Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności sportowe / Computec wygrywa z trudem. BGJ-Trafica traci pewne zwycięstwo A A A     
al|2008-11-23 17:36:56  
Mecz SPRICK ROWERY - BGJ/TRAFICA

Druga kolejka Turnieju Niezrzeszonych za nami. Co prawda nie było w niej starć gigantów, ale na szczęście w zdecydowanej większości przypadków z parkietu nie wiało nudą, a niektóre rozstrzygnięcia, jak i sam przebieg spotkań, były zaskakujące.

            Niestety pomału potwierdza się, że drużyna Piekarni Balcewicz będzie traktowana przez inne ekipy, jako dostarczyciel punktów. Wczoraj (22 listopada) piekarze gładko przegrali z nie najsilniejszą przecież Eneą 3:0. Komplet punktów elektrykom zapewnił zdobywca trzech goli Marek Lutyński. Piekarze mieli co prawda swoje okazje na zdobycie goli, ale nawet w stuprocentowych sytuacjach po prostu je marnowali.
            W drugim meczu dnia Kico zmierzyło się z Tombudem. Patrząc na dokonania drużyn, chociażby z zeszłego roku, można się było spodziewać jednostronnego widowiska. Początek zapowiadał właśnie taki przebieg – już w trzeciej minucie gola dla Tombudu zdobył Przemysław Jędrzejczak, ale z upływem minut zawodnicy Kico „stawiali się” coraz wyraźniej. W piętnastej minucie wyrównującą bramkę zdobył Marcin Kwapisiewicz. 120 sekund później było już 1:2 dla Tombudu, ale dosłownie chwilę później Kico znów wyrównało, czym napędziło faworytom sporo strachu. Radość nie trwała jednak długo. W końcówce Tombud zdołał strzelić jeszcze dwie bramki i ostatecznie wygrał 2:4. Ale nie było to łatwe zwycięstwo. Ciekawostka w tym spotkaniu dotyczy bramkarza Tombudu Marka Nerynga, który pierwszą połowę rozegrał, jak na golkipera przystało, pomiędzy słupkami. Natomiast w drugiej odsłonie grał w polu.
            Po sobotnim meczu, jedną z niezadowolonych drużyn jest na pewno Studio Efekt, które grało z Eltermą. Można przypuszczać, że „efekciarze” już przed tym spotkaniem dopisywali po cichu trzy punkty na swoje konto. A tu niespodzianka – 1:1. Ale równie dobrze Studio mogło ten mecz przegrać… ale i wygrać. Od 13 minuty przegrywało i dopiero na cztery minuty przed ostatnią syreną Mateusz Hoffman zdołał wyrównać. Jednak zawodnicy Eltermy gwałtownie protestowali, twierdząc, że przy strzale M. Hoffman pomagał sobie ręką. Sędzia jednak gola uznał. Na minutę przed końcem Studio miało szansę strzelić zwycięskiego gola, ale Krzysztof Hildebrand nie wykorzystał rzutu karnego. Oczywiście nie można mówić, że tym remisem Studio pogrzebało swoje szanse na wysokie miejsce w końcowej klasyfikacji, bo ma jedynie dwa punkty straty do liderującego Tombudu. Ale jeżeli zawodnicy w żółtych strojach chcą zajść wysoko, to nie mogą już sobie pozwolić na tego typu wpadki. Bo okazje na zdobycie goli stworzyć potrafili, problem był z ich wykorzystaniem.
            Czwartym meczem wieczoru, był pojedynek Żar-Oil vs Computec. Tutaj również (jak w przypadku meczu Kico - Tombud) wydawało się, że zwycięzca może być tylko jeden. I faktycznie w ostatecznym rozrachunku tak było, bo Computec wygrał 1:2, ale zwycięstwo przyszło mu z wielkim trudem. Zawodnicy aktualnego mistrza przez osiemnaście minut szukali drogi do bramki rywala. Udało się to Wiesławowi Zwęgrodzkiemu (była to jego piąta bramka w Turnieju – tyle samo ma P. Jędrzejczak). Gdy wydawało się, że jest już po meczu Krzysztof Bućko zdołał wyrównać w 21 minucie. Wielka radość w szeregach „olejarzy” trwała jednak zaledwie kilkadziesiąt sekund, bowiem Adam Sankiewicz „brutalnie” ją zgasił. Pomimo przegranej Żar-Oil pozostawił naprawdę dobre wrażenie. Jeżeli w następnych meczach, przeciw teoretycznie słabszym rywalom niż Computec, zagrają z równie wielką determinacją, to mają szansę na znalezienie się po rundzie eliminacyjnej wśród siedmiu najlepszych drużyn.
            Po nienajlepszym rozpoczęciu sezonu (remis w pierwszej kolejce), Axis Komputery zrobił to, co najlepiej mu wychodzi – strzelał bramki. Dużo bramek. Dość powiedzieć, że przed upływem pierwszych sześćdziesięciu sekund prowadził już z Seco Warwick 0:2. Do przerwy zdołał strzelić jeszcze jednego gola, a w drugich dwunastu minutach kolejne dwa. Komputerowcy byli już tak pewni swego, że ostatnią bramkę (karnego) pozwolili strzelić swojemu bramkarzowi Konradowi Tureckiemu. Seco w tym spotkaniu nie miało praktycznie nic do powiedzenia. Mecz był jednostronny i pomimo wielu bramek, po prostu nudny. Ale chyba lepiej „nudno” wygrać, niż pięknie przegrać. Trzy punkty i Axis wraca do gry.
Za dwa tygodnie (trzecia kolejka zostanie rozegrana 6 grudnia) nie będzie jednak już miał tak łatwo, bo pojedynek z Viva-Folie to już inna para kaloszy. „Foliarze” pokazali w sobotę, że nie mają zamiaru być „chłopcami do bicia” i po całkiem niezłym meczu wygrali z Keri 3:1. Ciekawe tylko, czy poszłoby im równie dobrze, gdyby nie mieli w składzie Janusza Obuchanicza, który zdobył wszystkie trzy gole.
 
