Po dwutygodniowej przerwie zawodnicy świebodzińskiej Pogoni ponownie wybiegli na boisko. Tym razem w Międzyrzeczu, gdzie zmierzyli się z miejscowym Orłem. Niedaleki wyjazd nie był jednak udany. Pogoń przegrała 0:2.
Początek spotkania (26 maja) był wyrównany, a walka toczyła się głównie w środkowej części boiska. Jedyną okazją na zdobycie gola w pierwszej połowie był rzut karny podyktowany dla gospodarzy, który sprokurował jeden z obrońców Pogoni. Gol z jedenastu metrów jednak nie padł, bowiem zmierzającą w kierunku bramki piłkę zatrzymał Michael Mikołajczuk.
Około 60 minuty Orzeł ponownie był bliski objęcia prowadzenia, ale tym razem na drodze stanęła poprzeczka. Ostatnie kilkadziesiąt minut goście grali w dziesiątkę. Dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwoną, obejrzał Andrzej Dorniak, który musiał opuścić boisko. – Gra w osłabieniu przełożyła się na stratę bramek – przekonuje trener Maciej Górecki. Do tego doszły kontuzje, które wymusiły roszady na bardzo krótkiej ławce rezerwowych.
- Generalnie nie oddaliśmy na bramkę przeciwnika jakiegoś niebezpiecznego strzału. To potwierdza, że nie mamy napastnika, który mógłby wziąć na siebie ciężar gry i popchnąć tę piłkę dalej. Do chwili gdy graliśmy wszyscy, to ta gra jeszcze jakoś wyglądała. Co prawda nie robiliśmy akcji którymi moglibyśmy ten mecz wygrać, ale myślę, że gdybyśmy grali tą jedenastką którą rozpoczęliśmy mecz, to ten jeden punk moglibyśmy wywieźć z Międzyrzecza – mówi trener Górecki.
Za tydzień ostatnia kolejka sezonu. W sobotę Pogoń zagra z liderem – MKS Oława, która niespodziewanie przegrała dzisiaj 0:1 z Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie.