Drugie wyjazdowe spotkanie w tym sezonie i drugi remis Pogoni. Tym razem świebodziński trzecioligowiec zdobył jeden punkt w meczu z Polonią Trzebnica. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.
Nie jest to na pewno wymarzony rezultat, ale patrząc na przebieg dzisiejszego (28 sierpnia) spotkania podopieczni trenera Rafała Wojewódki mogą być chyba zadowoleni z ostatecznego wyniku.
Zaczęło się bardzo źle dla świebodzinian. Już po siedemnastu minutach gry gospodarze prowadzili 2:0. Obydwa gole padły po błędach przy wyprowadzaniu piłki. Miejscowi dwukrotnie zdołali przejąć futbolówkę i wyprowadzili zabójcze kontry. Być może druga z bramek by nie padła, gdyby sędzia podjął inną decyzję - zdaniem trenera Wojewódki przy akcji sfaulowany został Michał Żywucki, jednak arbiter nie doszukał się przewinienia, puścił grę, a w konsekwencji Polonia umocniła się na prowadzeniu.
Pogoni nie pozostało nic innego jak tylko robić wszystko, aby dogonić rywala. Na szczęście po dotkliwych ciosach świebodzińscy piłkarze zdołali się otrząsnąć i w dalszej części meczu toczyli już wyrównany pojedynek.
Nastroje polepszyły się w 42 minucie po zdobyciu kontaktowej bramki. Po rzucie rożnym, na bramkę przeciwnika uderzał Filip Kiliński. Zabrakło trochę szczęścia - piłka trafiła w poprzeczkę i wyszła w pole. Dopadł do niej Tomasz Cenin, którego dobitka okazała się skuteczna.
Wyrównanie przyszło w 62 minucie. Po bardzo ładnej akcji precyzyjne podanie z prawej strony dotarło do Bartosza Knopa. Tenidealną centrą obsłużył wbiegającego Tomasza Pawlaka, który nie dał najmniejszych szans golkiperowi gospodarzy.
Pogoń miała jeszcze niemal pół godziny, aby wrócić do domu z kompletem punktów. Ale Polonia ani myślała oddać Pogoni choćby jeden i również robiła wszystko aby szala zwycięstwa przechyliła się na jej stronę. Jednak żadna z drużyn bramki ostatecznie nie zdobyła, choć okazje po temu były z obydwu stron. Szansę miał m.in. T. Pawlak, któremu piłkę posłał M. Żywucki. Jednak tym razem zdobywca drugiej bramki minimalnie przestrzelił.
- Mecz był bardzo wyrównany. Było dużo walki. Myślę, że wynik jest sprawiedliwy. Szkoda, że po podróży byliśmy tak bardzo rozkojarzeni i że „obudziliśmy się” dopiero po dwudziestu minutach, gdy weszliśmy na swoje obroty – podsumowuje trener Rafał Wojewódka.
Po dzisiejszym spotkaniu Pogoń spadła o dwa oczka i jest dziewiąta. Jednak ma jedno zaległe spotkanie.
Kolejny mecz już w najbliższą środę (1 września). Dodajmy, że mecz który zapowiada się niezwykle ciekawie. Zresztą wszystkie spotkania z Chrobrym Głogów (wygrał dzisiaj 5:0 z Twardym Świętoszów i został liderem) właśnie takie są. Początek o 17-tej.