Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Kompletnie nie wyszedł świebodzińskiej Pogoni rozegrany dzisiaj (10 września) zaległy mecz drugiej kolejki. Imienniczka – Pogoń Oleśnica wypunktowała świebodzinian 1:4 (0:2). Porażki nie oglądało zbyt wielu widzów – darmowe kiełbaski i piwo nie skusiły zbyt wielu kibiców.
Już sam początek spotkania mógł podciąć skrzydła. W 3 minucie goście po strzale z dystansu Krzysztofa Bezaka wyszli na prowadzenie. Co prawda bramkarz świebodzinian Michał Hajdasz miał piłkę na rękawicach, jednak strzał był zbyt mocny i piłka wpadła do bramki. W następnych dziesięciu minutach gra toczyła się w środku pola, choć widać było lekką przewagę świebodzinian, którzy jak najszybciej chcieli zdobyć wyrównującą bramkę. Na ich nieszczęście Oleśnica broniła się mądrze, nie pozwalając na zbyt wiele gospodarzom, którym niestety brakowało dokładności w rozgrywaniu piłki.
W 13 minucie Pogoń wyszła z kontrą. Piłka trafiła do Radosława Erlicha. Ten strzelił bardzo mocno, ale piłka została zablokowana przez obrońcę gości. Trzy minuty później w pole karne wbiegł Adam Suchowera. Huknął potężnie, jednak piłka przeleciała pół metra nad poprzeczką. Chwilę później miejscowi wykonywali dwa rzuty wolne. O ile z pierwszego kompletnie nic nie wyszło, to drugi przyniósł okazję do zdobycia bramki. Do dobrze dośrodkowanej przez Tomasza Cenina piłki wyskoczył Maciej Megger, ale uderzona przez niego futbolówka przeleciała ponad poprzeczką.
W 24 minucie gospodarze wykonywali kolejny rzut wolny. Po dośrodkowaniu, w polu karnym przeciwnika, zapanowało zamieszanie. Piłka zmierzała do siatki, jednak Tomasz Idziorek zdołał ją złapać. Chwilę później też miał szczęście – „wyciągnął” piłkę z linii bramkowej.
Przez następne kilkanaście minut obydwa zespoły mogły zdobyć bramki, ale na drodze stawali obrońcy, bramkarz lub… brak precyzji. Tak jak w akcji, którą przeprowadził Erlich z Sychowerą. Ten ostatni próbował zagrać w tempo do Cenina, ale niestety to podanie mu nie wyszło i dobrze zapowiadająca się akcja spełzła na niczym.
Co nie wyszło gospodarzom, wyszło gościom. W 41 minucie Oleśnica wykonywała rzut rożny. Do precyzyjnie zagranej piłki doszedł Michał Michalec i mocnym uderzeniem głową umieścił ją w siatce. Hajdasz mógł tylko patrzeć, jak wpada do bramki.
O ile w pierwszej odsłonie meczu Pogoń była w miarę równorzędnym przeciwnikiem dla Oleśnicy, to w drugiej przewaga gości była zdecydowana. Kto wie, może gdyby świebodzinianie mieli więcej szczęścia (i precyzji) i zdołaliby wykorzystać chociaż jedną ze stworzonych w pierwszej połowie sytuacji, to możliwe, że dalsza część spotkania ułożyłaby się inaczej.
W drugiej połowie piłkarze z Oleśnicy nie mieli zamiaru spoczywać na laurach. Już w sto sekund po przerwie zdobyli bramkę. Sędzia jednak jej nie uznał dopatrując się pozycji spalonej. W 52 minucie spalonego już nie było. Było za to 0:3. Sytuację „sam na sam” wykorzystał Krzysztof Bezak, który nie dał najmniejszych szans Hajdaszowi pozostawionemu przez obrońców na pastwę przyjezdnych. Trzy minuty później ochotę do gry świebodzinianom, wybił z głowy K. Bezak, który wykorzystał świetne podanie z prawej strony i niepilnowany przez obrońców, potężnym strzałem wpakował piłkę do siatki.
Fragmenty spotkania Pogoń Świebodzin – Pogoń Oleśnica (2,22 min. 5.95 mb)
Pogoń próbowała jeszcze strzelić honorową bramkę, bo przecież o chociażby remisie ciężko było marzyć. Ale „para” kompletnie uszła z miejscowych i ciężko im było się zmobilizować, a gdy już zdołali stworzyć dogodną sytuację, to nie potrafili jej wykorzystać. Tak było w 59 minucie, gdy T. Cenin nie zdołał pokonać bramkarza przyjezdnych w pojedynku jeden na jednego – próbował strzelać w długi róg, ale zupełnie niecelnie. Chwilę wcześniej, wprowadzony w pierwszych minutach po przerwie Janusz Obuchanicz, został zablokowany przez obrońcę. Nie wychodziło również gościom. Tyle, że oni nie musieli już niczego udowadniać, choć nadal dążyli do podwyższenia wyniku.
Nasi zawodnicy próbowali konstruować akcje, ale nie było widać w tym większej determinacji. Ale trzeba przyznać, że o taką trudno, gdy przegrywa się tak wysoko.
Honor Pogoni (przynajmniej częściowo) uratował w doliczonym czasie gry Tomasz Cenin, do którego doszło podanie wydłuż linii bramkowej. Tym razem zachował się jak powinien i bez problemów pokonał bramkarza gości.
O tym spotkaniu trzeba jak najszybciej zapomnieć. Podnieść głowę i po prostu grać dalej. Pomimo porażki Pogoń nadal zajmuje ósme miejsce w tabeli, a to wcale nie jest zły wynik. Oczywiście przed świebodzińskim trzecioligowcem jeszcze wiele ciężkich spotkań, ale wydaje się, że spora część drużyn jest w zasięgu naszych zawodników, także zdobyte przed tygodniem punkty zapewne nie są ostatnimi, które Pogoń zdobędzie w rundzie jesiennej.
Najbliższa okazja do poprawienia bilansu już w sobotę. Pogoń na wyjeździe zmierzy się z Ilanką Rzepin, która z dorobkiem dziewięciu punktów zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli. Później Pogoń czeka dwutygodniowa przerwa (pauza w 10 kolejce). Swój kolejny mecz nasi zawodnicy rozegrają w Świebodzinie 27 września. Przeciwnikiem będzie Lechia II Zielona Góra.
Po meczu powiedzieli:
Adam Benesz (trener Pogoni Świebodzin):
Jerzy Szaliński (trener Pogoni Oleśnica):
Pogoń wystąpiła w składzie: Michał Hajdasz, Maciej Grochowski, Adam Suchowera, Robert Stachowiak (51. Janusz Obuchanicz), Krystian Feciuch (73. Artur Nowaczyk), Daniel Ciach, Tomasz Cenin, Radosław Erlich, Maciej Megger (88. Andrzej Puchacz), Damian Janecki, Bartosz Maruszewski. Rezerwa: Norbert Czekaj.