio miało na ławce zaledwie dwóch zawodników. Być może właśnie postępujące zmęczenie sprawiło, że „efekciarze” nie byli tak efektywni i pomimo wielu dogodnych sytuacji musieli denerwować się do samego końca, a dokładnie do 21 minuty, kiedy to Paweł Oświecimski strzelił pierwszą bramkę, a tuż przed ostatnią syreną drugą. Żar-Oil również miał swoje okazje, ale nie potrafił ich wykorzystać. Niemniej jednak, ta drużyna, jeżeli będzie grała z taką determinacją jak wczoraj, ma spore szanse na zajęcie, po rundzie eliminacyjnej, miejsca w pierwszej siódemce.
Tombud i Computec zrobiły to, czego liczna wczoraj publiczność, się po nich spodziewała, czyli rozjechały swoich rywali. Tombud gładko „pojechał” Eltermę 4:0. Aż trzy bramki w tym spotkaniu strzelił Przemysław Jędrzejczak, który, przynajmniej w tej chwili, wydaje się być godnym następcą Dawida Jakubowicza – najlepszego strzelca Tombudu w ubiegłym sezonie, który zmienił barwy i reprezentuje obecnie BGJ-Trafica. Jeżeli chodzi o Computec (znokautował Piekarnię Balcewicz 7:0), to aż cztery trafienia w spotkaniu zaliczył Wiesław Zwęgrodzki w ubiegłym roku reprezentujący policyjną Iskrę. I to on (jak na razie) jest najbliżej sięgnięcia po Puchar dla Najskuteczniejszego Strzelca, który ufunduje nasza redakcja. Dwa razy do siatki trafił również Janusz Śmiałek, który opuścił Enea-Bim i przeszedł do drużyny aktualnego mistrza. Tych dwóch zawodników, chciałaby mieć chyba każda drużyna, bo to przecież najlepsi strzelcy dziesiątej edycji turnieju. Jeżeli by patrzyć tylko na to, to można powiedzieć, że Computec ma już mistrza w kieszeni. Na szczęście świebodzińska hala widziała wiele niekoniecznie oczywistych rozwiązań. Nie ulega jednak wątpliwości, że Computec i Tombud są murowanymi faworytami do tytułu, bo po piekarzach raczej nie można się będzie tego spodziewać. Choć oczywiście świetnie, że mają ochotę i grają. Oby tylko nie podzielili losu ZWKiUK (w tym roku nie występują), którzy byli chłopcami do bicia. Złośliwi przebąkiwali wczoraj, że zbyt częstych zwycięstw piekarzom życzyć nie można, bo po wypłacie premii za punkty, cena chleba pójdzie w górę…
Fragmenty spotkania Computec – Piekarnia Balcewicz (2 min. 4,87 mb)
Sporym zaskoczeniem wczorajszego wieczoru, była postawa rewelacji poprzedniej edycji, czyli drużyny Axis Komputery (po rundzie eliminacyjnej zajmowali pierwsze miejsce). Zapewne wielu kibiców spodziewało się, że „komputerowcy” bez większego problemu poradzą sobie z drużyną Kico. Oni chyba też tak myśleli, ale tylko do 13 minuty, gdy przegrywali już 0:2. Dobra końcówka uratowała Axisowi remis (2:2). Zawodnicy Kico schodzili z parkietu niepocieszeni, choć przed meczem remis wzięliby zapewne w ciemno. Jeżeli będą grali tak jak wczoraj, to kto wie, może uda im się awansować do pierwszej siódemki. Axis chyba nie jest tego już tak pewny, jak jeszcze przed wczorajszym meczem. Ta drużyna chyba nie odegra tak ważnej roli, jak w poprzednim sezonie. Dziewięciu zgłoszonych do Turnieju zawodników, to chyba jednak zbyt mało, żeby bić się o czołówkę.
