Pierwsza runda XVI Turnieju Halowej Piłki Nożnej Niezrzeszonych pomału zbliża się do końca. W miniony weekend rozegrano 4 i 5 kolejkę spotkań. Komplet punktów zdobyły ekipy HRS Jama oraz Tombud. To właśnie te drużyny znajdują się na szczycie tabeli.
Weekendowe spotkania rozpoczął mecz., który jak się okazało, był najlepszym jaki do tej pory rozegrano w trakcie obecnej edycji turnieju niezrzeszonych. Chociaż trzeba przyznać, że początkowo pojedynek pomiędzy HTRS Jama a „komputerowcami” był rozczarowujący, bo przecież każdy ostrzył sobie zęby na zacięty mecz, a tutaj po zaledwie ośmiu minutach gry Computec prowadził już 3:0. Co prawda przed przerwą Jama zdołała strzelić bramkę, ale i tak zapewne spora część kibiców już skazała ją na porażkę. Okazało się, że nic z tych rzeczy, choć na kolejne bramki trzeba było długo czekać. W 18 i 19 minucie „hurtownicy” strzelili dwa gole i stan meczu się wyrównał, co mocno zaskoczyło zawodników w czarnych strojach. Zdziwienie było pełne w 21 minucie, gdy prowadzenie dla Jamy dał Ireneusz Baczyński. Jednak Computec nie zamierzał składać broni i tym razem to on wyrównał (trzecia bramka w meczu Janusza Śmiałka). Gdy wydawało się, że ekipy podzielą się punktami, zwycięską bramkę (5:4) dla „hurtowników” dał Szymon Król. Tym samym wiara i determinacja zostały nagrodzone. Właśnie takie mecze chcemy oglądać!
W niedzielę HRS Jama miała już łatwiejsze zadanie. Jej rywalem było Kico, które przegrało 0:5. Była to druga porażka tego zespołu w ciągu weekendu – w sobotę „zamki” uległy Tombudowi 0:6. A ten w 5 kolejce zmierzył się z Piekarnią Balcewicz. Zwycięzca mógł być tylko jeden. Tombud pokonał „piekarzy” 3:0, choć aż do 9 minuty męczył się okropnie. Jednak dwie bramki strzelone w ciągu kilkudziesięciu sekund przez Nikodema Rafalika ustawiły spotkanie. Całkiem nieźle spisywali się bramkarze obydwu ekip. Gdyby nie skuteczne interwencje golkipera Piekarzy, to rozmiary porażki byłyby jeszcze większe. Z kolei jego kolega po fachu w drużynie przeciwnej, skutecznie stopował Rafała Baraniaka.
Na osłodę Piekarnia może rozpamiętywać sobotnie zwycięstwo nad Rejmaren (3:1). Ale o tym spotkaniu nic ciekawego nie można powiedzieć. Choć na upartego… Po pierwsze: to był chaos a nie gra w piłkę nożną, po drugie: Rejmar jest najpewniej liderem wśród drużyn, które najczęściej marnują wyśmienite okazje, a po trzecie: kibicom za oglądanie takich spotkań powinno się płacić „szkodliwe”.
W niedzielę Rejmar zagrał niewiele lepiej, ale na pewno skuteczniej, bowiem zremisował 2:2 z Seco Warwick. Dwie bramki dla „złomiarzy” zdobył Łukasz Jastrzębski, dając tym samym swojej drużynie pierwszy punkt w obecnej edycji turnieju. Seco może mieć do siebie uzasadnione pretensje, bo pomimo przewagi nie zdołało wywalczyć kompletu punktów, a okazje na strzelenie większej ilości bramek były.
„Piece” w sobotę zagrały z West Energy i przegrały 1:4, choć obiektywnie patrząc, dla Seco należały się jeszcze dwie bramki. Jednak brak skuteczności i nieco pecha, nie pozwoliły na kolejne trafienia.
W niedzielę „energetycy” nie mieli już powodu do zadowolenia – przegrali z „komputerowcami” 2:3, choć mieli w garści jeden niepodważalny atut, a mianowicie długą ławkę rezerwowych, którą Computec nie dysponował wcale. Co więcej, ta drużyna miała w polu zaledwie trzech zawodników, którzy grali bez przerwy. Z kolei West Energy mógł robić zmiany tak często jak tylko chciał, a tym samym po prostu powinien „zabiegać” rywala. Nie zrobił tego i przegrał. Wszystko rozegrało się w 21 minucie, gdy zabójcze kontry mądrze grających „komputerowców” wykończył Dariusz Habel. Koniecznie trzeba zaznaczyć postawę fair play jaką wykazała się ekipa „energetyków”. Pomimo, że wcale tego robić nie musieli, oni również zagrali tylko trzema zawodnikami w polu. Co prawda przegrali, ale moralnie mogą czuć się zwycięzcami. Brawo!
Za tydzień ostatnie dwie kolejki pierwszej rundy. Co prawda na żadne wielkie hity się nie zapowiada, jednak nie oznacza to, że z boiska będzie wiało nudą. Spotkania rozpoczynają się o godzinie 17-tej.