Andrzej Puchacz nie jest już trenerem Santosu Świebodzin. Trener rozstał się z klubem pod koniec ubiegłego tygodnia.
Andrzej Puchacz prowadziłświebodziński „Świętych” przezniemal półtora roku. Ten okres to jedno wielkie pasmo sukcesów drużyny, która dopiero co zaistniała w piłkarskim światku. Po pierwszym sezonie spędzonym w C-klasie nastąpił natychmiastowy awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Inaczej być nie mogło, bowiem Santos wygrał wszystkie swoje spotkania. W obecnym sezonie świebodzińska drużyna również radzi sobie znakomicie liderując w grupie.
Jak podaje oficjalna
strona internetowa klubu, przez siedemnaście miesięcy Andrzej Puchacz poprowadził „Świętych” w 33 oficjalnych spotkaniach z których 28 (!) było zwycięskich (do tego 2 walkowery). Zawodnicy Santosu zdobyli we wszystkich meczach 165 goli tracąc przy tym jedynie 34.
W oświadczeniu zarząd Klubu Piłkarskiego Santos Świebodzin dziękuje trenerowi Puchaczowi za współpracę: „(…) pragniemy podziękować trenerowi za podjecie się tego zadania i za wiarę w osiągniecie sukcesu sportowego jeszcze na etapie powstawania klubu, kiedy to nikt nie pokładał nadziei w nowym świebodzińskim zespole, a któremu wróżono raczej szybki rozpad i znikniecie z futbolowej mapy regionu. To zgoda trenera na firmowanie nowego klubu swoim nazwiskiem pomogła w zmianie postrzegania nas przez osoby postronne, przyciągnęła niemałą liczbę kibiców na trybuny i nieraz zapewniła nam przychylność sponsorów oraz regionalnych mediów”.
Zapytaliśmy A. Puchacza o powody rozstania. – Bardzo ciężko było mi pogodzić obowiązki trenera Santosu z prowadzeniem trampkarzy świebodzińskiej Pogoni, a to jest dla mnie priorytet na którym chcę się skupić. Chciałbym podziękować za dobrą atmosferę panującą w klubie. Doceniam również dobre kontakty z zarządem. Rozstaliśmy się w pełnej zgodzie. Życzę Santosowi jak najlepiej – powiedział Andrzej Puchacz.
Obecnie włodarze Santosu poszukują szkoleniowca, który mógłby zastąpić A. Puchacza. – Obecnie na giełdzie są trzy nazwiska. Do świąt wszystko powinno się już wyklarować - informujeprezes Santosu Paweł Śliwa, który nie chce zdradzić szczegółów. Uchyla jednak rąbka tajemnicy i mówi, że są to ludzie, którzy swego czasu związani byli z Pogonią.