Nie powiódł się również start drużynie BGJ-Trafica. To ekipa, która ma ambicje aby grać z najsilniejszymi jak równy z równym. Przyzwyczaili nas już w poprzedniej edycji, że do każdego spotkania podchodzą bardzo emocjonalnie, traktując je niemal jak wojnę. Nie inaczej było w niedzielę, gdzie czternastu zawodników tej drużyny stanęło naprzeciw zaledwie sześciu z Viva-Folie. Później grała już tylko „goła” piątka, bowiem jeden z zawodników Vivy doznał kontuzji. Tak wielka przewaga, jaką dawało wprowadzanie niezmęczonych piłkarzy, powinna zostać bezwzględnie wykorzystana, ale za obijanie słupków i poprzeczki punkty nie są przyznawane. To był zresztą tylko jeden z pechów BGJ. Drugim był gol samobójczy. Na trzeci, zawodnicy, wydawałoby się faworyta, zapracowali już sami. Po czterech faulach rzut karny dla Vivy wykonywał piłkarz Pogoni Janusz Obuchanicz, który nie dał najmniejszych szans bramkarzowi. J. Obuchanicz, jako zawodnik zrzeszony jest tzw. dżokerem (regulamin przewiduje grę takiego zawodnika). Ostatecznie skończyło się na 2:2 i to szczęśliwym dla BGJ, bo D. Jakubowicz zdobył wyrównującą bramkę w ostatniej minucie spotkania.
Najbardziej zaciętym pojedynkiem wczorajszego wieczoru, był mecz Enea – Sprick. Ta druga drużyna już niejednokrotnie udowadniała, że walczy do końca, zdobywając przy tym niewiele więcej bramek niż traci. Ale w sumie wystarczy strzelić jedną więcej żeby zainkasować komplet punktów. Tak też było w niedzielę. Najpierw „rowerzyści” szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie, ale tuż przed końcem pierwszej połowy elektrycy wyrównali. W drugiej odsłonie Sprick znów prowadził jedną bramką, ale tylko przez dwie minuty. Ostatecznie jednak w 21 minucie Jerzy Borowiak zdołał strzelić zwycięskiego gola i mecz zakończył się wynikiem 3:4. Za wcześnie wyrokować, ale może Sprickowi uda się w tym roku awansować do najlepszej siódemki? Byłoby dobrze. Ta drużyna zawsze dodaje rozgrywkom swoistego kolorytu.
O ile po Spricku mniej więcej wiadomo było czego się spodziewać, to po drużynie Keri już nie bardzo. Grają tam co prawda zawodnicy, którzy w ubiegłym roku bronili barw mundurowej Iskry, ale kierownik drużyny Andrzej Celiński zastrzega, że obecna drużyna z policją nie ma nic wspólnego. Ciężko jednak będzie uciec od takich skojarzeń, bo nazwiska części piłkarzy jednoznacznie wskazują na ich „rodowód”. W każdym razie w meczu z Seco Warwick to Keri było górą (2:0), choć losy spotkania ważyły się do ostatnich minut. Dopiero 18 i 19 minuta przyniosła rozstrzygnięcie.
Za tydzień rozegrana zostanie druga kolejka spotkań (sobota 22 listopada). Patrząc na terminarz, na pierwszy rzut oka nie widać żadnych hitów, czyli pojedynków gigantów. Tylko dlaczego np. z góry zakładać, że mecze ekipy Żar-Oil kontra Computec, czy też elektrycy vs. piekarze będą nieciekawe? Trzeba przyjść i zobaczyć. Zresztą każda ekipa ma swoich kibiców, dla których mecze ich ulubieńców są tymi najważniejszymi. Wczoraj frekwencja była naprawdę dobra. Ciekawe jaka będzie za tydzień.
szkoda mi piekarni, że polegli aż tak wysoko. mam nadzieje że chłopaki sie nie zniechęcą. a co do BGJ to rozczarowanie wielkie - przerost formy nad treścią
andrzej|2008-11-17 15:09:38
zobaczysz judaszu, że trafica jeszcze sie rozkręci. wcale bym sie nie zdziwił gdyby na koniec znalazła sie w pierwszej trójce. szkoda że axis nie ma dobrej paki, bo w zeszłym roku grali naprawdę fajną piłę
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum. Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.