Dzisiejszy pojedynek (29 sierpnia) pomiędzy Promieniem Żary a Pogonią Świebodzin bukmacherzy „wycenili” po równo. W przypadku zwycięstwa gości lub gospodarzy płacili tyle samo – po 2,25 za każdą postawioną złotówkę. Wygraną zgarnęli ci, którzy obstawili zwycięstwo Promienia, który pokonał Pogoń 2:1. Jednak gdyby bukmacherzy przewidzieli nagrodę dla tych, którzy obstawili drużynę strzelającą więcej bramek, to pieniądze zgarnęliby ci, którzy postawiliby na Pogoń.
Po zakończonym spotkaniu trener świebodzinian Rafał Wojewódka, który praktycznie zawsze wypowiada się w sposób wyważony, niezależnie od tego czy prowadzona przez niego drużyna wygrywa czy też przegrywa, tym razem był mocno zdenerwowany i powiedział bez ogródek – Przegraliśmy przez sędziów. Raczej trudno dziwić się jego zdenerwowaniu, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę to, że arbiter nie uznał dwóch prawidłowo zdobytych przez gości goli.
Pierwsza połowa była w miarę wyrównany widowiskiem, choć to gospodarze schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Gol padł po kontrze, która została przeprowadzona po jednym z rzutów rożnych wykonywanych przez gości.
W drugiej połowie Pogoń, co oczywiste, chciała jak najszybciej odrobić straty. Goście potrafili stwarzać sytuacje podbramkowe, a co więcej zamieniali je na gole. Jednak sędzia nie uznał dwóch prawidłowo zdobytych przez Pogoń bramek. Co do tego, że padły one zgodnie z przepisami jest przekonany trener Wojewódka. Jedną nieuznaną bramkę zdobył Piotr Adamcyzk, a drugą Janusz Obuchanicz. W obydwu przypadkach sędzia odgwizdał spalonego, choć nie miał ku temu podstaw – zawodnicy wybiegali z głębi pola.
Nie dość, że arbiter nie uznał goli, to na dodatek podarował Promieniowi rzut karny z przysłowiowego „kapelusza”. Do zagranej przez gospodarzy prostopadłej piłki doszedł Łukasz Chmielewski, który wślizgiem wybił ją na róg. Sędzia dopatrzył się faulu, którego absolutnie tam nie było. Gospodarze darowanego karnego wykorzystali i było 2:0.
Na około 20 minut przed zakończeniem spotkania, jedyną bramkę dla Pogoni zdobył Janusz Obuchanicz, który otrzymał prostopadłe podanie za obrońców. Uderzył z „pierwszej piłki” i było 2:1. Niestety więcej goli Pogoń strzelić już nie zdołała, choć całkiem możliwe, że chociaż jedna by padła, gdyby sędzia chciał zobaczyć faul na J. Obuchaniczu, którego „skoszono” 14 metrów przed bramką. Arbiter faul owszem odgwizdał, jednak jego zdaniem świebodziński zawodnik został nieprzepisowo zatrzymany przed linią pola karnego.
Po pięciu kolejkach Pogoń ma na swoim koncie tylko sześć punktów. Stan posiadania świebodzińscy piłkarze będą starali się zwiększyć za tydzień. W kolejnym wyjazdowym meczu zmierzą się z Polonią Świdnica, która wygrała dzisiaj na wyjeździe z Vitrosilicon Iłowa 3:2.