Świebodziński Santos nie ma zamiaru opuszczać fotela lidera. Swoje aspiracje potwierdził w minioną sobotę pokonując 3:0 Carinę Gubin. Było to czwarte z rzędu zwycięstwo „Świętych”, którzy w obecnym sezonie nie stracili jeszcze na swoim boisku żadnej bramki.
Na początek wspomnijmy jakim sposobem Santos wdrapał się na szczyt ligowej tabeli. Drużyna zawdzięcza to dwóm wyjazdowym zwycięstwom. Najpierw, w zaległym meczu pierwszej kolejki (4 września) Santos pokonał 3:0 Trampa Osiecznicę, a w sobotę 7 września, ograł 3:2 Start Płoty. Tym samym „Święci” po sześciu rozegranych kolejkach, z jednym punktem przewagi nad KSF Zielona Góra, zostali liderem.
Tę pozycję utrzymali również po sobotnim spotkaniu (14 września). Na przekonujące zwycięstwo na pewno zasłużyli - byli po prostu lepsi od rywala z Gubina, którego udało im się pokonać po raz pierwszy (w ubiegłym sezonie Santos przegrywał dwukrotnie).
Przyjezdnym starczyło animuszu jedynie na pierwsze dziesięć minut gry. W tym czasie, to właśnie oni częściej zapuszczali się pod pole karne Santosu, jednak nic dobrego dla gości z tego nie wynikło.
Santos strzelanie rozpoczął w 16 minucie, gdy podanie wzdłuż bramki wykorzystał Tomasz Olechnowicz. Kilkadziesiąt sekund później, ten sam zawodnik ponownie wystąpił w roli głównej i podwyższył na 2:0. Jednak „Święci” chcieli więcej i nadal atakowali bramkę rywala, choć już bez tak wielkiej determinacji. W 35 minucie jeden z zawodników gospodarzy zdecydował się na strzał z dystansu po długim rogu – zabrakło naprawdę niewiele. Podobnie było w doliczonym czasie gry pierwszej odsłony. Niestety uderzona z dwóch metrów piłka trafiła prosto w golkipera Cariny.
Niewykorzystana sytuacja prawie się zemściła tuż po przerwie. Na szczęście Michał Hajdasz zdołał zatrzymać zmierzającą do bramki futbolówkę. Ta sztuka nie udała się bramkarzowi gości w 49 minucie, gdy w gąszczu nóg w polu karnym gubinian piłka dotarła do Łukasza Kołodyńskiego. Ten przystawił nogę tam gdzie trzeba i jak się okazało, ustalił wynik spotkania.
Pomimo trzeciej straconej bramki, goście nie zamierzali odpuszczać. Ale chęci to za mało i Carina nie potrafiła stworzyć zbyt wielu okazji strzeleckich. Jedną z nich, chyba najdogodniejszą, miała w 61 minucie, gdy „Świętym” nie udało się złapać na spalonym napastnika gości. Ten popędził w kierunku bramki, jednak przegrał pojedynek z dobrze dysponowanym M. Hajdaszem, który siedem minut później ponownie stanął na wysokości zadania, broniąc strzał z rzutu wolnego.
Wysokie prowadzenie nie sprawiło, że gospodarze skupili się jedynie na obronie. Nadal grali bardzo wysoko, próbując atakować. Co jakiś czas, stojący przy linii bocznej trener Piotr Cenin, korygował ustawienie swoich podopiecznych, którzy druga połowę zagrali lepiej, niż przed dwoma tygodniami w spotkaniu z UKP II Zielona Góra.
Po siedmiu kolejkach Santos ma na swoim koncie 17 punktów i o jeden wyprzedza KSF Zielona Góra. W najbliższą sobotę „Święci” zmierzą się na wyjeździe z Modrzycą, która z ośmioma punktami zajmuje jedenastą pozycję w tabeli.