Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Tym razem kawalkada kolorowych jachtów klasy Delphia 24 One Desing zawitała do Pucka. Nie były to jednak „zwykłe” pucharowe regaty. Ranga rozegranych w miniony weekend zawodów była o wiele większa – Mistrzostwa Polski w klasie Delphia 24 One Desing.
Po ubiegłorocznym sukcesie załogi Computeca, która wywalczyła tytuł wicemistrzowski, apetyt na kolejny sukces był na pewno spory. Niestety wyniku nie udało się powtórzyć, jednak ostateczne siódme miejsce na pewno nie jest powodem do wstydu, tym bardziej, że Computec, w porównaniu z zawodami sprzed dwóch tygodni, zanotował wyraźny progres.
Na starcie mistrzostw zameldowało się czternaście załóg z całej Polski. Pogoda, pomimo deszczowych prognoz, dopisała. Wszystkie wyścigi rozegrano przy silnym wietrze dochodzącym do sześciu stopni w skali Bf, a deszcz padał jedynie w sobotę.
- Do Pucka przyjechaliśmy już w środę (20 lipca – przyp. AL). Jeszcze tego samego dnia zaliczyliśmy krótki, godzinny trening. Na czwartkowe popołudnie zaplanowane były pomiary żagli i ważenie łodzi. Przedpołudnie wykorzystaliśmy na solidny trening z załogą Kalinowych Pól i Forda Kugi – relacjonuje sternik Computeca, Maciej Gałązka, który pływał wspólnie z Łukaszem Chominem, Jackiem Dydyniem i Maciejem Wilewskim.
Całe regaty były trudne - trwały trzy dni, w trakcie których rozegrano dziesięć wyścigów (w seriach 4,4 i 2) przy wietrze dochodzącym nawet do 6 Bf. – Z perspektywy można powiedzieć, że pływaliśmy dobrze. Jednak w Mistrzostwach Polski, aby odnieść sukces, trzeba pływać bardzo dobrze. Zabrakło nam błysku, wykończenia, czyli w sumie kilku detali. Dokładnie tyle, ile dzieliło nas od najlepszych. Na właściwe „obroty” weszliśmy dopiero ostatniego dnia, wygrywając wyścig numer dziewięć i meldując się na trzecim miejscu w ostatnim. Bardzo cieszą nas wyniki z niedzieli, bo pokazują, że nadal potrafimy wygrywać. Jednak z drugiej strony szkoda, że obudziliśmy się tak późno - przekonuje M. Gałązka.
Pomimo siódmego miejsca, załoga Computeca osiągnęła spory postęp w porównaniu z regatami w Kołobrzegu, gdzie zajęła odległą trzynastą pozycję. - Statystycznie rzecz biorąc - w Kołobrzegu byliśmy na 13 miejscu, teraz na 7, czyli w następnych regatach walczymy o zwycięstwo – śmieje się Maciej Gałązka. - Pewnie nie będzie to aż tak łatwe, ale myślę, że stać nas na więcej niż pokazaliśmy w Pucku.
Druga z naszych załóg, Kalinowe Pola (Piotr Kotwicki, Remigiusz Horodyski, Piotr Zawistowski, Jacek Górecki), uplasowała się na ósmej pozycji .
Mistrzem Polski została w pełni zasłużenie załoga Ford Kuga z Andrzejem Czapskim za sterem, przed załogą PGNIG Bezpiecznie Nad Wodą ze Zbigniewem Kanią. Ostatnie miejsce na podium zajęła załoga Indygo z Piotrem Kowalewskim.
Kolejne regaty, tym razem nad Soliną, już w najbliższy weekend. W Bieszczady jadą tylko „kalinowi”. Natomiast w połowie sierpnia w Gdyni, zameldują się obydwie świebodzińskie załogi.