Kolejny weekend XV Turnieju Halowej Piłki Nożnej Niezrzeszonych za nami. Rozgrywki pomału wchodzą w decydującą fazę i faworyci muszą bardzo uważać aby nie tracić punktów. Jednak ta sztuka nie zawsze się udaje.
Po raz kolejny lekcję futbolu odebrał Rejmar, który w sobotę zagrał z „komputerowcami”. „Złomiarze” stawiali opór do ósmej minuty, gdy po raz pierwszy do siatki trafił Łukasz Topolski (w sumie cztery gole). Później bramki posypały się jak z rękawa. Computec zwyciężył zasłużenie 6:2.
W 15 kolejce Rejmar zmierzył się z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Ale to naprawdę tylko teoria, bowiem Recaro, bo o nim właśnie mowa, udowodnił, że jest w stanie grać dobrze i sprawiać niespodzianki. Jednak tym razem żadnej nie sprawił i po słabym meczu przegrał aż 0:7.
Poprzedniego dnia „fotelarze” zmierzyli się z Seco Warwick. To właśnie ta drużyna strzeliła jako pierwsza, jednak później Recaro wyrównało, a chwilę po przerwie wyszło na prowadzenie. Co prawda po dwóch kolejnych minutach „piece” zdobyły bramkę, jednak ostatnie słowo, a właściwie słowa, należały do „fotelarzy", którzy skontrowali i zdobyli dwa gole (Mariusz Grala) ustalając wynik na 4:2.
Ciekawy przebieg miało spotkanie 14 kolejki pomiędzy Kico a Teatrem Marzeń. Był to chyba najbardziej zacięty mecz tego dnia. W pierwszej połowie nie oglądaliśmy ani jednej bramki, ale trzeba przyznać, że i zbyt wielu klarownych sytuacji nie było. Pomimo tego, z przyjemnością patrzyło się na tą rywalizację. W drugiej odsłonie gole już padły. Pierwsi strzelili „aktorzy”, ale cieszyli się zaledwie przez kilkadziesiąt sekund. W 19 minucie Teatr ponownie objął prowadzenie, które tym razem trwało nieco dłużej, bo przez dwie minuty. Właśnie wtedy wyrównał Piotr Garczyk, dla którego było to drugie trafienie w tym dniu. Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem 2:2.
W niedzielę na „zamki” czekał jeszcze bardziej wymagający rywal – liderujący Finit, który był bezapelacyjnym faworytem. Ale faworyci czasem zawodzą, co pokazał właśnie ten pojedynek. Przez praktycznie całe spotkanie „zamki” były stroną dominującą, a co więcej potrafiły przekuć to w bramki. Dwie pod koniec pierwszej połowy zdobył Marcin Kwapisiewicz. W drugiej odsłonie gole długo nie padały. Dopiero w 19 minucie światełko w tunelu dla Finitu zapalił Patryk Podwyszyński, jednak te szybko zgasło za sprawą Piotra Garczyka, któremu wydatnie pomógł bramkarz rywali Patryk Wołk. Dzieła zniszczenia dopełnił tuż przed końcem Piotr Dawidowicz i porażka lidera stała się faktem. Sensacja może to nie jest, ale spore zaskoczenie na pewno. Rozmiar porażki 1:4, również jest zaskakujący.
Dzień wcześniej „pomarańczowi” rozegrali bardzo ważne spotkanie. Na parkiecie spotkały się dwie drużyny, które są najbliżej mistrzostwa, czyli Finit i Klub Galeria. „Pomarańczowi” zagrali w mocno okrojonym składzie, ale i „klubowicze” nie dysponowali w tym dniu całą swoją armią. Niemniej zawodnicy sił nie oszczędzali i żwawo przemieszczali się po parkiecie. Ale niewiele z tego wynikało, bo albo brakowało precyzji, albo szczęścia. Pierwsza, i jak się okazało jedyna bramka w tym meczu, padła chwilę przed przerwą, gdy na strzał z ostrego kąta zdecydował się P. Podwyszyński. Decyzja okazała się słuszna, bowiem piłka zatrzepotała w siatce. Klub doskonale zdawał sobie sprawę z wagi tego spotkania i w drugiej połowie zaciekle atakował. Ale szczęście było po stronie rywala i ostatecznie nic więcej do sieci nie wpadło.
Następnego dnia Klub po bardzo ciężkim meczu zdołał pokonać ambitnie walczące Seco Warwick 1:0. Dzięki temu „klubowicze” ponownie zrównali się punktami z Finitem.
Średni weekend był udziałem zawodników Piekarni Balcewicz. W sobotę z pokorą musieli przyjąć porażkę z Tombudem 1:6, ale już następnego dnia nastroje były lepsze – „piekarze” ograli pauzujący dzień wcześniej Euro Box 1:5.
Ciekawy dla oka był ostatni mecz 15 kolejki pomiędzy Tombudem a Teatrem Marzeń. Spotkanie było bardzo wyrównane i bramki długo nie padały. Wydawało się nawet, że będzie to pierwszy mecz tegorocznej edycji turnieju, który zakończy się bezbramkowym remisem. Ten owszem padł, ale po dwóch golach. Pierwszego dla „aktorów” zdobył w 22 minucie Józef Jastrzębski. Drugiego, dla rywali, strzelił Tomasz Iwanowski, który wykorzystał rzut karny przedłużony, podyktowany po wątpliwym faulu. Tym samym ekipy podzieliły się punktami. Tombud nie wykorzystał okazji utrzymania trzypunktowej straty do Finitu i Klubu Galeria, która teraz wynosi pięć oczek. Pomimo tego zawodnicy w czerwonych strojach nadal są na podium z bezpieczną przewagą.
Kolejne emocje już za tydzień. Sobotnie i niedzielne spotkania rozpoczną się o 16-tej.