 
 
 
 
 

             Fragmenty spotkania Sprick Rowery – BGJ-Trafica (2,28 min. 4,95 mb)
 
 
Jako ostatnie, na parkiet wyszły ekipy Spricka i BGJ-Trafica. Ta ostatnia już po raz drugi pokazała jak można stracić pewne trzy punkty. Dość powiedzieć, że jeszcze na trzy minuty przed końcem spotkania prowadziła 0:3 i tylko kataklizm mógł sprawić, że komplet punktów przepadnie. I kataklizm nastąpił. W pierwszych dziewięciu minutach drugiej połowy (do 21 minuty) Trafica zakumulowała na swoim koncie trzy przewinienia i jasne było, że każde kolejne skutkować będzie rzutem karnym. Tak też się stało, z tymże zawodnicy BGJ – Trafica nie potrafili zachować zimnej krwi i faulowali aż trzykrotnie. Po każdym z nich sędziowie odgwizdywali karnego, którego za każdym razem pewnie wykonywał Paweł Witkowski. Ale karne to, w przypadku tego meczu, broń obosieczna, a właściwie mogły taką być ponieważ „rowerzyści” również faulowali, przez co Trafica miała do wykonania dwa karne w samej końcówce. Nie strzeliła ani jednego. Dlatego zrozumiałe, że zawodnicy tej drużyny schodzili z parkietu wściekli. Chyba najbardziej niepocieszony był Dawid Jakubowicz, którego dwie bramki, dały jego drużynie tylko remis. Tak więc zamiast sześciu punktów i miejsca w pierwszej trójce, BGJ-Trafica punktów ma dwa, co daje jej aktualnie zaledwie dziewiątą lokatę.
Może swój bilans poprawi za dwa tygodnie. Wówczas grać będzie z elektrykami. Ale to zapewne nie będzie spacerek.
Na pewno 6 grudnia swoje pierwsze punkty zdobędzie ktoś z pary Żar-Oil – Piekarnia Balcewicz. No chyba, że drużyny będą na tyle uprzejme, że punktami się podzielą.
Dzień później ciekawie zapowiadają się m.in. pojedynki Sprick – Axis, Elerma – Żar-Oil, czy Enea – Keri.

 

Powrót
KOMENTARZE
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego