Ponad 260 śmiałków wystartowało w biegu głównym największej od lat imprezy biegowej w naszym mieście – Świebodzińska Dziesiątka. To wynik, który absolutnie nie jest powodem do wstydu. Wręcz przeciwnie. Dla wielu jednak ważniejszy jest udział 500 młodych ludzi ze szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich.
Świebodzińska Dziesiątka – Reaktywacja dobrze została rozpropagowana w światku biegaczy, o czym część z nich wspominała w rozmowach. To sprawiło, że do naszego miasta przyjechało wielu zawodników, którzy o bieganiu wiedzą naprawdę sporo. Poza wiedzą, mają również wyniki, które na każdym, kto choć odrobinę interesuje się bieganiem, muszą zrobić wrażenie. Zresztą rezultat osiągnięty przez zwycięzcę niedzielnego biegu (18 września) mówi sam za siebie. Ale o tym za chwilę.
Do startu w biegu głównym zaanonsowało się 263 zawodników. Spora część z nich swój akces zgłosiła dopiero w dniu zawodów. Pozostali zarejestrowali się wcześniej. Pogoda była niemal idealna – bezwietrznie, bez prażącego słońca i ulewnego deszczu, który w noc poprzedzającą imprezę i tuż po jej zakończeniu nie oszczędził Świebodzina. Temperatura również sprzyjała, choć niektórzy twierdzili, że mogłoby być nieco chłodniej.
Już po przebiegnięciu kilkuset metrów grupa rozciągnęła się dosyć mocno, a z każdym przebytym metrem odstępy pomiędzy biegaczami były coraz wyraźniejsze. Ale były grupki zawodników, które w swoim, niezbyt forsownym tempie, biegły razem. Zawodnicy rozciągnęli się bardzo mocno. Najlepszym przykładem, który unaoczni jak bardzo, będzie krótka informacja – pierwszy z zawodników był już przy Osiedlu Widok, a ostatni wbiegał dopiero na Plac Wolności (
zobacz mapkę). Ale ciężko przypuszczać, żeby taka sytuacja przeszkadzała tym, którzy zostali daleko w tyle. Im najpewniej nie zależało na wyśrubowanym wyniku. Oni po prostu chcieli dobiec do mety – osiągnięty czas był ważny, ale nie najistotniejszy. Choć oczywiście wśród uczestników było wielu biegaczy, którzy chcieli poprawić swoje „życiówki” i naturalnie w tym również nie ma nic złego.
Trasa biegu została zabezpieczona głównie przez świebodzińskich policjantów i strażaków ochotników z terenu gminy. Organizatorzy zadbali także o bufet, który usytuowano przy technikum na Żaków. Widzów na trasie niestety nie było zbyt wielu, jednak ci, którzy się pojawili oklaskami i okrzykami zachęcali do dalszego wysiłku.
Jako pierwszy na metę, po niecałych trzydziestu minutach od startu, wbiegł Henryk Szost z Muszyny, reprezentujący WKS Grunwald Poznań. Osiągnięty przez niego czas (0:29:42) na wszystkich zrobił wrażenie. Jednak jego zwycięstwo nie powinno być zaskoczeniem, bowiem H. Szost jest obecnie jednym z najlepszych zawodników w biegach ulicznych w Polsce. To było widać - prowadził od startu do mety, na którą wbiegł wyglądając tak, jakby się dopiero rozpędzał. Przy swoich konkurentach wyglądał wręcz rześko. Drugie miejsce (0:30:02) zdobył Białorusin Ilya Slavenski, a trzecie z czasem 0:30:13 Ukrainiec Mykola Iukmymcnuk. Nagrody (od 2 tys. zł – 1 miejsce, do 200 zł - 8 miejsce) trafiły także w ręce zdobywców kolejnych pięciu miejsc. Najlepszy świebodzinianin, Sebastian Wierzbicki, z czasem 0:35:21 zajął 27 pozycję.
Nagrodzono także najszybsze panie. W tej kategorii najlepszy wynik (0:33:40) osiągnęła Iwona Lewandowska z Łochocina (LKS VECTRA-DGS). Druga była Białorusinka Sviatlana Kougan (0:34:08), a trzecia Alena Berasniora z Leszna (0:34:34). Nagrody powędrowały do sześciu najszybszych kobiet (nagrody od 1,5 tys. zł do 200 zł). Nagrody pieniężne otrzymali także zawodnicy w poszczególnych kategoriach wiekowych. Trzeba wspomnieć, że pomiar czasu został przeprowadzony profesjonalnie – wszyscy uczestnicy wystartowali z chipami. Ostatni z nich „piknął” po godzinie i ośmiu minutach od startu, gdy na metę wbiegał Jerzy Etzel z Poznania, który startował w kategorii M60, czyli wśród zawodników pomiędzy 60 a 69 rokiem życia.
Najstarszym zawodnikiem, który wystartował w biegu głównym, był świebodzinianin Jarosław Algierski (rocznik 1937), człowiek który odkrył talent m.in. Zdzisława Hoffmana i Piotra Rysiukiewicza. Pomimo, że J. Algierski był najstarszym uczestnikiem, wcale nie uzyskał najgorszego czasu (0:59:55). Co więcej, bez kłopotu dobiegł do mety, a nie wszystkim ta sztuka się udała.
Bieg główny, był kulminacyjnym punktem niedzielnej imprezy. Jednak młodsi uczestnicy biegowego święta, mogą mieć odmienne zdanie. Dla nich najważniejsze były biegi w których sami uczestniczyli. Na rozległym placu przed świebodzińską figurą Chrystusa Króla, którą organizatorzy imprezy (Stowarzyszenie Aktywni 2010) postanowili uczynić wizytówką imprezy, tłoczno było już przed południem. Właśnie wtedy odbyły się biegi dla młodszych uczestników. Rozgrywano je w czterech kategoriach wiekowych: klasy I – III; IV – VI, gimnazja i szkoły średnie. W każdej z nich do przebiegnięcia był inny dystans – 500, 900 i 1800 metrów. Pomimo tego, że odległości w biegach dla dzieci i młodzieży, należy traktować z dużym przymrużeniem oka, to raczej nikt nie powinien mieć o to pretensji. Ważne było to, że w każdej kategorii do przebiegnięcia był taki sam dystans. Trasa wiodła alejkami u podnóża figury.
Wśród uczniów klas I – III szkół podstawowych zwyciężył Patryk Nowak z PSP 7 (chłopcy) oraz Julia Król z Wędrzyna (dziewczęta). W kategorii klas IV – VI triumfował Adrian Sturzebecher (Ołobok) i Oliwia Kumke (PSP 2). W gronie gimnazjalistów najszybciej pobiegli Daniel Świątek (PG 1) oraz Iga Jastrzębska (PG 3). Jej wynik nie jest żadnym zaskoczeniem, bowiem Iga ma na swoim koncie znaczące osiągnięcia na arenie ogólnopolskiej. Najszybszymi uczniami szkół ponadgimnazjalnych zostali: Monika Pryputniewicz (Nowy Tomyśl) oraz Mateusz Bak (I LO). Jego zwycięstwo także nikogo dziwić nie powinno.
Nauczyciele wychowania fizycznego z poszczególnych placówek zachęcali swoich uczniów, a było ich w sumie ponad 500 (!), do osiągnięcia jak najlepszych wyników. Ważne było znalezienie się w pierwszej dziesiątce, bowiem to właśnie te miejsca były brane pod uwagę w klasyfikacji generalnej. A w tej chcieli zwyciężyć wszyscy. Naturalnie nie wszystkim było to dane. Wśród szkół podstawowych najlepiej spisali się uczniowie „szóstki”, spośród gimnazjów górą była „jedynka”, a w klasyfikacji szkół ponadgimnazjalnych triumfowało I Liceum Ogólnokształcące. Najlepsze szkoły odebrały puchary przechodnie. Tylko od nich zależy, czy w ich gablotach będą stały dłużej niż rok – trzeba będzie o nie walczyć. Tak samo będzie w przypadku klasyfikacji zakładów pracy – tutaj wygrało Kico. Jednak lepsze czasy osiągnęli świebodzińscy strażacy. Gdyby dopełnili wszystkich formalności, w tym wcześniejszej rejestracji, to puchar powędrowałby właśnie do nich.
W trakcie imprezy była okazja na spotkanie ze sportowcami, którzy związani byli, lub są nadal ze Świebodzinem. Wśród gości honorowych znalazł się Piotr Rysiukiewicz(olimpijczyk, wielokrotny medalista Mistrzostw Świata), jego siostra Agnieszka Szafińska (olimpijka, wielokrotna Mistrzyni Polski), a także Zbigniew Graczyk (wielokrotny Mistrz Polski), Robert Żytkiewicz ((Mistrz Świata WKN), Jerzy Skarżyński (wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w maratonach) oraz Marian Filipiuk (olimpijczyk).
Z reaktywacji imprezy bardzo zadowolony jest Piotr Rysiukiewicz, prezes Dolnośląskiego Związku Lekkiej Atletyki. – Z tego co wiem, to pod kątem lekkiej atletyki w Świebodzinie niewiele się aktualnie dzieje, dlatego bardzo dobrze, że udało się zorganizować imprezę w trakcie której można było promować aktywność fizyczną wśród dzieci i młodzieży. Oczywiście byłoby dobrze, żeby w Świebodzinie w ogóle reaktywować lekką atletykę. Ludzie na pewno by się znaleźli, jak chociażby Rysiek Cukier, Zbyszek Graczyk, czy Remek Wierzbicki. Oczywiście nie można zapominać o panu Jarosławie Algierskim, który mógłby służyć swoją wiedzą i pomocą, a z którym miałem szczęście pracować. Na pewno kilku ludzi by się znalazło. Oczywiście wszystko jest kwestią organizacji i pieniędzy. O ile sport wyczynowy powinien utrzymać się sam, to świętym obowiązkiem nas wszystkich jest dokładanie do sportu młodzieżowego.
Nie ma się co czarować, że impreza obyła się bez żadnych mankamentów i organizacyjnych niedociągnięć. Czasami szwankował przepływ informacji, a innym razem ktoś pomylił się przy wynikach osiągniętych przez dzieci. Również nie wszystkie informacje z afiszy, miały stuprocentowe pokrycie w rzeczywistości. Na szczęście, to co było możliwe, korygowano na bieżąco. Niemniej niedociągnięcia, które „wypłynęły” w trakcie imprezy, absolutnie nie dyskwalifikują organizatorów (były to drobne wpadki, które nie miały większego wpływu na przebieg całej imprezy), którym nie brak zapału i pomysłów, bo trzeba pamiętać, że jest to druga tak duża impreza Aktywnych 2010 - w ubiegłym roku zorganizowali Galę Sportów Walki. Być może nie czuli wystarczającego wsparcia ze strony władz miejskich i powiatowych, które na pewno mocniej mogłyby wesprzeć organizatorów.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem przyszłym roku znów odbędzie się Świebodzińska Dziesiątka. Tym razem bez przypisu „Reaktywacja”. Niech na stałe wejdzie do kalendarza miejskich imprez.
WYNIKI – bieg główny
Wyniki – biegi dzieci i młodzieży
Wyniki - mieszkańcy Świebodzina i okolicznych miejscowości